11.01.2023, 19:44 ✶
- Zaradności? U mnie? Ja jestem tylko naczelnym pajacem Brygady – zapewniła Brenna całkiem radośnie. I nawet po części szczerze, bo faktycznie niejedna osoba wskazałaby ją jako dyżurnego pajaca Departamentu. W dodatku Brenna tę rolę odgrywała dobrowolnie, całkiem chętnie i z dużym zaangażowaniem. Tym razem nie zrobiła zresztą nic specjalnego, poza sprawdzeniem, czy Regina żyje i przejściem razem z nią przez Pokątną, aby wezwać pomoc, gdyby nagle postanowiła zemdleć.
O tym, że jej kolega zaradność miał chyba na poziomie ujemnym i trzeba było dopiero wyhodować mu kręgosłup, wolała przemilczeć. Ludzie i tak mieli dość marną opinię o Brygadzie, tylko dlatego, że nie byli aurorami, bo zwykle ci bardziej utalentowali szli tam – czy chcąc łowić czarnoksiężników, nie prowadzić śledztwa w sprawie włamań, czy dla prestiżu.
- Za pierwszym razem właściwie to Cymbał narobił kłopotów, a ty pomogłaś mnie, można uznać – sprostowała. – I żadna dłużna, Regina, płacą mi za to, to mój bezwzględny obowiązek. W pewnym sensie płacąc podatki sama finansujesz nasze patrole – przypomniała. Miała ten komfort, że nigdy tych pieniędzy nie potrzebowała, głównie za sprawą majątku matki, ale i dostępu do skarbca Longbottomów, niemniej wypłacano jej należność za konkretne działania.
- Niemniej dziękuję, zapamiętam – dorzuciła jeszcze, gdy dotarły do ściany za Dziurawym Kotłem. Wyciągnęła różdżkę. Zamierzała wejść do środka z Rowle, a potem porozmawiać z właścicielem, nim ruszy szukać drugiego Brygadzisty oraz pani, którą odprowadziła na Pokątną…
O tym, że jej kolega zaradność miał chyba na poziomie ujemnym i trzeba było dopiero wyhodować mu kręgosłup, wolała przemilczeć. Ludzie i tak mieli dość marną opinię o Brygadzie, tylko dlatego, że nie byli aurorami, bo zwykle ci bardziej utalentowali szli tam – czy chcąc łowić czarnoksiężników, nie prowadzić śledztwa w sprawie włamań, czy dla prestiżu.
- Za pierwszym razem właściwie to Cymbał narobił kłopotów, a ty pomogłaś mnie, można uznać – sprostowała. – I żadna dłużna, Regina, płacą mi za to, to mój bezwzględny obowiązek. W pewnym sensie płacąc podatki sama finansujesz nasze patrole – przypomniała. Miała ten komfort, że nigdy tych pieniędzy nie potrzebowała, głównie za sprawą majątku matki, ale i dostępu do skarbca Longbottomów, niemniej wypłacano jej należność za konkretne działania.
- Niemniej dziękuję, zapamiętam – dorzuciła jeszcze, gdy dotarły do ściany za Dziurawym Kotłem. Wyciągnęła różdżkę. Zamierzała wejść do środka z Rowle, a potem porozmawiać z właścicielem, nim ruszy szukać drugiego Brygadzisty oraz pani, którą odprowadziła na Pokątną…
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.