09.08.2024, 20:27 ✶
Ponieważ sprawa w gruncie rzeczy była dalej stosunkowo świeża, Leonard wcale nie musiał kopać głęboko, żeby na nowo ją rozgrzebać. Co nie znaczyło, że mu się to uśmiechało. Jeszcze w Oslo robił dosłownie wszystko, byle tylko nie dać nikomu ze swojego otoczenia powodów do zadawania pytań. Całą nerwowość i stres zamiatał jak pod dywan, co oczywiście musiało jakoś się na nim odbić. Odbiło się na śnie. Całe szczęście, że był specjalistą od eliksirów, a pokłady świeczek wspomagających sen były zawsze pod ręką.
- Histeryzowała - odparł po chwili namysłu, wracając pamięcią do niego odległego już dnia. - Nie chciała przyjąć mojej decyzji do wiadomości. Nigdy jej chyba w pełni zresztą nie przyjęła. Jeśli miałbym ocenić, to zrobiła sobie na moim punkcie jakąś idiotyczną obsesję.
Pomyślałby kto, że unikaniem i ignorowaniem jej, w końcu zdoła zmusić czarownicę do odpuszczenia. Nie w tym przypadku. Im bardziej jej bowiem unikał, tym bardziej zdeterminowana się wydawała. Leonard nawet zaczął miewać momenty, kiedy chciał po prostu sięgnąć po różdżkę i rozwiązać sprawę w najbardziej parszywy ze sposobów - klątwą. Szczęśliwie, był osobą niebywale cierpliwą, kiedy musiał.
Słysząc jednakowoż decyzję, jaką podjął ojciec w sprawie, jego cierpliwość oraz zdrowie psychiczne zostały poddane nieprzyjemnej próbie. Krew na moment odpłynęła mu z twarzy.
- Poczekaj, proszę. Naprawdę sądzisz, że to konieczne? - zapytał odrobinę zbyt szybko. - Nie mówię, że konfrontacja nie jest z reguły najlepszą metodą na rozwiązywanie tego typu kwestii, ale czemu mamy marnować cenny czas na kłamców i matactwo?
Merlinie, dopomóż! Wszystko, tylko nie powrót do Oslo!!!
- Histeryzowała - odparł po chwili namysłu, wracając pamięcią do niego odległego już dnia. - Nie chciała przyjąć mojej decyzji do wiadomości. Nigdy jej chyba w pełni zresztą nie przyjęła. Jeśli miałbym ocenić, to zrobiła sobie na moim punkcie jakąś idiotyczną obsesję.
Pomyślałby kto, że unikaniem i ignorowaniem jej, w końcu zdoła zmusić czarownicę do odpuszczenia. Nie w tym przypadku. Im bardziej jej bowiem unikał, tym bardziej zdeterminowana się wydawała. Leonard nawet zaczął miewać momenty, kiedy chciał po prostu sięgnąć po różdżkę i rozwiązać sprawę w najbardziej parszywy ze sposobów - klątwą. Szczęśliwie, był osobą niebywale cierpliwą, kiedy musiał.
Słysząc jednakowoż decyzję, jaką podjął ojciec w sprawie, jego cierpliwość oraz zdrowie psychiczne zostały poddane nieprzyjemnej próbie. Krew na moment odpłynęła mu z twarzy.
- Poczekaj, proszę. Naprawdę sądzisz, że to konieczne? - zapytał odrobinę zbyt szybko. - Nie mówię, że konfrontacja nie jest z reguły najlepszą metodą na rozwiązywanie tego typu kwestii, ale czemu mamy marnować cenny czas na kłamców i matactwo?
Merlinie, dopomóż! Wszystko, tylko nie powrót do Oslo!!!