04.08.2024, 06:56 ✶
Roadził sobie bardzo dzielnie, a przynajmniej próbował robić dobrą minę do złej gry, absolutnie dopuszczając do siebie możliwość poproszenia Prewetta o pomoc. Ale faktycznie, przynajmniej miał zajęcie i to na nim przez większy czas się skupiał, nie gderając Basiliusowi nad uchem, co on to i jak on nie z tą jego ręką robił. Zawsze też, bardzo chętnie, gotowy był powiedzieć że w ogóle to Florence robiła to inaczej (w domyśle lepiej), z jakimś takim dziwnym wyrzutem w głowie, jakby mu to bardzo przeszkadzało. Siostrze też mu się zdarzało mówić takie bzdury, ale rzadziej, bo ona się groźniej patrzyła.
Prychnął, wyraźnie nie uznając jego żartu? Przytyku? Niskich lotów komentarza.
- Od uderzenia tłuczkiem w głowę się nie umiera. Zazwyczaj. Więc nawet nie byłoby o to afery - prychnął w jego stronę, już obserwując go o wiele uważniej, bo rozpakował lizaka. - Ehe, mogą mi co najwyżej wysłać kartkę na święta. Mam wrażenie, że moja ciotka była ostatnią rzeczą, która wiązała nasze rodziny. No, może jeszcze ta moja kuzynka... jak jej tam... Susie? Nie pamiętam. Ale odkąd odeszli z Ministersta ojciec jest na nich cięty - burknął, ale mimo wszystko z pewnym zadowoleniem przyjął fakt, że jego ręka zaczęła wyglądać odrobinę lepiej. Na włosy natomiast nie zwrócił uwagi, bo ich zwyczajnie w życiu nie widział, ale może to i lepiej bo to był bardzo dobry powód do przepychanki.
Atreus zmełł też w ustach komentarz, że w sumie dobrze że z tego Ministerstwa odeszli i nawet im zazdrościł, bo by wtedy nie musiał znosić tych wszystkich przepychanek. - Dobra, słuchaj. Od czegoś musiało się zacząć. Nie powiesz mi, że jest najświetniejszym Ministrem jakiego zdarzyło się nam mieć - rzucił rozgoryczony, gestykulując mu przy tym lizakiem przed twarzą. - Gdyby chociaż odrobinę zadbał o swoją reputację, to nikt nie miałby aż tylu dobrych okazji, żeby dopisywać mu coraz to nowe występki. Zmyślone czy nie, na czymś się opierają.
Prychnął, wyraźnie nie uznając jego żartu? Przytyku? Niskich lotów komentarza.
- Od uderzenia tłuczkiem w głowę się nie umiera. Zazwyczaj. Więc nawet nie byłoby o to afery - prychnął w jego stronę, już obserwując go o wiele uważniej, bo rozpakował lizaka. - Ehe, mogą mi co najwyżej wysłać kartkę na święta. Mam wrażenie, że moja ciotka była ostatnią rzeczą, która wiązała nasze rodziny. No, może jeszcze ta moja kuzynka... jak jej tam... Susie? Nie pamiętam. Ale odkąd odeszli z Ministersta ojciec jest na nich cięty - burknął, ale mimo wszystko z pewnym zadowoleniem przyjął fakt, że jego ręka zaczęła wyglądać odrobinę lepiej. Na włosy natomiast nie zwrócił uwagi, bo ich zwyczajnie w życiu nie widział, ale może to i lepiej bo to był bardzo dobry powód do przepychanki.
Atreus zmełł też w ustach komentarz, że w sumie dobrze że z tego Ministerstwa odeszli i nawet im zazdrościł, bo by wtedy nie musiał znosić tych wszystkich przepychanek. - Dobra, słuchaj. Od czegoś musiało się zacząć. Nie powiesz mi, że jest najświetniejszym Ministrem jakiego zdarzyło się nam mieć - rzucił rozgoryczony, gestykulując mu przy tym lizakiem przed twarzą. - Gdyby chociaż odrobinę zadbał o swoją reputację, to nikt nie miałby aż tylu dobrych okazji, żeby dopisywać mu coraz to nowe występki. Zmyślone czy nie, na czymś się opierają.