03.08.2024, 20:22 ✶
Nie miała pojęcia, że w chórku głosów, które rozbrzmiewały w jego głowie, u boku tych należących do rodziny i dawnych miłości, znalazł się i jej głos. Gdyby się domyślała, może powiedziałaby coś innego: może powtórzyłaby, że woli aby byli Zimni niż martwi. Zamiast tego na myśl o długich godzinach, które tam spędzili, współczuła mu, im obojgu właściwie, i próbowała to współczucie zdusić, bo naprawdę nie chciała, żeby je dostrzegł i pomylił z litością: a nie miała pojęcia, jak wygląda świat widziany oczyma aurowidza.
Myślała o ciemności, która kryła się na znikającej wyspie – o szaleństwie Tymoteusa Salta, o snach i czających się w nich lepkim, głodnym mroku, który był czymś więcej niż koszmarem. O palcach inferiusa, zaciskających się na gardle, których ślad wciąż skrywała, o ogniu palącym dłonie i kolana, o Morpheusie, zaciskającym palce na rękojeści, i o tym, że jeśli to przez co Atreus i Patrick przeszli było choć trochę podobne, to wcale nie tak łatwo o tym zapomnieć.
Tak jak powiedział, mogło być gorzej, ale to nie znaczyło, że nie jest źle.
- Był cholernie dobry – przytaknęła, ostatecznie ulegając impulsowi, by sięgnąć ku niemu i ścisnąć zimną rękę, na moment zaledwie, krótki jak mgnienie oka. – A jednak cię nie złamał.
Nie umiała odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech, nie tylko dlatego, że się zwyczajnie martwiła o niego, i trochę i o Patricka – ale i dlatego, że historia Triony napawała ją smutkiem. Że choć minęły setki lat, że to była tylko opowieść z dawnych dni, to głos zielarki szepnął do niej przez czas, a magia biskupa i miłość kobiety wciąż przenikały fioletem wszystko wokół: i jeżeli wierzyć Atreusowi, oplatały i samą Brennę. Triona nie była dla niej tylko imieniem z karty historii.
Przekleństwem widmowidzów było to, że nie umieli ot tak odcinać się od przeszłości.
A może nie chcieli – i dlatego stawali się widmowidzami?
– Nie znam się za bardzo na mugolskiej historii, Sebastian albo Isaac pewnie powiedzieliby ci dużo więcej, ale jak szukaliśmy to wychodzi na to, że… najazdy Szkotów, najazdy Normanów, czarna śmierć. Choroba jakoś ich ominęła. Szkoci weszli do wieży i ta się pod nimi zawaliła. Kochał to miejsce. Poświęcił jej życie za setki, może tysiące innych – powiedziała, i rozumiała to nawet trochę, tę decyzję biskupia, i nie mogła oprzeć się myśli, że gdyby poprosił o ofiarę, Triona by się na nią zgodziła. A jednak trudno było jej to zaakceptować: pamięć oczu pełnych strachu, łamiącego się głosu, ślady pobicia i to, że ta kobieta ufała biskupowi. – Oboje wciąż chronią tę ziemię.
Myślała o ciemności, która kryła się na znikającej wyspie – o szaleństwie Tymoteusa Salta, o snach i czających się w nich lepkim, głodnym mroku, który był czymś więcej niż koszmarem. O palcach inferiusa, zaciskających się na gardle, których ślad wciąż skrywała, o ogniu palącym dłonie i kolana, o Morpheusie, zaciskającym palce na rękojeści, i o tym, że jeśli to przez co Atreus i Patrick przeszli było choć trochę podobne, to wcale nie tak łatwo o tym zapomnieć.
Tak jak powiedział, mogło być gorzej, ale to nie znaczyło, że nie jest źle.
- Był cholernie dobry – przytaknęła, ostatecznie ulegając impulsowi, by sięgnąć ku niemu i ścisnąć zimną rękę, na moment zaledwie, krótki jak mgnienie oka. – A jednak cię nie złamał.
Nie umiała odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech, nie tylko dlatego, że się zwyczajnie martwiła o niego, i trochę i o Patricka – ale i dlatego, że historia Triony napawała ją smutkiem. Że choć minęły setki lat, że to była tylko opowieść z dawnych dni, to głos zielarki szepnął do niej przez czas, a magia biskupa i miłość kobiety wciąż przenikały fioletem wszystko wokół: i jeżeli wierzyć Atreusowi, oplatały i samą Brennę. Triona nie była dla niej tylko imieniem z karty historii.
Przekleństwem widmowidzów było to, że nie umieli ot tak odcinać się od przeszłości.
A może nie chcieli – i dlatego stawali się widmowidzami?
– Nie znam się za bardzo na mugolskiej historii, Sebastian albo Isaac pewnie powiedzieliby ci dużo więcej, ale jak szukaliśmy to wychodzi na to, że… najazdy Szkotów, najazdy Normanów, czarna śmierć. Choroba jakoś ich ominęła. Szkoci weszli do wieży i ta się pod nimi zawaliła. Kochał to miejsce. Poświęcił jej życie za setki, może tysiące innych – powiedziała, i rozumiała to nawet trochę, tę decyzję biskupia, i nie mogła oprzeć się myśli, że gdyby poprosił o ofiarę, Triona by się na nią zgodziła. A jednak trudno było jej to zaakceptować: pamięć oczu pełnych strachu, łamiącego się głosu, ślady pobicia i to, że ta kobieta ufała biskupowi. – Oboje wciąż chronią tę ziemię.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.