06.08.2024, 15:28 ✶
Brenna z kolei ani przez sekundę nie była zainteresowana Enzo. Pewnie gdyby miała wzdychać do któregoś z kolegów brata, byłby to raczej Thomas, i to głównie dlatego, że można było mu kraść mugolskie książki fantastyczne, a poza tym znał mugolską muzykę, i to było takie fajne – ale i za nim nigdy się nie oglądała, bo jakoś… po prostu nie przychodziło jej do głowy, że ktokolwiek mógłby chcieć się z nią umówić ani że ona w ogóle miałaby z kimś się umawiać. Co gorsza przecież widziała, jaki miał styl mości panicz Remington, i gdzie jej by się chciało przepychać w tłumie…
– Wepchnąć cię do tego jeziora? – spytała Brenna, trochę żartobliwie, na tę małą dziewczynkę, bo coś się jej wydawało, że chociaż on był na pewno dużo bardziej charyzmatyczny i lubiany, to akurat za takie określenia mogłaby mu przetrzepać skórę. Nie żeby naprawdę była urażona, bo nie była. – Skąd wiesz? – zapytała, znowu skupiając spojrzenie na wodzie. – Bardzo szybko uciekniemy? – zasugerowała. Nauczyciel OPCM sugerował, że wrażliwe są na ogień, ale póki stwór siedział w wodzie, to Brenna nie za bardzo wyobrażała sobie traktowanie go płomieniami.
Tyle że jeden z szóstoklasistów cały czas powtarzał, że Gryfoni nie uciekają i w ogóle. I co jak oni uciekną, a ten utopiec wyjdzie i zje jakiegoś pierwszaka? Albo… albo na dnie wody faktycznie był trup?
Brenna wyciągnęła różdżkę i wycelowała w nią jezioro, szepcąc zaklęcie. Transmutowała ją, starając się sprawić, że fragment stanie się bardziej przejrzysty: ciemna woda stała się bardziej przejrzysta i…
To nie był trup.
Problem w tym, że żadne z nich nie było dostatecznie wprawione w wiedzy o faunie, florze i istotach humanoidalnych, albo zorientować się, że kształt zwinięty pod wodą, to najwyraźniej jakiś tryton, który z jakichś powodów postanowił przespać się bliżej brzegu, zamiast w głębokich odmętach jeziora. Z tej perspektywy… naprawdę przypominało to trochę ciało.
– Wepchnąć cię do tego jeziora? – spytała Brenna, trochę żartobliwie, na tę małą dziewczynkę, bo coś się jej wydawało, że chociaż on był na pewno dużo bardziej charyzmatyczny i lubiany, to akurat za takie określenia mogłaby mu przetrzepać skórę. Nie żeby naprawdę była urażona, bo nie była. – Skąd wiesz? – zapytała, znowu skupiając spojrzenie na wodzie. – Bardzo szybko uciekniemy? – zasugerowała. Nauczyciel OPCM sugerował, że wrażliwe są na ogień, ale póki stwór siedział w wodzie, to Brenna nie za bardzo wyobrażała sobie traktowanie go płomieniami.
Tyle że jeden z szóstoklasistów cały czas powtarzał, że Gryfoni nie uciekają i w ogóle. I co jak oni uciekną, a ten utopiec wyjdzie i zje jakiegoś pierwszaka? Albo… albo na dnie wody faktycznie był trup?
Brenna wyciągnęła różdżkę i wycelowała w nią jezioro, szepcąc zaklęcie. Transmutowała ją, starając się sprawić, że fragment stanie się bardziej przejrzysty: ciemna woda stała się bardziej przejrzysta i…
To nie był trup.
Problem w tym, że żadne z nich nie było dostatecznie wprawione w wiedzy o faunie, florze i istotach humanoidalnych, albo zorientować się, że kształt zwinięty pod wodą, to najwyraźniej jakiś tryton, który z jakichś powodów postanowił przespać się bliżej brzegu, zamiast w głębokich odmętach jeziora. Z tej perspektywy… naprawdę przypominało to trochę ciało.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.