09.08.2024, 13:18 ✶
Nie odpowiedział nic na jej słowa o współczuciu, może i mówił, że nie musiał ,ale to nie znaczyło ,że posłucha, nie był nieczułym draniem i jej krzywda, a zarazem krzywda jej braci uderzyła w odpowiednią strunę, już gotował się do pomocy. Przecież nie mógł zostawić damy w potrzebie samej sobie, to nie było w jego stylu. W głowie już sobie przypominał czy kiedykolwiek spotkał się z klątwą, która zamieniał ludzi w zwierzęta.
Przyglądał się uważnie Fiery cały czas trzymając ją za dłoń, aby dodać nieco więcej otuchy i pocieszenia kobiecie, bo tak naprawdę nie wiedział co powiedzieć, trochę żałował zadania tego pytania bo widać było, że temat ten nie jest dla niej wcale taki prosty.
- Rozumiem, nie chce ci dawać płonnych nadziei na to, że faktycznie odwrócę ich klątwę - pokiwał głową rozumiejąc, że po pewnym czasie mogła się już pogodzić z tym faktem, a i on nie miał stuprocentowej pewności, że uda mu się cokolwiek zdziałać z klatką∑ą rzuconą na jej braci. zajmował się raczej klątwami ciążącymi nad danymi miejscami w formach zabezpieczeń czy pułapek. Z takimi miał marne doświadczenie, ale jednak hej, klątwa to klątwa, jej natura nie zmienia się przez fakt, że została rzucona na człowieka zamiast miejsce.
Uśmiechnął się gorzko na słowa kasztanowłosej, bo poniekąd miała rację, ale z drugiej strony poddawanie się i akceptowanie takiego obrotu sprawy nie był tym, co Thomas uważał za słuszne. Brał też poprawkę na fakt, że zapewne to trwało już kilka lat, więc nie było to coś co wydarzyło się i jest świeżą raną. Domyślał się, że zapewne próbował już niejednego sposobu, aby przywrócić braciom ich pierwotną ludzką postać.
- Jeśli jednak będziesz chciała spróbować to powiedz słowo. Nie obiecuję, ze na pewno uporam się z tą klątwą, ale chyba nie zaszkodzi spróbować? - nie chciał dawać jej zbyt wielkie nadziei nie wiedząc żadnych szczegółów o klątwie, którą ciążyła na braciach, nie było nic gorszego niż ponownie rozbudzone nadzieje na coś co nie może zostać odwrócone. W głowie jednak już próbował rozłożyć na czynniki pierwsze klątwę przemieniającą ludzi w lwy. Obawiał się tylko jednego, że klątwa ta mogła nabierać mocy z czasem i im dłużej trwała tym trudniej byłoby ją ściągnąć o ile w ogóle by się udało. Klątwy to były straszne skurwysyństwa czasami. Między innymi dlatego ostrożny był w swoim przekazie, nie chciał jej dawać złudnej nadziei, że bracia na powrót staną się normalni i będą szczęśliwą rodziną.
- Wydaje mi się, że zawsze lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało niż potem myśleć o tym czy nie warto było tego zrobić - dodał jeszcze z delikatnym uśmiechem na ustach.
Przyglądał się uważnie Fiery cały czas trzymając ją za dłoń, aby dodać nieco więcej otuchy i pocieszenia kobiecie, bo tak naprawdę nie wiedział co powiedzieć, trochę żałował zadania tego pytania bo widać było, że temat ten nie jest dla niej wcale taki prosty.
- Rozumiem, nie chce ci dawać płonnych nadziei na to, że faktycznie odwrócę ich klątwę - pokiwał głową rozumiejąc, że po pewnym czasie mogła się już pogodzić z tym faktem, a i on nie miał stuprocentowej pewności, że uda mu się cokolwiek zdziałać z klatką∑ą rzuconą na jej braci. zajmował się raczej klątwami ciążącymi nad danymi miejscami w formach zabezpieczeń czy pułapek. Z takimi miał marne doświadczenie, ale jednak hej, klątwa to klątwa, jej natura nie zmienia się przez fakt, że została rzucona na człowieka zamiast miejsce.
Uśmiechnął się gorzko na słowa kasztanowłosej, bo poniekąd miała rację, ale z drugiej strony poddawanie się i akceptowanie takiego obrotu sprawy nie był tym, co Thomas uważał za słuszne. Brał też poprawkę na fakt, że zapewne to trwało już kilka lat, więc nie było to coś co wydarzyło się i jest świeżą raną. Domyślał się, że zapewne próbował już niejednego sposobu, aby przywrócić braciom ich pierwotną ludzką postać.
- Jeśli jednak będziesz chciała spróbować to powiedz słowo. Nie obiecuję, ze na pewno uporam się z tą klątwą, ale chyba nie zaszkodzi spróbować? - nie chciał dawać jej zbyt wielkie nadziei nie wiedząc żadnych szczegółów o klątwie, którą ciążyła na braciach, nie było nic gorszego niż ponownie rozbudzone nadzieje na coś co nie może zostać odwrócone. W głowie jednak już próbował rozłożyć na czynniki pierwsze klątwę przemieniającą ludzi w lwy. Obawiał się tylko jednego, że klątwa ta mogła nabierać mocy z czasem i im dłużej trwała tym trudniej byłoby ją ściągnąć o ile w ogóle by się udało. Klątwy to były straszne skurwysyństwa czasami. Między innymi dlatego ostrożny był w swoim przekazie, nie chciał jej dawać złudnej nadziei, że bracia na powrót staną się normalni i będą szczęśliwą rodziną.
- Wydaje mi się, że zawsze lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało niż potem myśleć o tym czy nie warto było tego zrobić - dodał jeszcze z delikatnym uśmiechem na ustach.