04.08.2024, 17:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.08.2024, 17:52 przez Alexander Mulciber.)
ŁAZIENKA z Isaacem…
Mulciber zamknął na chwilę oczy. Nawet wyszczać się nie można w spokoju, pomyślał cierpko.
– Panie Bagshot – odpowiedział kurtuazyjnie na przywitanie dziennikarza, nie podnosząc choćby głowy w jego stronę. Usilnie wpatrywał się w strumień moczu ściekający po ściance pisuaru, wyobrażając sobie, jak wciska Bagshotowi głowę do kibla i spłukuje wodę. Próbował sikać głośniej, by zagłuszyć jego paplaninę, ale nic to nie dało.
Mógłby użyć trzeciego oka i wybrać inną łazienkę, taką, w której nikt by mu nie przeszkadzał – taką, w której mógłby się wyszczać, wyrzygać, strzelić kreskę, popłakać, w dowolnej kolejności – ale jego trzecie oko było teraz zajęte: śledziło z obrzydzeniem wolną dłoń Isaaca, latającą w powietrznej gestykulacji niczym natrętna mucha nad gównem. Znowu go zemdliło.
Milczał przez chwilę.
– Jeżeli pieni się panu mocz, zalecałbym konsultację z wykwalifikowanym magomedykiem, nie z jasnowidzem – odpowiedział Isaacowi głosem trupa, któremu życie znudziło się równie szybko, co leżenie w kostnicy. Strząsnął krople moczu, zanim zapiął spodnie. Wreszcie zwrócił na Bagshota spojrzenie, którym zmierzył mężczyznę od góry do dołu – i z powrotem – bez krępacji spoglądając mu prosto w oczy.
percepcja – rzut na siurologie (chce poznać intencje / przyszlosc idk tego typa)
– Odpowiadając jednak na pańskie pytanie – wyrzekł chłodno, przybierając ten sam profesjonalny ton, którego używał w pracy, w towarzystwie innych wróżbitów – Jan Mikolašek. Czeski uzdrowiciel, zielarz, znawca eliksirów – choć swoich klientów wolał nazywać “pacjentami”, a działalność określał mianem “lecznicy”, rzeczywiście, zajmował się wróżeniem z próbek moczu. Na ich podstawie diagnozował choroby, potrafił też przewidzieć kiedy dana osoba umrze z zaskakującą dokładnością.
Alexander mógł zlać Isaaca ciepłym moczem, ale już zdążył się nauczyć, że z dziennikarzami nie warto było zadzierać. Czyżby zbierał materiały na kolejny artykuł o siurach?
Pociągnął za spłuczkę.
– W środowisku naukowym darzymy tę postać pogardą. Prędzej nazwałbym go szarlatanem niż wróżbitą.
Zaraz oszaleję, pomyślał z lubością Alexander. Oszaleję, i zamkną mnie w lecznicy dusz razem z Donaldem.
Mulciber zamknął na chwilę oczy. Nawet wyszczać się nie można w spokoju, pomyślał cierpko.
– Panie Bagshot – odpowiedział kurtuazyjnie na przywitanie dziennikarza, nie podnosząc choćby głowy w jego stronę. Usilnie wpatrywał się w strumień moczu ściekający po ściance pisuaru, wyobrażając sobie, jak wciska Bagshotowi głowę do kibla i spłukuje wodę. Próbował sikać głośniej, by zagłuszyć jego paplaninę, ale nic to nie dało.
Mógłby użyć trzeciego oka i wybrać inną łazienkę, taką, w której nikt by mu nie przeszkadzał – taką, w której mógłby się wyszczać, wyrzygać, strzelić kreskę, popłakać, w dowolnej kolejności – ale jego trzecie oko było teraz zajęte: śledziło z obrzydzeniem wolną dłoń Isaaca, latającą w powietrznej gestykulacji niczym natrętna mucha nad gównem. Znowu go zemdliło.
Milczał przez chwilę.
– Jeżeli pieni się panu mocz, zalecałbym konsultację z wykwalifikowanym magomedykiem, nie z jasnowidzem – odpowiedział Isaacowi głosem trupa, któremu życie znudziło się równie szybko, co leżenie w kostnicy. Strząsnął krople moczu, zanim zapiął spodnie. Wreszcie zwrócił na Bagshota spojrzenie, którym zmierzył mężczyznę od góry do dołu – i z powrotem – bez krępacji spoglądając mu prosto w oczy.
percepcja – rzut na siurologie (chce poznać intencje / przyszlosc idk tego typa)
Rzut PO 1d100 - 11
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 51
Sukces!
Sukces!
– Odpowiadając jednak na pańskie pytanie – wyrzekł chłodno, przybierając ten sam profesjonalny ton, którego używał w pracy, w towarzystwie innych wróżbitów – Jan Mikolašek. Czeski uzdrowiciel, zielarz, znawca eliksirów – choć swoich klientów wolał nazywać “pacjentami”, a działalność określał mianem “lecznicy”, rzeczywiście, zajmował się wróżeniem z próbek moczu. Na ich podstawie diagnozował choroby, potrafił też przewidzieć kiedy dana osoba umrze z zaskakującą dokładnością.
Alexander mógł zlać Isaaca ciepłym moczem, ale już zdążył się nauczyć, że z dziennikarzami nie warto było zadzierać. Czyżby zbierał materiały na kolejny artykuł o siurach?
Pociągnął za spłuczkę.
– W środowisku naukowym darzymy tę postać pogardą. Prędzej nazwałbym go szarlatanem niż wróżbitą.
Zaraz oszaleję, pomyślał z lubością Alexander. Oszaleję, i zamkną mnie w lecznicy dusz razem z Donaldem.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat