07.08.2024, 20:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.08.2024, 20:47 przez Thomas Figg.)
Zmrużył oczy przyglądając się uważnie swoje rozmówczyni, jakby dawał jej chwilę na zmianę decyzji lub rozważał ripostę, ale tylko zaśmiał się ponownie i pokręcił głową. - Kto wie, kto wie.
Uciekł wzrokiem nienawykły do słuchania pochlebstw i po prostu ukrył się za swoim kubkiem z herbatą. - Każde z nas powie, że to drugie jest podobne do niego i nigdy nie zmienimy zdania - odpowiedział żartobliwie.
Jeszcze jeden mały łyk, coby zwilżyć gardło i się zastanowić.
- Nie wiem, może trochę, ale są tutaj rzeczy, dla których warto zostać na miejscu - nie chciał zagłębiać się do końca w fakt, że tutaj mieszkała jego rodzina i przyjaciele, których chciał bronić. Dlatego też obrał nieco osiadły tryb życia, a nie wieczną pogoń za przygodami. Oraz fakt, że brał czynny udział w krzyżowaniu planów Czarnego Palanta (jak nazywał samozwańczego Czarnego Pana). - I to nie tak, że porzuciłem całkowicie te cześć życia, po prostu zmieniłem ją na bardziej lokalną. Nie tak dawno byłem na wykopaliskach w Walii, ciekawy przypadek wioski czarodziejów odizolowanej od świata. - w porę ugryź łosię w język, bo przecież nie każdy musiał chcieć słuchać o wykopaliskach. Dlatego wolał się nie rozpędzać, co by nie zaburzać Fiery swoimi opowiadaniami jak ślęczał dniami nad klątwami i pułapkami.
- Czy ja wiem? Wydaje mi się, że to jest kwestia przyzwyczajenia do takiego trybu życia - nie widział w tym nic do podziwiania, przecież to nie był jakiś akt heroizmu a coś na co sam się pisał.
Thomas aż poczuł jak gorąco uderza mu w policzki po słowach Fiery, więc zaśmiał się krótko i skrył za kubkiem z herbatą, powoli sącząc kilka łyków napoju.
Uciekł wzrokiem nienawykły do słuchania pochlebstw i po prostu ukrył się za swoim kubkiem z herbatą. - Każde z nas powie, że to drugie jest podobne do niego i nigdy nie zmienimy zdania - odpowiedział żartobliwie.
Jeszcze jeden mały łyk, coby zwilżyć gardło i się zastanowić.
- Nie wiem, może trochę, ale są tutaj rzeczy, dla których warto zostać na miejscu - nie chciał zagłębiać się do końca w fakt, że tutaj mieszkała jego rodzina i przyjaciele, których chciał bronić. Dlatego też obrał nieco osiadły tryb życia, a nie wieczną pogoń za przygodami. Oraz fakt, że brał czynny udział w krzyżowaniu planów Czarnego Palanta (jak nazywał samozwańczego Czarnego Pana). - I to nie tak, że porzuciłem całkowicie te cześć życia, po prostu zmieniłem ją na bardziej lokalną. Nie tak dawno byłem na wykopaliskach w Walii, ciekawy przypadek wioski czarodziejów odizolowanej od świata. - w porę ugryź łosię w język, bo przecież nie każdy musiał chcieć słuchać o wykopaliskach. Dlatego wolał się nie rozpędzać, co by nie zaburzać Fiery swoimi opowiadaniami jak ślęczał dniami nad klątwami i pułapkami.
- Czy ja wiem? Wydaje mi się, że to jest kwestia przyzwyczajenia do takiego trybu życia - nie widział w tym nic do podziwiania, przecież to nie był jakiś akt heroizmu a coś na co sam się pisał.
Thomas aż poczuł jak gorąco uderza mu w policzki po słowach Fiery, więc zaśmiał się krótko i skrył za kubkiem z herbatą, powoli sącząc kilka łyków napoju.