10.08.2024, 14:31 ✶
Electra była dla Florence istotą trochę jakby z innego świata – i chyba nie chodziło nawet tylko o jej młody wiek, sprawiający, że w oczach ponad trzydziestoletniej, starej panny, Prewettówna była właściwie dzieckiem. Towarzystwo, w jakim się obracała, zatrudnienie, styl ubierania, sposób bycia, nawet sposób, w jaki się przywitała, to wszystko rzucało je niejako na przeciwne strony pewnego spectrum. Florence czasem zastanawiała się, czy wynikało to z charakteru dziewczyny, z obracania się w towarzystwie Gryfonów, czy może z tego, że jej ojciec zmarł dość wcześnie, a bracia nie próbowali zbytnio się wtrącać i nie została nigdy wprowadzona w świat czystokrwistych.
Zwykle Florence nie zadawała sobie trudu przełamywania granic między takimi światami. Ale to była jej kuzynka, młodsza siostra Basiliusa, poza tym Bulstrode martwiła się o nią trochę – pomijając już proste problemy dnia codziennego u młodej dziewczyny, praca w mugolskim świecie oznaczała przecież… kłopoty. Z jednej strony wynikających choćby z tego, że ktoś bez ogromnej wiedzy o świecie nie umiał nawet skorzystać z mugolskiego metra, z braku dokumentów i „przeszłości” w oczach mugoli, z drugiej mogła przyciągnąć uwagę śmierciożerców.
– Witaj – powiedziała, podsuwając jej kartę. W Zorzy menu zarówno dań głównych, jak i deserów i napojów było bogate, dodatkowo pojawiały się także propozycje sezonowe. – Nic nadzwyczajnego. W szpitalu sytuacja wreszcie ustabilizowała się po Beltane. Wszyscy ranni tam już wypisani, kolejka chętnych do łamania magii rytuału powoli się kończy. Może… Lammas było odrobinę niespokojne – stwierdziła. Do pewnego stopnia nawet zgodnie z prawdą, bo w życiu Florence rzadko działy się rzeczy nadzwyczajne. Te dotyczyły raczej jej bliskich: jak młodszy brat, najlepszy przyjaciel, koleżanka czy kuzynostwo. W efekcie ocierała się o rzeczy takie jak problemy z Limbo, nielegalny ruch oporu, mroczne istoty, chcące kogoś pożreć czy napaści z półświatka, nie było to jednak coś, w co pakowała się bezpośrednio. – Powiedz lepiej, jak ty sobie radzisz.
Zwykle Florence nie zadawała sobie trudu przełamywania granic między takimi światami. Ale to była jej kuzynka, młodsza siostra Basiliusa, poza tym Bulstrode martwiła się o nią trochę – pomijając już proste problemy dnia codziennego u młodej dziewczyny, praca w mugolskim świecie oznaczała przecież… kłopoty. Z jednej strony wynikających choćby z tego, że ktoś bez ogromnej wiedzy o świecie nie umiał nawet skorzystać z mugolskiego metra, z braku dokumentów i „przeszłości” w oczach mugoli, z drugiej mogła przyciągnąć uwagę śmierciożerców.
– Witaj – powiedziała, podsuwając jej kartę. W Zorzy menu zarówno dań głównych, jak i deserów i napojów było bogate, dodatkowo pojawiały się także propozycje sezonowe. – Nic nadzwyczajnego. W szpitalu sytuacja wreszcie ustabilizowała się po Beltane. Wszyscy ranni tam już wypisani, kolejka chętnych do łamania magii rytuału powoli się kończy. Może… Lammas było odrobinę niespokojne – stwierdziła. Do pewnego stopnia nawet zgodnie z prawdą, bo w życiu Florence rzadko działy się rzeczy nadzwyczajne. Te dotyczyły raczej jej bliskich: jak młodszy brat, najlepszy przyjaciel, koleżanka czy kuzynostwo. W efekcie ocierała się o rzeczy takie jak problemy z Limbo, nielegalny ruch oporu, mroczne istoty, chcące kogoś pożreć czy napaści z półświatka, nie było to jednak coś, w co pakowała się bezpośrednio. – Powiedz lepiej, jak ty sobie radzisz.