Ubranie robocze Brenny na ten wypad może i wzbudzało wiele wątpliwości, jednak jej umiejętności oraz zaradność zdecydowanie sprawiały, że ubiór aż tak się nie liczył. Nie, gdy ze stanowczością lwicy wkroczyła do mieszkania i od razu włączyła się w pojedynek. Wyrobiła się, pomyślał bezwiednie Erik, gdy kolejna fala zaklęć poszła w ruch. Nie były to idealne warunki do pojedynku, jednak w tej chwili liczyło się przede wszystkim zapewnienie Thomasowi bezpieczeństwa i nieustępowanie pola.
Nagle do głowy mężczyzny wbiła się myśl, że ktoś może się teleportować bezpośrednio za jego partnera i wziąć go na zakładnika, toteż od razu powiódł wzrokiem w jego stronę. Odetchnął z ulgą, gdy ten znalazł się u jego boku, chociaż jego uwadze nie uszła plama krwi na koszuli. Zagryzł wargę, czując rosnącą w nim frustrację. Jak to możliwe, że zdołali go zaskoczyć? Kim byli Ci ludzie? Jak przedarli się przez zaklęcia obronne?
— Trzeba Cię opatrzyć, Tommy — poinformował, zerkając na niego kątem oka, aby potem wrócić do lustrowania ich upadłych przeciwników. Wystarczył drobny ruch ze strony jednego z nich, aby Erik zareagował automatycznie. Jego różdżka poderwała się w górę, a formułka zaklęcia, bez chwili zastanowienia, opuściła jego usta: — Incarcerous!
Być może powinien zastosować łagodniejszy środek zapobiegawczy z uwagi na to, że zaklęcie nie tylko miało za zadanie spętać ofiarę magicznymi linami, ale też w razie czego podduszać takową. Nie miał zamiaru jednak za to przepraszać, gdyż w tej chwili liczyło się zabezpieczenie terenu. Jak trochę pocierpi to nic im się nie stanie. Zwłaszcza po tym, jak dosłownie chwilę wcześniej zaatakowali nie tylko jego przyjaciela, ale też funkcjonariusza prawa.
— Bren, zablokuj tamtego — rzucił, posługując się swoistym skrótem myślowym. Zablokuj = unieruchom, spętaj, zaobrączkuj, odbierz różdżkę. Takie „interwencje” nie sprzyjały raczej kwiecistej mowie, gdy w okamgnieniu sytuacja mogła ulec drastycznej zmianie. — Trzeba wezwać Aurorów.
Lub ich przesłuchać, póki nie mamy świadków, rozległ się w jego głowie cichy głosik. Przestąpił z nogi na nogę, gotów w każdej chwili wznieść tarcze, jeśli wymiana ognia zostałaby wznowiona. Omiótł szybkim spojrzeniem mieszkanie, korzystając z krótkiej chwili spokoju, o ile drugi napastnik nie postanowił się na nich od razu rzucić. Żeby doprowadzić to miejsce do stanu używalności, zdecydowanie przyda się coś więcej, niż tylko kilka prostych zaklęć naprawiających.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞