10.08.2024, 22:25 ✶
Jeśli Viorica myślała, że przyszłość kogoś takiego jak Max może być spokojna i normalna niestety bardzo się myliła. Ona taka nigdy nie będzie i nie miała być od samego początku znając jego pochodzenie i to, że pochodził z dwóch światów. Dziewczyna musiała być chyba świadoma tego, że w jego życiu nie było nic normalnego i było spalone totalne. Do tego stopnia, że chłopak mało przejmował się co się z nim stanie. Chociaż wiadomo, gdy stanie twarzą w twarz ze śmierciożercami nie da swojej skóry tak łatwo, będzie walczył. Nic tak naprawdę dobrego w życiu nie oczekiwał i wiedział, że raczej go nie spotka. Zmierzył ją spojrzeniem od góry do dołu. Jakby zastanawiając się.
Blondyn również nie spodziewał się jej tutaj spotkać, nie tak nagle i nie w takim miejscu. Chociaż nie można było go nazwać złym. Park to typowe miejsc e na spotkania ze znajomymi, nawet te niespodziewane i po latach. Z resztą Max nie miał porównania, bo nie jest osobą z licznymi znajomości. U niego to raczej minimalizm w tym kierunku. Ma nieliczne osoby, którym by zaufał a jeszcze mniej z którymi widywał by się codziennie. Prowadzi raczej samotny styl życia i wcale nie jest mu z tym specjalnie źle.
Jakoś reakcja jego przyjaciółki na to co zrobił go nie zdziwiła. Zdziwiłby się dopiero wtedy gdyby zareagowała inaczej i spokojniej. Reakcja jaką dostał była bardzo w jej stylu, zagniewana i rozgoryczona. Nie przebierała w słowach, co mu się z resztą podobało. Gdy tak na niego patrzyła nie mógł się powstrzymać od uśmiechu. Cała sytuacja nieco go rozbawiła. Zwłaszcza gdy ta zabrała butelkę z jego rąk starając się uratować jakąś część trunku, nie było już tego wiele. - Och skończ już to jakże przyjemne powitanie i mów co jest na rzeczy. - Tak on też zamierzał brnąć prosto0 do celu a nie kluczyć. Wymieniać pytania, które nijak by się miały do tego co jest tu i teraz. /gdy dziewczyna opadłą z powrotem na ławkę, skrzyżował ramiona obserwując ją. Przez chwilę przyglądał jak bawi się szkłem nim uniósł jedną z brwi na jej słowa. - Razem możemy ich wypić ile zechcesz i kiedy zechcesz. - Powiedział na spokojnie. Bardziej był zdenerwowany powodem jej "picia". Słysząc jej ocenę usiadł obok przyglądając się kątem oka. Mógł ją zrozumieć i poniekąd postawić się w jej sytuacji. Jednak spojrzenie na to miał nieco inne. - Może to moje podejście i tylko moje zdanie jednak skoro coś się zepsuło, widocznie tak miało być. Nie wszystko musi być tylko i wyłącznie twoją winą. Życie jeszcze nie raz sypnie nam piachem w twarz jedynie co możesz zrobić to wytrwać i nie popaść w samo destrukcję, co już samo w sobie jest wyczynem w tym świecie. - Powiedział na spokojnie i skrzyżował nogi spoglądając na czubki butów. Chciał jakkolwiek ją pocieszyć dodać otuchy, jednak też nie zamierzał głaskać jak to zwykle robią "przyjaciele". Nie był jednak typowym przyjacielem, raczej z tych co prędzej kopną w dupę i powiedzą prawdę w oczy. Taki już był. -Może pójdziemy razem coś wypić? Powspominać stare czasy zamiast smęcić o czymś na co nie mamy wpływu?
Blondyn również nie spodziewał się jej tutaj spotkać, nie tak nagle i nie w takim miejscu. Chociaż nie można było go nazwać złym. Park to typowe miejsc e na spotkania ze znajomymi, nawet te niespodziewane i po latach. Z resztą Max nie miał porównania, bo nie jest osobą z licznymi znajomości. U niego to raczej minimalizm w tym kierunku. Ma nieliczne osoby, którym by zaufał a jeszcze mniej z którymi widywał by się codziennie. Prowadzi raczej samotny styl życia i wcale nie jest mu z tym specjalnie źle.
Jakoś reakcja jego przyjaciółki na to co zrobił go nie zdziwiła. Zdziwiłby się dopiero wtedy gdyby zareagowała inaczej i spokojniej. Reakcja jaką dostał była bardzo w jej stylu, zagniewana i rozgoryczona. Nie przebierała w słowach, co mu się z resztą podobało. Gdy tak na niego patrzyła nie mógł się powstrzymać od uśmiechu. Cała sytuacja nieco go rozbawiła. Zwłaszcza gdy ta zabrała butelkę z jego rąk starając się uratować jakąś część trunku, nie było już tego wiele. - Och skończ już to jakże przyjemne powitanie i mów co jest na rzeczy. - Tak on też zamierzał brnąć prosto0 do celu a nie kluczyć. Wymieniać pytania, które nijak by się miały do tego co jest tu i teraz. /gdy dziewczyna opadłą z powrotem na ławkę, skrzyżował ramiona obserwując ją. Przez chwilę przyglądał jak bawi się szkłem nim uniósł jedną z brwi na jej słowa. - Razem możemy ich wypić ile zechcesz i kiedy zechcesz. - Powiedział na spokojnie. Bardziej był zdenerwowany powodem jej "picia". Słysząc jej ocenę usiadł obok przyglądając się kątem oka. Mógł ją zrozumieć i poniekąd postawić się w jej sytuacji. Jednak spojrzenie na to miał nieco inne. - Może to moje podejście i tylko moje zdanie jednak skoro coś się zepsuło, widocznie tak miało być. Nie wszystko musi być tylko i wyłącznie twoją winą. Życie jeszcze nie raz sypnie nam piachem w twarz jedynie co możesz zrobić to wytrwać i nie popaść w samo destrukcję, co już samo w sobie jest wyczynem w tym świecie. - Powiedział na spokojnie i skrzyżował nogi spoglądając na czubki butów. Chciał jakkolwiek ją pocieszyć dodać otuchy, jednak też nie zamierzał głaskać jak to zwykle robią "przyjaciele". Nie był jednak typowym przyjacielem, raczej z tych co prędzej kopną w dupę i powiedzą prawdę w oczy. Taki już był. -Może pójdziemy razem coś wypić? Powspominać stare czasy zamiast smęcić o czymś na co nie mamy wpływu?