07.08.2024, 11:40 ✶
Pokiwał głową i nim odpowiedział upił łyk herbaty z kubka, przez twarz Thomasa przetoczył się uśmiech przebiegły.
- Czyli uważasz, że ja również zachowuję się jak rozwydrzony nastolatek? A może chodziło o to, że też mam zdrowo wyglądające futro? - wpatrywał się uważnie w kasztanowłosą jakby oczekiwał od niej odpowiedzi, jednak po krótkiej chwili zaśmiał się donośnie i machnął ręką.
- Wbrew pozorom to nie do końca prawda, koty mojej siostry i siostrzenicy nie są do nich aż tak podobne jak mój do mnie - sama prawda, a może po prostu one były wyjątkami potwierdzającymi regułę? Przecież mogło być tak, że całą zgodność na linii kot-człowiek mógł zgarnąć on. Pokiwał głową i skupił się na pytania zadanym przez Fiery.
- Poniekąd. Pamiętasz jak mówiłem, że niedawno wróciłem do Anglii? - zapytał i po potwierdzeniu kontynuował dalej. - Przez ten cały czas podróżowałem po całym świecie, gdzie tylko zawiodły mnie wykopaliska i łamanie klątw. Jedyne gdzie nie byłem to chyba Antarktyda - zastanowił się przez chwilę drapiąc po brodzie w zamyśleniu. - No mniejsza, ale nigdzie nie zostawałem na długo, fakt, ze czasami na rok czy dwa, jeżeli była taka potrzeba, jednak rzadko zdarzało się wracać dwa razy w to samo miejsce. - wzruszył ramionami, co prawda zawarł nieco znajomości z innymi magicznymi archeologami jak ich zwykł nazywać, jednak były to wyjątki. Zresztą na żadne wykopaliska nie jeździło się w celach towarzyskich.
Z uśmiechem pokiwał głową na jej słowa, faktycznie to, że nie zamierzali wybierać się w podróż na kontynent było dość obiecujące, po tych wszystkich latach trochę ciążyły mu ulotne znajomości - czasami nie miał okazji dobrzeć poznać ludzi, którzy na to zasługiwali i z którymi chciałby spędzić nieco więcej czasu. Zaśmiał się pod nosem po kolejnych słowach Bellówny.
- Zdecydowanie, wznieśmy toast za to, abyśmy już nigdy nie musieli zwiedzać chlewów - zaproponował żartobliwie unosząc swój kubek z herbatą w ramach toastu.
- Czyli uważasz, że ja również zachowuję się jak rozwydrzony nastolatek? A może chodziło o to, że też mam zdrowo wyglądające futro? - wpatrywał się uważnie w kasztanowłosą jakby oczekiwał od niej odpowiedzi, jednak po krótkiej chwili zaśmiał się donośnie i machnął ręką.
- Wbrew pozorom to nie do końca prawda, koty mojej siostry i siostrzenicy nie są do nich aż tak podobne jak mój do mnie - sama prawda, a może po prostu one były wyjątkami potwierdzającymi regułę? Przecież mogło być tak, że całą zgodność na linii kot-człowiek mógł zgarnąć on. Pokiwał głową i skupił się na pytania zadanym przez Fiery.
- Poniekąd. Pamiętasz jak mówiłem, że niedawno wróciłem do Anglii? - zapytał i po potwierdzeniu kontynuował dalej. - Przez ten cały czas podróżowałem po całym świecie, gdzie tylko zawiodły mnie wykopaliska i łamanie klątw. Jedyne gdzie nie byłem to chyba Antarktyda - zastanowił się przez chwilę drapiąc po brodzie w zamyśleniu. - No mniejsza, ale nigdzie nie zostawałem na długo, fakt, ze czasami na rok czy dwa, jeżeli była taka potrzeba, jednak rzadko zdarzało się wracać dwa razy w to samo miejsce. - wzruszył ramionami, co prawda zawarł nieco znajomości z innymi magicznymi archeologami jak ich zwykł nazywać, jednak były to wyjątki. Zresztą na żadne wykopaliska nie jeździło się w celach towarzyskich.
Z uśmiechem pokiwał głową na jej słowa, faktycznie to, że nie zamierzali wybierać się w podróż na kontynent było dość obiecujące, po tych wszystkich latach trochę ciążyły mu ulotne znajomości - czasami nie miał okazji dobrzeć poznać ludzi, którzy na to zasługiwali i z którymi chciałby spędzić nieco więcej czasu. Zaśmiał się pod nosem po kolejnych słowach Bellówny.
- Zdecydowanie, wznieśmy toast za to, abyśmy już nigdy nie musieli zwiedzać chlewów - zaproponował żartobliwie unosząc swój kubek z herbatą w ramach toastu.