06.08.2024, 11:32 ✶
- Tak, pomyśl co by było jakby jeszcze mogły mówić, mogłyby cię wkurzać poza zasięgiem twoich rąk - zaśmiał się na sam pomysł wielkich lwów ze skrzydłami, które latają wokół Fiery i dokuczają jej. Zdecydowanie lepiej, żeby nie wszystkie zwierzęta mogły mówić. Czasami lepiej było nawet, że tworzyła się nić porozumienia między zwierzęciem i człowiekiem bez dogłębnego zrozumienia co ma jedno drugiemu do przekazania - aura tajemnicy była dla niego nieodzownym elementem.
Kiedy Pazur już w końcu zniknął im z zasięgu wzroku i słuchu to tylko przewrócił oczami i przetarł dłonią twarz, czasami ten kot był taki męczący, ale nie mógł mu odmówić kochał sierściucha. Co nie oznaczało, że nie grał mu on na nerwach, no ale cóż taka już rola im chyba pisana była.
Zerknął jeszcze na kasztanowłosą, aby upewnić się jaka byłą jej reakcja na Kapitana, w końcu ten kot zachowywał się czasami zabawnie, ale jednak jego sposób bycia mógł być upierdliwy i denerwujący. Thomas dobrze o tym wiedział z własnego doświadczenia, radzenia sobie z kocurem nie należało do najłatwiejszych, a już szczególnie z tym konkretnym.
- Czyli dobrze rozumiesz z czym muszę się mierzyć, chociaż zazwyczaj jest nieco bardziej ułożony - lubi sprawiać mylne pierwsze wrażenie - wyjaśnił nieco zachowanie kota i dolał kawy do jej kubka nim wylewitował drugi z dzbanków za ladę i schował różdżkę. - Jak widzisz nie ma tłumów, a ja tutaj jeszcze długo zabawię - zerknął na zegarek - Dobrych kilka godzin nim wróci Nora - na dzisiaj nie miał nic zaplanowanego to był leniwy dzień dla Thomasa, który w większości poświęcił na pilnowanie biznesu siostry, aby i ona mogła zająć się innymi sprawami.
- Och, myślałem, że podróżujecie po całej Europie i zaraz gdzieś znikniesz, gdzie nie będzie można się szybko teleportować - powiedział z ulgą jakby faktycznie bał się takiego obrotu sprawy i objął obiema dłońmi swój kubek stojący na stoliku. Uśmiechnął się figlarnie, a oczy aż mu zabłysnęły na jej stwierdzenie - wyczuł jej żart, dlatego zamierzał kontynuować go.
- Spokojnie, gdybym miał cię dość to będą znaki - zawierające wieczór picia na umór i budzenie się samotnie w jakiś chlewie nie wiadomo gdzie - mrugnął doń z szerokim uśmiechem przyklejonym do ust.
Kiedy Pazur już w końcu zniknął im z zasięgu wzroku i słuchu to tylko przewrócił oczami i przetarł dłonią twarz, czasami ten kot był taki męczący, ale nie mógł mu odmówić kochał sierściucha. Co nie oznaczało, że nie grał mu on na nerwach, no ale cóż taka już rola im chyba pisana była.
Zerknął jeszcze na kasztanowłosą, aby upewnić się jaka byłą jej reakcja na Kapitana, w końcu ten kot zachowywał się czasami zabawnie, ale jednak jego sposób bycia mógł być upierdliwy i denerwujący. Thomas dobrze o tym wiedział z własnego doświadczenia, radzenia sobie z kocurem nie należało do najłatwiejszych, a już szczególnie z tym konkretnym.
- Czyli dobrze rozumiesz z czym muszę się mierzyć, chociaż zazwyczaj jest nieco bardziej ułożony - lubi sprawiać mylne pierwsze wrażenie - wyjaśnił nieco zachowanie kota i dolał kawy do jej kubka nim wylewitował drugi z dzbanków za ladę i schował różdżkę. - Jak widzisz nie ma tłumów, a ja tutaj jeszcze długo zabawię - zerknął na zegarek - Dobrych kilka godzin nim wróci Nora - na dzisiaj nie miał nic zaplanowanego to był leniwy dzień dla Thomasa, który w większości poświęcił na pilnowanie biznesu siostry, aby i ona mogła zająć się innymi sprawami.
- Och, myślałem, że podróżujecie po całej Europie i zaraz gdzieś znikniesz, gdzie nie będzie można się szybko teleportować - powiedział z ulgą jakby faktycznie bał się takiego obrotu sprawy i objął obiema dłońmi swój kubek stojący na stoliku. Uśmiechnął się figlarnie, a oczy aż mu zabłysnęły na jej stwierdzenie - wyczuł jej żart, dlatego zamierzał kontynuować go.
- Spokojnie, gdybym miał cię dość to będą znaki - zawierające wieczór picia na umór i budzenie się samotnie w jakiś chlewie nie wiadomo gdzie - mrugnął doń z szerokim uśmiechem przyklejonym do ust.