07.08.2024, 21:32 ✶
Obecne lato chyba robiło chyba z Thomasa kpiny, jak zazwyczaj raz na pół roku miał jakiekolwiek sny, tak teraz zaczynał je mieć coraz częściej. gdyby to jeszcze były jakieś przyjazne sny, a nie wyciskające z niego siódme poty koszmary. Stęknął mocno przez sen kręcąc się na łóżku nieprzyjemnie.
Miał wrażenie, że spada lot trwał nieznośnie długo, ale znał to uczucie, tak samo czuł się na szóstym roku w Hogwarcie, kiedy nie radził sobie z emocjami i jako rozwiązanie problemu wybrał skok z wieży. Dobrze pamiętał ten dziwny ssący ucisk w żołądku i wiatr owiewający całe ciało. Teraz jednak upadek nie zakończył się boleśnie i miesiące w Skrzydle szpitalnym. Czuł, że wszystko wokół niego stało się czarne, a potem nagle wszystko pojawił się w dziwnych barwach, zupełnie jakby stracił możliwość rozróżniania kolorów. Na dodatek wszystko było jakieś dziwne, stał na czworaka z nad tyłkiem czuł jak coś mu wyrasta z pleców.
-Co się dzieje? - próbował powiedzieć, ale z gardła wydobyły m się jedynie przerażone miauknięcia. Przerażony popatrzył na siebie i to co zobaczył sprawiło, że przeraźliwie miauknął ponownie. BYŁ KOTEM, ale jakim cudem?! Przecież jeszcze chwilę temu był człowiekiem, a teraz? Wyglądał jak kocia wersja krowy, biały kot w białe kropki. Rozejrzał się wokół i to co zauważył, że nie jest sam i są tu też inne koty, i są w jakimś zaułku.
Czy mu się dobrze wydawało? Nie mógł wyjść z wrażenia, że rozumie inne koty dlatego podszedł bliżej nich i zrozumiał, że rozmawiają o tym, co dzisiaj zjadły: że trafiły na resztkę ryby, a drugi, że jakaś starsza kobieta dała mu nieco mokrej karmy i jutro mogą iść do niej razem, może da im więcej. Zakręciło mu się w głowie, aż musiał przysiąść.
Miał wrażenie, że spada lot trwał nieznośnie długo, ale znał to uczucie, tak samo czuł się na szóstym roku w Hogwarcie, kiedy nie radził sobie z emocjami i jako rozwiązanie problemu wybrał skok z wieży. Dobrze pamiętał ten dziwny ssący ucisk w żołądku i wiatr owiewający całe ciało. Teraz jednak upadek nie zakończył się boleśnie i miesiące w Skrzydle szpitalnym. Czuł, że wszystko wokół niego stało się czarne, a potem nagle wszystko pojawił się w dziwnych barwach, zupełnie jakby stracił możliwość rozróżniania kolorów. Na dodatek wszystko było jakieś dziwne, stał na czworaka z nad tyłkiem czuł jak coś mu wyrasta z pleców.
-Co się dzieje? - próbował powiedzieć, ale z gardła wydobyły m się jedynie przerażone miauknięcia. Przerażony popatrzył na siebie i to co zobaczył sprawiło, że przeraźliwie miauknął ponownie. BYŁ KOTEM, ale jakim cudem?! Przecież jeszcze chwilę temu był człowiekiem, a teraz? Wyglądał jak kocia wersja krowy, biały kot w białe kropki. Rozejrzał się wokół i to co zauważył, że nie jest sam i są tu też inne koty, i są w jakimś zaułku.
Czy mu się dobrze wydawało? Nie mógł wyjść z wrażenia, że rozumie inne koty dlatego podszedł bliżej nich i zrozumiał, że rozmawiają o tym, co dzisiaj zjadły: że trafiły na resztkę ryby, a drugi, że jakaś starsza kobieta dała mu nieco mokrej karmy i jutro mogą iść do niej razem, może da im więcej. Zakręciło mu się w głowie, aż musiał przysiąść.