11.08.2024, 00:01 ✶
- Błędy młodości, jak to się mówi? - mrugnął do kuzynki, unosząc pojedynczy kącik ust.
W jego skromnym mniemaniu całą sprawę równie dobrze można było zamieść pod przysłowiowy dywan, a Charliego ukarać typową, wymowną pogadanką. I na tym powinno się wszystko zakończyć, racja? Po co robić z igły widły? Zresztą, jeśli rodzina chciała na kimś wieszać psy, o wiele lepiej było to robić na skórach tych, którzy ewentualnie całą sprawę niepotrzebnie rozdmuchiwali. Szukanie kozła ofiarnego zawsze było wygodniejsze, kiedy wyznaczało się na niego niewygodnych ludzi. Osoby roznoszące plotki, ot choćby? Osoby wysyłające wujowi listy? Osobę odpowiedzialną - wybacz, Isaac - za wywiad w drugorzędnym szmatławcu (to nie tak, że lubił czasami do tego 'szmatławca' zajrzeć, żeby się trochę pośmiać)? Ciekawe swoją drogą, skąd dowiedzieli się o wywiadzie... Może ciotka Lorien czytywała po kryjomu tego typu głupotki?
Leo słuchał, przeżuwając kawałek bekonu, ale nie dawał wiele wiary tej całej sprawie z 'wylatywaniem'. W każdym razie aż do chwili, kiedy Charlie zdecydował się sprostować dla nich kilka kwestii. Aż zakrztusił się jajkiem z wrażenia!
Po kilku porządnych kaszlnięciach, trzech uderzeniach w pierś i obróceniu głowy w bok, aby nie nakaszleć ani sobie, ani nikomu innemu do talerza, z czerwoną twarzą obrócił się z powrotem w stronę reszty. Jego wzrok przez chwilę przeskakiwał z ojca na brata i z powrotem.
- To jakiś żart...? - wydusił nieco zbyt ochryple, jak na swoje gusta, więc zaraz też wypił duszkiem całą filiżankę herbaty dla oczyszczenia gardła. Jakimkolwiek barbarzyństwem by to było. - Chwila moment! Żebym zrozumiał jasno. Czyli, innymi słowy, masz wyprowadzić się i nie pokazywać PEWNYM OSOBOM na oczy? - na twarz Leonarda wstąpił wyraz kompletnego niedowarzania, które powoli zaczęło przemieniać się w irytację.
Jego wzrok przez dłuższy moment świdrował Charliego, ażeby kolejno przenieść się na ojca.
- To prawda? Co z 'liczeniem na rodzinę', o którym dopiero co wspomniałeś? - zapytał, nie kryjąc rosnącego w nim oburzenia.
Chrzanić 'nieprowokowanie zachowań i sytuacji'.
W jego skromnym mniemaniu całą sprawę równie dobrze można było zamieść pod przysłowiowy dywan, a Charliego ukarać typową, wymowną pogadanką. I na tym powinno się wszystko zakończyć, racja? Po co robić z igły widły? Zresztą, jeśli rodzina chciała na kimś wieszać psy, o wiele lepiej było to robić na skórach tych, którzy ewentualnie całą sprawę niepotrzebnie rozdmuchiwali. Szukanie kozła ofiarnego zawsze było wygodniejsze, kiedy wyznaczało się na niego niewygodnych ludzi. Osoby roznoszące plotki, ot choćby? Osoby wysyłające wujowi listy? Osobę odpowiedzialną - wybacz, Isaac - za wywiad w drugorzędnym szmatławcu (to nie tak, że lubił czasami do tego 'szmatławca' zajrzeć, żeby się trochę pośmiać)? Ciekawe swoją drogą, skąd dowiedzieli się o wywiadzie... Może ciotka Lorien czytywała po kryjomu tego typu głupotki?
Leo słuchał, przeżuwając kawałek bekonu, ale nie dawał wiele wiary tej całej sprawie z 'wylatywaniem'. W każdym razie aż do chwili, kiedy Charlie zdecydował się sprostować dla nich kilka kwestii. Aż zakrztusił się jajkiem z wrażenia!
Po kilku porządnych kaszlnięciach, trzech uderzeniach w pierś i obróceniu głowy w bok, aby nie nakaszleć ani sobie, ani nikomu innemu do talerza, z czerwoną twarzą obrócił się z powrotem w stronę reszty. Jego wzrok przez chwilę przeskakiwał z ojca na brata i z powrotem.
- To jakiś żart...? - wydusił nieco zbyt ochryple, jak na swoje gusta, więc zaraz też wypił duszkiem całą filiżankę herbaty dla oczyszczenia gardła. Jakimkolwiek barbarzyństwem by to było. - Chwila moment! Żebym zrozumiał jasno. Czyli, innymi słowy, masz wyprowadzić się i nie pokazywać PEWNYM OSOBOM na oczy? - na twarz Leonarda wstąpił wyraz kompletnego niedowarzania, które powoli zaczęło przemieniać się w irytację.
Jego wzrok przez dłuższy moment świdrował Charliego, ażeby kolejno przenieść się na ojca.
- To prawda? Co z 'liczeniem na rodzinę', o którym dopiero co wspomniałeś? - zapytał, nie kryjąc rosnącego w nim oburzenia.
Chrzanić 'nieprowokowanie zachowań i sytuacji'.