08.08.2024, 20:49 ✶
Thomas musiał cały sobą się w sobie zebrać, żeby w tej właśnie chwili nie palnąć głupiego tekstu, że do tego miejsca przylega ich dom i może ją zaprowadzić do łóżka. Ale kiedy już otwierał usta, żeby rzucić coś durnego, to w porę jednak dotarł impuls z mózgu do ust i te zamknęły się jeszcze szybciej niż się otworzyły. Już widział jak po jego jakże wybitnym żarcie Fiery zbiera się bo zostawiła lwy nad paleniskiem i się jej przysmażą jeszcze. Czasami faktycznie lepiej jest milczeć niż palnąć jakieś totalne głupstwo - bardzo ważne odkrycie jak dla trzydziestolatka.
Uśmiechnął się nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć na te słowa dlatego jedynie pokiwał głową. Widział jednak, ze jego pytanie chyba sprawiło jej kłopot, już chciał się ratować i mówić, że przecież nie musi mu niczego zdradzać, czy odpowiadać jeżeli nie chce. Nie znał w sumie jej historii i nie miał pojęcia co się dzieje lub stało z jej braćmi. Gdyby wiedział to by nie zadał pytania, bo raz że znał by odpowiedź, a dwa nie był nieczułym draniem.
- Och, przepraszam, współczuję - wyrzucił z siebie, kiedy w końcu dowiedział się, że lwy to tak naprawdę bracia Fiery. Cóż, chciał jej jakoś pomóc, ale jak? Złapać za rękę? Wstać i przytulić? Na pewno nie było jej łatwo mówić o czymś takim, na co wskazywało jak zareagowała na pytanie, ale też nie bardzo wiedział co robić. Sięgnął więc przez stoli i delikatnie złapał ją za dłoń. - Przykro mi - powtórzył się i właśnie uderzyło go coś w głowę z mocą kowadła spadającego z Big Bena. Przecież on potrafił łamać klątwy.
- A próbowałaś zdjąć z nich klątwy? Wszystko można odwrócić znam się na tym - powiedział i uśmiechnął się chcąc jej dodać nieco otuchy tym gestem.
Uśmiechnął się nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć na te słowa dlatego jedynie pokiwał głową. Widział jednak, ze jego pytanie chyba sprawiło jej kłopot, już chciał się ratować i mówić, że przecież nie musi mu niczego zdradzać, czy odpowiadać jeżeli nie chce. Nie znał w sumie jej historii i nie miał pojęcia co się dzieje lub stało z jej braćmi. Gdyby wiedział to by nie zadał pytania, bo raz że znał by odpowiedź, a dwa nie był nieczułym draniem.
- Och, przepraszam, współczuję - wyrzucił z siebie, kiedy w końcu dowiedział się, że lwy to tak naprawdę bracia Fiery. Cóż, chciał jej jakoś pomóc, ale jak? Złapać za rękę? Wstać i przytulić? Na pewno nie było jej łatwo mówić o czymś takim, na co wskazywało jak zareagowała na pytanie, ale też nie bardzo wiedział co robić. Sięgnął więc przez stoli i delikatnie złapał ją za dłoń. - Przykro mi - powtórzył się i właśnie uderzyło go coś w głowę z mocą kowadła spadającego z Big Bena. Przecież on potrafił łamać klątwy.
- A próbowałaś zdjąć z nich klątwy? Wszystko można odwrócić znam się na tym - powiedział i uśmiechnął się chcąc jej dodać nieco otuchy tym gestem.