08.08.2024, 22:41 ✶
Ubiór reprezentował człowieka? Cóż, w takim razie świat chyba nie myśli o nim za wiele dobrego.
Ucieszył się w duchu, że mu dalej tej róży nie wciskał, swoją drogą czemu w ogóle ją przyniósł? Po co róża? Nie rozumiał, bardzo, ale to bardzo mocno nie rozumiał. Na razie jednak liczyło się tylko to, że kwiat znalazł się z dala od niego. Nie chciał kolejnych napadów duszności czy omdlenia, do tego na środku ulicy.
Przyglądał się sytuacji z kobietą, słyszał co do niej Enzo mówił i nie mógł nie przechylić lekko głowy z bok widząc to wszystko przed sobą. Nie dziwił się staruszce i jej nieufności. Gdyby do niego ktoś tak podszedł, to by odmawiał i w końcu zaczął uciekać jak najdalej. Miał tylko nadzieję, że to miłe spotkanie nie sprawi, że kobiecina opuści gardę i kolejnym razem da się podejść.
Kiwnął głową i mogli ruszać tam gdzie mężczyzna sobie zaplanował.
- Tak, mój tata też. - uzupełnił jego pytanie o odpowiedź. Zaskoczyło go jego zdziwienie, bo myślał, że było to oczywiste po ich wcześniejszych interakcjach, ale teraz to sam nie wiedział czy dobrze założył, ze sam Enzo ma również mugoli w rodzinie. Bo ma, prawda? No, kolejne jego słowa to potwierdziły? Ten facet jest taki trudny do określenia, że zaczynało mu się czasem w głowie kręcić.
Zaraz jednak padły kolejne pytania i wtedy już zupełnie się zgubił. Zerknął na swoje buty. No wygodne były, ale zaraz, jak mu minął tydzień? Dobrze? Kłamstwo, bo było tragicznie, ale po wczoraj trochę lepiej...
- Tak, czytałem o pająkach i oglądałem zdjęcia jak wyglądają ugryzienia, wiesz, żeby mieć pewność, że na pewno z niczym go nie pomylimy, albo że nie przeoczymy żadnego szczegółu. - zaczął od razu od ich tematu nie do końca umiejąc się słownie określić w reszcie rozmowy. - No i się tak zastanawiałem czy nie będą wymagać do zgody na odwiedziny jakichś dokumentów ode mnie? Potwierdzenia, że pracuję z tobą, a nie, że jestem przypadkowym czarodziejem, co sobie na wycieczkę pojechał? - miał często do czynienia z biurokracją, ale w trochę innych działach życia.
Ucieszył się w duchu, że mu dalej tej róży nie wciskał, swoją drogą czemu w ogóle ją przyniósł? Po co róża? Nie rozumiał, bardzo, ale to bardzo mocno nie rozumiał. Na razie jednak liczyło się tylko to, że kwiat znalazł się z dala od niego. Nie chciał kolejnych napadów duszności czy omdlenia, do tego na środku ulicy.
Przyglądał się sytuacji z kobietą, słyszał co do niej Enzo mówił i nie mógł nie przechylić lekko głowy z bok widząc to wszystko przed sobą. Nie dziwił się staruszce i jej nieufności. Gdyby do niego ktoś tak podszedł, to by odmawiał i w końcu zaczął uciekać jak najdalej. Miał tylko nadzieję, że to miłe spotkanie nie sprawi, że kobiecina opuści gardę i kolejnym razem da się podejść.
Kiwnął głową i mogli ruszać tam gdzie mężczyzna sobie zaplanował.
- Tak, mój tata też. - uzupełnił jego pytanie o odpowiedź. Zaskoczyło go jego zdziwienie, bo myślał, że było to oczywiste po ich wcześniejszych interakcjach, ale teraz to sam nie wiedział czy dobrze założył, ze sam Enzo ma również mugoli w rodzinie. Bo ma, prawda? No, kolejne jego słowa to potwierdziły? Ten facet jest taki trudny do określenia, że zaczynało mu się czasem w głowie kręcić.
Zaraz jednak padły kolejne pytania i wtedy już zupełnie się zgubił. Zerknął na swoje buty. No wygodne były, ale zaraz, jak mu minął tydzień? Dobrze? Kłamstwo, bo było tragicznie, ale po wczoraj trochę lepiej...
- Tak, czytałem o pająkach i oglądałem zdjęcia jak wyglądają ugryzienia, wiesz, żeby mieć pewność, że na pewno z niczym go nie pomylimy, albo że nie przeoczymy żadnego szczegółu. - zaczął od razu od ich tematu nie do końca umiejąc się słownie określić w reszcie rozmowy. - No i się tak zastanawiałem czy nie będą wymagać do zgody na odwiedziny jakichś dokumentów ode mnie? Potwierdzenia, że pracuję z tobą, a nie, że jestem przypadkowym czarodziejem, co sobie na wycieczkę pojechał? - miał często do czynienia z biurokracją, ale w trochę innych działach życia.