W przeciwieństwie do brata, kocia wersja Nory była całkiem spokojna. W sumie nie najgorzej było zostać zwierzęciem, nie martwić się o nic więcej niż pusty brzuszek, a może jeszcze miękkie łóżko, czy coś, takie które pasowałoby dla kociej księżniczki.
Norka nie do końca wyglądała jak Lady, znaczy miała z nią wiele wspólnego, ale była dorosłym kotem, a Lady to ciągle był koci szczeniak.
- Nie Lady, to Nora. - Odmiałknęła mu melodyjnie. Czyli kocur znał jej kotkę, tylko skąd i dlaczego i jej wydawał się znajomy?
Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, musiała poznać odpowiedź na to pytanie. - A ty to kto? Skąd znasz Lady? - Kolejne długie miałknięcie wydobyło się z jej pyszczka.
- Zastanawiam się, czy to sen, czy umarłam i jestem w niebie, czy gdzieś. - Dodała jeszcze, oczywiście miaucząc.
Wszystkie koty gdzieś zniknęły, zostali tylko oni, ciekawe dlaczego. Może wyczuli zagrożenie wynikające z obecności nowych kotów na dzielni, kto wie.
- Jestem głodna... - Nie miała pojęcie, czy go to interesuje, czy nie. Musiała się jednak tym podzielić, ponownie zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu czegoś, co mogłaby zjeść.