05.08.2024, 16:29 ✶
Uśmiechnęła się do Bertiego, takim dziwnym uśmiechem osoby nieprzyzwyczajonej do tego, że ktoś mógłby jej mówić miłe rzeczy. Oczywiście, bardzo dużo ludzi mówiło jej bardzo dużo miłych rzeczy, ale skostniały przekonaniami umysł miał zdecydowanie problem, żeby przepuszczać je głębiej do świadomości. Poczucia bycia niekochanym nie miało nic wspólnego z tym ile osób realnie Cię kochało. To nigdy nie działało w ten sposób.
Gdy wyciągnął swoje zabawki rozpogodziła się od razu. Dopadła do torby i wyciągnęła złoty barwnik. Trochę jak sroka ciągnęło ją do świecidełek, chociaż może lubiła po prostu jak jasność przełamywała mrok.
– Wiesz nawet nie musimy czekać, do imprezy, nastaw herbatę, a ja zajmę się resztą. To działa jak akwarela? Wystarczy woda, czy lepiej dać nie wiem? Mleko? Jajko? – dopytywała zaciekawiona jak artysta artystę. – W ogóle dziękuję, że pozwoliłeś mi przenieść część moich zabawek do siebie na chatę. Londyn jest... strasznie głośny i śmierdzący o tej porze roku, a na tym dusznym poddaszu nic kurwa nie da się namalować. Nie tak jak u Ciebie w ogródku. Nawet jak te małe wampiry w ogóle zobacz! – podciągnęła nogawkę od swoich skandalicznie ciasnych jeansów na tyle na ile to było możliwe, żeby pokazać konstelacje czerwonych kropek po ugryzieniach. – Ja nie wiem, nie mam pojęcia czemu miałabym jakkolwiek smakować tym robalom, jak Ty sobie z nimi radzisz? Czarujesz je jak pszczoły? – dopytywała szykując farbkę i badając pędzle które były dostępne. Badając okiem znawcy. Nagle już wiedziała, że Bertie nie będzie miał finalnego "dotyku" na tym czarnym fondancie, tylko ona. Najwyżej wszystkim będzie tłumaczyć, że to było absolutnie celowo.
Powstrzymywała się przed myślą, żeby jemu nie namalować czegoś na twarzy tak przy okazji.
– Znaki lepiej i skuteczniej widzi się dla kogoś niż dla siebie. Wiesz.. stawiam sobie tarota, ale wróżenie to też trochę relacja, wchodzenie w interakcje z osobą której się wróży. Dwie głowy, dwa serca, dwie wrażliwości. Ja powiem Ci symbol i co myślę, ale to Twoje skojarzenia muszą popłynąć, by odnaleźć prawdę w swoim życiu na ten temat. By była to dla Ciebie wskazówka. Jak ze sztuką. Możesz malować tylko dla siebie, ale jaki jest tego sens? – wzruszyła ramionami po czym... przejechała kciukiem po szczecinie i pierwsze złociste zacieki pojawiły się na czerni. Zachichotała oblizując kciuk.
– Więcej!
Gdy wyciągnął swoje zabawki rozpogodziła się od razu. Dopadła do torby i wyciągnęła złoty barwnik. Trochę jak sroka ciągnęło ją do świecidełek, chociaż może lubiła po prostu jak jasność przełamywała mrok.
– Wiesz nawet nie musimy czekać, do imprezy, nastaw herbatę, a ja zajmę się resztą. To działa jak akwarela? Wystarczy woda, czy lepiej dać nie wiem? Mleko? Jajko? – dopytywała zaciekawiona jak artysta artystę. – W ogóle dziękuję, że pozwoliłeś mi przenieść część moich zabawek do siebie na chatę. Londyn jest... strasznie głośny i śmierdzący o tej porze roku, a na tym dusznym poddaszu nic kurwa nie da się namalować. Nie tak jak u Ciebie w ogródku. Nawet jak te małe wampiry w ogóle zobacz! – podciągnęła nogawkę od swoich skandalicznie ciasnych jeansów na tyle na ile to było możliwe, żeby pokazać konstelacje czerwonych kropek po ugryzieniach. – Ja nie wiem, nie mam pojęcia czemu miałabym jakkolwiek smakować tym robalom, jak Ty sobie z nimi radzisz? Czarujesz je jak pszczoły? – dopytywała szykując farbkę i badając pędzle które były dostępne. Badając okiem znawcy. Nagle już wiedziała, że Bertie nie będzie miał finalnego "dotyku" na tym czarnym fondancie, tylko ona. Najwyżej wszystkim będzie tłumaczyć, że to było absolutnie celowo.
Powstrzymywała się przed myślą, żeby jemu nie namalować czegoś na twarzy tak przy okazji.
– Znaki lepiej i skuteczniej widzi się dla kogoś niż dla siebie. Wiesz.. stawiam sobie tarota, ale wróżenie to też trochę relacja, wchodzenie w interakcje z osobą której się wróży. Dwie głowy, dwa serca, dwie wrażliwości. Ja powiem Ci symbol i co myślę, ale to Twoje skojarzenia muszą popłynąć, by odnaleźć prawdę w swoim życiu na ten temat. By była to dla Ciebie wskazówka. Jak ze sztuką. Możesz malować tylko dla siebie, ale jaki jest tego sens? – wzruszyła ramionami po czym... przejechała kciukiem po szczecinie i pierwsze złociste zacieki pojawiły się na czerni. Zachichotała oblizując kciuk.
– Więcej!