08.08.2024, 19:25 ✶
Słychać było dudnienie stóp, zupełnie jakby stado słoni przebiegało niedaleko.
Aż otworzył pyszczek ze zdziwienia, no tego to zupełnie się nie spodziewał. Dlaczego oboje znaleźli się w jego śnie (bo nie dopuszczał do siebie, że po prostu oboje śnili to samo i się przypadkiem spotkali. A tutaj jeszcze przemienieni w koty - to wszystko było niezwykle dziwne i dawało mu dziwne wspomnienie poprzedniego koszmaru.
- Nora?! Na merlina, ale z ciebie kocica, mrau! - odpowiedział dość szybko odzyskując rezon i mowę po tej rewelacji.
- Jak to, przecież to ja, Thomas! - wymiauczał wesoło, we dwoje już było raźniej ,przecież nic złego nie mogło się stać w takim śnie, prawda? Byli kotami to znaczy, że wszystko będzie dobrze.
- Myślę, że w niebie byśmy mieli pod dostatkiem tuńczyka i innych smakołyków, a nie żyli w jakimś brudnym zaułku - zauważył rezolutnie i jeszcze raz rozejrzał się po okolicy. Nie było widać nic do jedzenia.
- Obawiam się, ze z jedzeniem musisz poczekać - zauważył patrząc w wyjście z zaułku. O ile bardzo chętnie dałby siostrze coś do jedzenia, tak obecnie nie było co, nawet jakichś resztek jedzenia po żyjących tu kotach.
Dudnienie stało się jeszcze głośniejsze.
- Tu są jakieś, mamy je! - usłyszeli oboje, w wejściu do zaułku pojawiła się postać niosąca kij, a zaraz za nią pojawiła się jeszcze jedna. Thomas miał złe przeczucia, dlatego cały najeżony wyskoczył przed siostrę.