04.08.2024, 23:01 ✶
Patrzył na droczących się mężczyzn i ukrył dość łagodny, niemalże czuły uśmiech za butelką piwa. Miło się na nich patrzyło, gdy tak rozmawiali o głupotach i wspominali z nim czasy, które choć odeszły, zostawiły niezwykle dużą ilość ciepła, które Thomas magazynował, lubią wracać do kolejnych starych wspomnień.
- Uważaj Erik, bo będziesz miał jeszcze Isaaca w rodzinie. Będziesz mówić do niego wujku i zrobi się dziwnie. - Pokręcił głową.
Co prawda nie wierzył, że Isaac na poważnie zająby się Quintessą, ale za to był niemal pewien, że Isaac nie ma zamiaru odnaleźć sobie nowego obiektu podbojów. Zresztą, zauważył jak urwał swoją wypowiedź przy wspomnieniu o Quirke i nie mógł się nie uśmiechnąć trochę nostalgicznie.
- Pamiętaj, stare miłości nie rdzewieją. - Znów ukrył swój uśmiech w butelce. W końcu jemu udało się z Gerry, dlaczego więc nie Bagshot? No, może dlatego, że nie należał do tak upośledzonych osób pod tym względem jak on i Yaxley.
Ważne, że się dobrze skończyło.
- Hej, ale zobacz, są pozytywy! Przynajmniej ominęły cię te wszystkie wizyty w Skrzydle Szpitalnym. Pamiętasz ten trening, gdy przyjąłem tłuczek na twarz i robiliście zakłady, czy po wyjściu stamtąd jeszcze będziecie mnie rozpoznawać? - Spojrzał na nich z udawanym nadąsanym, choć sam musiał przyznać, że było to po latach nawet trochę zabawne.
Magli też pewnie pamiętać, że tym samym obronił przed upadkiem właśnie Geraldine.
Nie, żeby to miało znaczenie oczywiście.
- Cieszę się, że Brenna rzuciła trochę właśnie mugolskiej muzyki na tej imprezie. Naprawdę przeszła samą siebie i widać było, że wszyscy bawią się świetnie. A potem mogę zagrać wam jeszcze parę smętów na dobicie na gitarze. Jak będziecie grzecznie słuchać to nawet zaśpiewam. - Może nie był wybitnym wykonawcą, ale coś tam potrafił. - Mogę nawet zebrać zamówienia, choć jest taki nowy album, który… - nie skończył, ponieważ nagle poczuł, że tam, gdzie powinien być grunt, jego stopa nie znalazła podparcia. Runął w dół, wydając z siebie trochę zduszony i zaskoczony okrzyk. A potem zaklął, gdy znalazł się na dole. Sprawdził, czy poza paroma zadrapaniami nic mu nie jest, a po chwili zlustrował towarzyszy niedoli.
- Wszyscy cali? Zmysły poza wzrokiem funkcjonują? Bo nie wiem jak mogliśmy nie zauważyć tak dużej dziury w ziemi. - westchnął, próbując się podnieść z nieprzyjemnie zimnej gleby.
I to by było na tyle jeśli chodzi o możliwość szybkiego powrotu na miejsce imprezy.
- Uważaj Erik, bo będziesz miał jeszcze Isaaca w rodzinie. Będziesz mówić do niego wujku i zrobi się dziwnie. - Pokręcił głową.
Co prawda nie wierzył, że Isaac na poważnie zająby się Quintessą, ale za to był niemal pewien, że Isaac nie ma zamiaru odnaleźć sobie nowego obiektu podbojów. Zresztą, zauważył jak urwał swoją wypowiedź przy wspomnieniu o Quirke i nie mógł się nie uśmiechnąć trochę nostalgicznie.
- Pamiętaj, stare miłości nie rdzewieją. - Znów ukrył swój uśmiech w butelce. W końcu jemu udało się z Gerry, dlaczego więc nie Bagshot? No, może dlatego, że nie należał do tak upośledzonych osób pod tym względem jak on i Yaxley.
Ważne, że się dobrze skończyło.
- Hej, ale zobacz, są pozytywy! Przynajmniej ominęły cię te wszystkie wizyty w Skrzydle Szpitalnym. Pamiętasz ten trening, gdy przyjąłem tłuczek na twarz i robiliście zakłady, czy po wyjściu stamtąd jeszcze będziecie mnie rozpoznawać? - Spojrzał na nich z udawanym nadąsanym, choć sam musiał przyznać, że było to po latach nawet trochę zabawne.
Magli też pewnie pamiętać, że tym samym obronił przed upadkiem właśnie Geraldine.
Nie, żeby to miało znaczenie oczywiście.
- Cieszę się, że Brenna rzuciła trochę właśnie mugolskiej muzyki na tej imprezie. Naprawdę przeszła samą siebie i widać było, że wszyscy bawią się świetnie. A potem mogę zagrać wam jeszcze parę smętów na dobicie na gitarze. Jak będziecie grzecznie słuchać to nawet zaśpiewam. - Może nie był wybitnym wykonawcą, ale coś tam potrafił. - Mogę nawet zebrać zamówienia, choć jest taki nowy album, który… - nie skończył, ponieważ nagle poczuł, że tam, gdzie powinien być grunt, jego stopa nie znalazła podparcia. Runął w dół, wydając z siebie trochę zduszony i zaskoczony okrzyk. A potem zaklął, gdy znalazł się na dole. Sprawdził, czy poza paroma zadrapaniami nic mu nie jest, a po chwili zlustrował towarzyszy niedoli.
- Wszyscy cali? Zmysły poza wzrokiem funkcjonują? Bo nie wiem jak mogliśmy nie zauważyć tak dużej dziury w ziemi. - westchnął, próbując się podnieść z nieprzyjemnie zimnej gleby.
I to by było na tyle jeśli chodzi o możliwość szybkiego powrotu na miejsce imprezy.