Zrobiło się głośno, dudnienie dotarło do jej uszu. Gwałtownie odwróciła się w poszukiwaniu źródła tego dźwięku, nic jednak nie zauważyła, a przynajmniej jak na razie. Wróciła wzrokiem do swojego towarzysza.
- Nie żartuj sobie ze mnie, bo zaraz ci pokażę jakie mam ostre pazurki! - Na potwierdzenie tych słów, a raczej miauknięć wyciągnęła przed siebie prawą łapkę, żeby faktycznie mógł to zauważyć.
- Wiedziałam, że wyglądasz znajomo, dziwne, że jesteśmy kotami, razem. - Dodała jeszcze, w końcu wstała i znalazła się tuż przy bracie. Nie miała pojęcia dlaczego ich to spotkało, czy było to na stałe, czy to był sen, nie wiedziała co się dzieje, jednak to, że był tutaj z nią powodowało, że czuła się pewniej. Zresztą jak zawsze, kiedy był obok. Starszy brat nigdy nie da zrobić jej krzywdy, nigdy.
- Możesz mieć rację, tutaj nie jest jakoś tak kolorowo. - Może trafili w inne miejsce? Kto wie. Nie pozostawało im nic innego, jak się tutaj odnaleźć. Bez sensu, żeby tak stali i się na siebie gapili, musieli działać.
- Nie wiem, czy wytrzymam. - Miauknęła tym razem z wyczuwalnym w głosie rozczarowaniem. Naprawdę była głodna, zjadłaby cokolwiek, był to już taki etap że zaczęła się nawet zastanawiać nad myszą, którą musiałaby upolować.
Z rozmyślań o jedzeniu wyrwał ją ten dźwięk, ten sam który słyszała chwilę wcześniej. Tyle, że tym razem przyniósł ze sobą ludzi, którzy stali przy wejściu do zaułka w którym się znajdowali. Spojrzała na kota - brata nieco wystraszona. Nie wszyscy ludzie byli miło nastawieni do zwierząt.
Dostrzegła kij w ręce jednej z osób. - Oni chyba chcą nam zrobić krzywdę, musimy uciekać. - Nie zamierzała dać się złapać, ani dać złapać Thomasa, musieli razem uciec stąd jak najszybciej i znaleźć sobie schronienie.