05.08.2024, 16:57 ✶
Pokiwał głową na jej słowa, nie znał się na obrządkach związanych z pochówkiem, poza zakopywaniem zwłok, czy też tego co ze zwłok zostało. Dlatego zdawał się całkowicie na to co mówiła Dora, a może faktycznie samo ich zakopanie załatwi sprawę? Wszystkiego się dowie w swoim czasie.
- Myślę, że teraz już nikt nie będzie chciał ich dalej niepokoić, raczej nikt już nie żyje z tych co mogli o nich pamiętać - dodał jeszcze, starał się jak mógł, żeby nie nieść tego worka niczym worka ziemniaków przerzuconego przez plecy, jednak nie było to takie proste, to samo z siebie tak jakoś wychodziło.
- Cóż w obliczu tak niecodziennego potwora to nic dziwnego, że magia zaczęła być hmm - zamyślił się szukając odpowiedniego słowa. - Wybredna, to chyba dobre słowo - dokończył nadal nie do końca zadowolony z tego jak to określił, ale nie mógł jakoś wpaść na lepsze podsumowanie. W końcu nie tylko jej, ale i Erykowi nie wyszło czarowanie w tamtym momencie.
Rzucił okiem na jej dłoń pokrytą bandażami, ale nie mówił nic, sama dobrze potrafiła ocenić poziom swojego zranienia.
- To prawda, ale chyba dzięki temu mieliśmy nieco pełniejszy obraz na te wszystkie wydarzenia. Co nie zmienia faktu, ze uratowała nam tyłki dwukrotnie i jeszcze miała cały czas rację. Chyba w podzięce wyślę jej butelkę ognistej - rzucił z uśmiechem w ramach żartu, a może i nie, bo faktycznie gdyby nie Heather to tak samo pożar jak i walka z kościotrupem mogłaby się skończyć o wile gorzej.
- Później będę musiał jeszcze przejrzeć te księgi, Ty rozumiałaś te dziwne języki, w których to było zapisane? - zagaił jeszcze, bo zanim wyteleportował do siebie księgi Lydii to przecież Dorą je przeglądała, może ona z nich więcej rozumiała i pomoże mu ocenić co z nimi potem zrobić.
- Myślę, że teraz już nikt nie będzie chciał ich dalej niepokoić, raczej nikt już nie żyje z tych co mogli o nich pamiętać - dodał jeszcze, starał się jak mógł, żeby nie nieść tego worka niczym worka ziemniaków przerzuconego przez plecy, jednak nie było to takie proste, to samo z siebie tak jakoś wychodziło.
- Cóż w obliczu tak niecodziennego potwora to nic dziwnego, że magia zaczęła być hmm - zamyślił się szukając odpowiedniego słowa. - Wybredna, to chyba dobre słowo - dokończył nadal nie do końca zadowolony z tego jak to określił, ale nie mógł jakoś wpaść na lepsze podsumowanie. W końcu nie tylko jej, ale i Erykowi nie wyszło czarowanie w tamtym momencie.
Rzucił okiem na jej dłoń pokrytą bandażami, ale nie mówił nic, sama dobrze potrafiła ocenić poziom swojego zranienia.
- To prawda, ale chyba dzięki temu mieliśmy nieco pełniejszy obraz na te wszystkie wydarzenia. Co nie zmienia faktu, ze uratowała nam tyłki dwukrotnie i jeszcze miała cały czas rację. Chyba w podzięce wyślę jej butelkę ognistej - rzucił z uśmiechem w ramach żartu, a może i nie, bo faktycznie gdyby nie Heather to tak samo pożar jak i walka z kościotrupem mogłaby się skończyć o wile gorzej.
- Później będę musiał jeszcze przejrzeć te księgi, Ty rozumiałaś te dziwne języki, w których to było zapisane? - zagaił jeszcze, bo zanim wyteleportował do siebie księgi Lydii to przecież Dorą je przeglądała, może ona z nich więcej rozumiała i pomoże mu ocenić co z nimi potem zrobić.