04.08.2024, 13:07 ✶
- Nie podcinam mu skrzydeł, bo i ch nie ma. Jeszcze by tego brakowało, żeby mógł latać - przeraził się w żartach Thomas. - Nie mów tak, bo potem się puszyć będzie przez cały miesiąc - jęknął jeszcze, ale cały czas w żartach co było widać po rozbawionym uśmiechu błądzącym mu po ustach - bawił się wyśmienicie w ich towarzystwie.
- Uspokój się Thomasku, słuchaj pani, bo bardzo dobrze mówi - odpowiedział kocur prężąc dumnie pierś, ale zaraz łypnął na kobietę spod byka, kiedy mówiła, że jego towarzysz też jest zabawny, fuknął tylko ale nie powiedział nic na ten temat.
Thomas też nie powiedział nic, ale jakoś tak za swoim kubkiem herbaty się schował.
- Nora by mnie karmiła, ona jest na tyle dobra, że nie miałaby z tym problemu - odpowiedział kot bez nawet chwili namyślenia, co mogło dać Fiery do myślenia, ze nawet gdyby Thomasa zabrakło to nie byłby tu jedynie ciężarem i w sumie prawda, wszyscy w tej rodzinie wręcz kochali koty, więc Pazur nie odczułby braku swojego towarzysza - no na pewno nie jeżeli chodzi o karmienie.
Tak jak odgłos motoru rozbrzmiewał przy ich stoliku podczas bycia głaskanym przez pannę Bell tak jednak, kiedy zabrała swoją rękę odgłos ten ucichł, a kocur wpatrywał się w nią z wyrzutem, jakby oczekiwał, że szybko wróci do tego co przerwała.
- Dobrego nigdy za wiele, ale to prawda, czas coś zjeść - odpowiedział zeskakując z krzesła - Ahh, Lady mówiła, ze nie może znaleźć swoich smaczków, chyba czeka cię bieg do sklepu - rzucił jeszcze do Figga nim pobiegł pędem na zaplecze, zupełnie jakby właśnie zobaczył mysz.
- Znowu jej wyjadałeś?! - rzucił w ślad za main moonem, który znikał już za ladą. Westchnął i pokręcił głową na boki z niedowierzaniem. - Przepraszam za niego, przy nowych osobach często tak się popisuje - powiedział dopijając herbatę ze swojego kubka. Czasami faktycznie Pazur potrafił być nie tylko absorbujący ale też dość uciążliwy ze swoim poczuciem humoru - dokładnie tak jak i Thomas.
- Jeszcze kawy? - zapytał i machnął różdżką i przy lewitowały do nich dwa dzbanki z których dziobków unosiła się para. Sobie rzecz jasna dolał herbaty od razu i wylewitował dzbanek za ladę, jednak dla Fiery najpierw poczekał na odpowiedź.
- Na długo planujecie zostać w Londynie? - zapytał niewinnie, ale był ciekaw czy czasem po dwóch tygodniach nie okaże się, że wybywają do Europy i nie będzie już możliwości jej spotkać.
- Uspokój się Thomasku, słuchaj pani, bo bardzo dobrze mówi - odpowiedział kocur prężąc dumnie pierś, ale zaraz łypnął na kobietę spod byka, kiedy mówiła, że jego towarzysz też jest zabawny, fuknął tylko ale nie powiedział nic na ten temat.
Thomas też nie powiedział nic, ale jakoś tak za swoim kubkiem herbaty się schował.
- Nora by mnie karmiła, ona jest na tyle dobra, że nie miałaby z tym problemu - odpowiedział kot bez nawet chwili namyślenia, co mogło dać Fiery do myślenia, ze nawet gdyby Thomasa zabrakło to nie byłby tu jedynie ciężarem i w sumie prawda, wszyscy w tej rodzinie wręcz kochali koty, więc Pazur nie odczułby braku swojego towarzysza - no na pewno nie jeżeli chodzi o karmienie.
Tak jak odgłos motoru rozbrzmiewał przy ich stoliku podczas bycia głaskanym przez pannę Bell tak jednak, kiedy zabrała swoją rękę odgłos ten ucichł, a kocur wpatrywał się w nią z wyrzutem, jakby oczekiwał, że szybko wróci do tego co przerwała.
- Dobrego nigdy za wiele, ale to prawda, czas coś zjeść - odpowiedział zeskakując z krzesła - Ahh, Lady mówiła, ze nie może znaleźć swoich smaczków, chyba czeka cię bieg do sklepu - rzucił jeszcze do Figga nim pobiegł pędem na zaplecze, zupełnie jakby właśnie zobaczył mysz.
- Znowu jej wyjadałeś?! - rzucił w ślad za main moonem, który znikał już za ladą. Westchnął i pokręcił głową na boki z niedowierzaniem. - Przepraszam za niego, przy nowych osobach często tak się popisuje - powiedział dopijając herbatę ze swojego kubka. Czasami faktycznie Pazur potrafił być nie tylko absorbujący ale też dość uciążliwy ze swoim poczuciem humoru - dokładnie tak jak i Thomas.
- Jeszcze kawy? - zapytał i machnął różdżką i przy lewitowały do nich dwa dzbanki z których dziobków unosiła się para. Sobie rzecz jasna dolał herbaty od razu i wylewitował dzbanek za ladę, jednak dla Fiery najpierw poczekał na odpowiedź.
- Na długo planujecie zostać w Londynie? - zapytał niewinnie, ale był ciekaw czy czasem po dwóch tygodniach nie okaże się, że wybywają do Europy i nie będzie już możliwości jej spotkać.