04.08.2024, 00:53 ✶
Patrzył na nią, ale nie na otaczające ją barwy, które mogłyby poprzeć słowa, które mówiła, tym samym odmawiając sobie pewnego luksusu z którego zazwyczaj tak chętnie korzystał. Drgnął, kiedy wyciągnęła do niego rękę i ścisnęła jego dłoń, opuszczając wzrok ale tak samo jak ona uległa impulsowi, on zrobił dokładnie to samo. Powtórzył gest, na moment nakrywając jej dłoń swoją drugą i przytrzymując z właściwą dla siebie tendencją, by przedłużyć ten moment. By odrobinę dłużej czuć na skórze jej ciepło.
- Dziękuję - powiedział krótko, dochodząc do wniosku, że akurat te słowa o wiele bardziej do niego przemawiają. Nie ważne było co słyszał i czy było to prawdą to nie - doskonale wiedział, że był to obronny wybieg artefaktu - co natomiast się liczyło to fakt, że się temu nie poddał.
- Może jeśli uda mi się ich znaleźć to ich zapytam. Albo przeczytam potem co napisali w tym temacie w raportach ci, co się tym mieli zająć... - sam nie wiedział jak właściwie podejść do problemu tego, że ktoś został poświęcony w imię większego dobra. Głównie dlatego, że było to tak dawno temu i imię Triony było dla niego tylko i zaledwie przypadkowym imieniem. Jej historia wzbudzała w nim zero sprzecznych emocji, może dlatego że nie widział tego co Brenna. Co innego jednak przyszło mu do głowy - Nie sądzę, że powinni... - zaczął powoli, ale jego awersja wynikała z prostego faktu, że ta magia ochronna również mieszała w głowach. - Efekt nie wydaje się tak straszny, ale... wciąż wpływa na ludzkie zachowania.
I nie pomagało tutaj nawet spojrzenie na czyjąś aurę czy na własną, bo nie do odróżnienia było to co człowiek powinien czuć w takiej sytuacji, a co było w niego wmuszane. Ale teraz, kiedy skończyli sprawę, zabrali stąd czaszkę, a Departament Tajemnic się do tego dobierze i tak nic pewnie się z tym nie stanie.
- Wiesz, to było strasznie dziwne, widzieć cię z tym inferiusem, ale nie czuć wreszcie działania magii - żołądek może nie skręcił mu się w charakterystyczny sposób, którego tak często doświadczał w maju, czerwcu czy lipcu, ale mimo tego w tamtym momencie kiedy rzucał zaklęcie, ubodło go coś innego. - Tak jak wcześniej mogłem mieć wątpliwości i uważać, że zwyczajnie specjalnie przestałaś sobie robić różne wycieczki, to teraz mogę mieć pewność - uśmiechnął się, może odrobinę złośliwie, jakby chcąc odzyskać zwyczajową dla siebie manierę.
- Dziękuję - powiedział krótko, dochodząc do wniosku, że akurat te słowa o wiele bardziej do niego przemawiają. Nie ważne było co słyszał i czy było to prawdą to nie - doskonale wiedział, że był to obronny wybieg artefaktu - co natomiast się liczyło to fakt, że się temu nie poddał.
- Może jeśli uda mi się ich znaleźć to ich zapytam. Albo przeczytam potem co napisali w tym temacie w raportach ci, co się tym mieli zająć... - sam nie wiedział jak właściwie podejść do problemu tego, że ktoś został poświęcony w imię większego dobra. Głównie dlatego, że było to tak dawno temu i imię Triony było dla niego tylko i zaledwie przypadkowym imieniem. Jej historia wzbudzała w nim zero sprzecznych emocji, może dlatego że nie widział tego co Brenna. Co innego jednak przyszło mu do głowy - Nie sądzę, że powinni... - zaczął powoli, ale jego awersja wynikała z prostego faktu, że ta magia ochronna również mieszała w głowach. - Efekt nie wydaje się tak straszny, ale... wciąż wpływa na ludzkie zachowania.
I nie pomagało tutaj nawet spojrzenie na czyjąś aurę czy na własną, bo nie do odróżnienia było to co człowiek powinien czuć w takiej sytuacji, a co było w niego wmuszane. Ale teraz, kiedy skończyli sprawę, zabrali stąd czaszkę, a Departament Tajemnic się do tego dobierze i tak nic pewnie się z tym nie stanie.
- Wiesz, to było strasznie dziwne, widzieć cię z tym inferiusem, ale nie czuć wreszcie działania magii - żołądek może nie skręcił mu się w charakterystyczny sposób, którego tak często doświadczał w maju, czerwcu czy lipcu, ale mimo tego w tamtym momencie kiedy rzucał zaklęcie, ubodło go coś innego. - Tak jak wcześniej mogłem mieć wątpliwości i uważać, że zwyczajnie specjalnie przestałaś sobie robić różne wycieczki, to teraz mogę mieć pewność - uśmiechnął się, może odrobinę złośliwie, jakby chcąc odzyskać zwyczajową dla siebie manierę.