Uśmiechnęła się nieco niepewnie, bo nie do końca o to jej chodziło, ale fakt, mogło to być odebrane różnie. Dopiero teraz to do niej nie dotarło. - Powiedzmy, że chodziło o futerko. Czy to odpowiednia odpowiedź? - Najlepiej było zostać przy tej wersji, najbezpieczniej.
- Tak naprawdę, to wydajesz się być równie błyskotliwy co twój kocur, a może on równie błyskotliwy co ty. - Sama nie wiedziała kto się od kogo uczył, chociaż w tym przypadku to chyba zwierzę od właściciela, kot nie wyglądał na starego, nie, żeby Thomas wyglądał... Wolała się w to nie zagłębiać, aby nie palnąć czegoś głupiego po raz kolejny.
Kiwnęła głową na potwierdzenie, że pamięta. Podparła sobie brodę dłonią i uważnie słuchała tego, co miał jej do powiedzenia, była ciekawa tej historii. Wpatrywała się w niego swoimi ciemnymi oczami, nawet nie mrugnęła.
- Nie brakuje ci tego? W sensie to brzmi, jak dosyć intensywne życie, dużo przygód, czy nie jesteś za młody na emeryturę? - Wyobrażała sobie, że raczej trudno jest przywyknąć do spokoju. Łamanie klątw na całym śmiecie brzmialo jak niebezpieczne przygody. Fiery wydawało się, że jak już zaczerpnęło się takiego życia, to raczej trudno wrócić do normalności, bo może się nieco nudzić.
- To w takim wypadku musisz odwiedzić Antarktydę, żeby mówić, że byłeś wszędzie. To zawsze brzmi bardziej efektownie. - Dodała jeszcze z uśmiechem, ciekawa, jak się na to zaopatruje. Czy faktycznie zrezygnował z tych przygód, czy to może chwilowe.
- To chyba jeszcze trudniejsze od tego, jak my żyjemy. W sensie, mamy pewne miejsca, gdzie udaje nam się zostać chociaż na chwilę. Trochę podziwiam. - Dodała jeszcze, sięgnęła w końcu po kubek z kawą i upiła z niego łyk. Po takiej dawce kofeiny, jaką dzisiaj w siebie wlała pewnie szybko nie zaśnie.
- Wiesz, w twoim towarzystwie mogłabym to powtórzyć, ale tak, to wolałabym jednak nie. - Uniosła i swój kubek, coby dołączyć się do tego toastu.