05.08.2024, 17:28 ✶
Spotykanie się z osobami, których nigdy się nawet nie widziało miało ten problem, że ciężko było mieć pewność, że podchodzi się do tej właściwej osoby. Na szczęście Brenna zadbała o to, żeby dość szczegółowo opisać mu osobę, której naszyjnik otrzymał. To i charakterystyczny swąd czarnej magii sprawiał, że nie miał najmniejszego problemu w zidentyfikowaniu tej osoby.
- Ty jesteś Olivia, prawda?- kobieta mogła usłyszeć to pytanie padające z ust, kogoś kogo w normalny dzień nie posądziłaby nawet o bycie czarodziejem. Czarnowłosy mężczyzna, wyższy od niej o ponad głowę, a ubrany był niczym mugol, w zwykłe spodnie, a na to koszulę w czarno-białą kratę, skórzaną kurtkę i marynarski worek przerzucony przez ramię - nie wyróżniał się niczym od mugoli przechodzących nieopodal, no może tym, ze do niej podszedł i zagadał. Mimo lata pogoda jednak nie rozpieszczała w Anglii.
- Thomas Figg - przedstawił się wyciągając ku niej rękę, którą delikatnie uścisnął, gdyby tylko wykonała ten gest.
- Myślę, że możemy od razu udać się w nieco bardziej ustronne miejsce, żeby zająć się twoim drobnym problemem - dodał jeszcze i tym zaprosił ją w stronę zaułka, gdzie nie było nikogo poza kotami, idealne miejsce, żeby się teleportować. Pzzecież nie będą chodzić jak mugole, lub jechać Błędnym Rycerzem.
Odczekał aż znajdą się poza wzrokiem mugoli z głównej uliczki i dopytał. - Idziemy do mnie czy masz jakieś bezpieczne miejsce? - wyciągnął też ku niej dłoń, jedno z nich będzie musiało teleportować to drugie przecież.
- Ty jesteś Olivia, prawda?- kobieta mogła usłyszeć to pytanie padające z ust, kogoś kogo w normalny dzień nie posądziłaby nawet o bycie czarodziejem. Czarnowłosy mężczyzna, wyższy od niej o ponad głowę, a ubrany był niczym mugol, w zwykłe spodnie, a na to koszulę w czarno-białą kratę, skórzaną kurtkę i marynarski worek przerzucony przez ramię - nie wyróżniał się niczym od mugoli przechodzących nieopodal, no może tym, ze do niej podszedł i zagadał. Mimo lata pogoda jednak nie rozpieszczała w Anglii.
- Thomas Figg - przedstawił się wyciągając ku niej rękę, którą delikatnie uścisnął, gdyby tylko wykonała ten gest.
- Myślę, że możemy od razu udać się w nieco bardziej ustronne miejsce, żeby zająć się twoim drobnym problemem - dodał jeszcze i tym zaprosił ją w stronę zaułka, gdzie nie było nikogo poza kotami, idealne miejsce, żeby się teleportować. Pzzecież nie będą chodzić jak mugole, lub jechać Błędnym Rycerzem.
Odczekał aż znajdą się poza wzrokiem mugoli z głównej uliczki i dopytał. - Idziemy do mnie czy masz jakieś bezpieczne miejsce? - wyciągnął też ku niej dłoń, jedno z nich będzie musiało teleportować to drugie przecież.