13.08.2024, 07:29 ✶
Dora zawsze kiedy opowiadała on tych niemiłych rzeczach, które jej się przytrafiały, starała się jak najbardziej ułatwić Longbottomom sprawę, nie ważne czy rozmawiała z Brenną czy Erikiem. Chciała zacząć od początku, opisać scenę, pomyśleć nad detalami - nie była pewna czy tego podejścia się nauczyła czy może zmusiła do tego, uważając to za najbardziej rozsądne podejście do tematu.
- Bardzo krótkie. Nie miał też zarostu - dopowiedziała. Ale mimo tego że chciała być dzielna, to ciężko jej było z pełnym spokojem wracać do ciemnej sylwetki w zaułku. Przesuwała palcami po ustawionym przed nią kubku, co jakiś czas równając jego krawędź do linii słojów, które składały się na drewniany blat stołu. Nie ważne jednak jak ustawiła naczynie, to nigdy nie mogło stać w odpowiedni sposób.
Uśmiechnęła się do Brenny ciepło, kiedy ta wyciągnęła do niej dłoń, ściskając jej własną.
- Cóż... - westchnęła, wiercąc się na krześle. - Kiedy on go ugryzł to... w sumie Jessie próbował go uderzyć kiedy tamten do niego skoczył, ale nie zdążył. Dlatego rzuciłam zaklęcie. Oplotłam go pnączami, tak żeby musiał go puścić i to w sumie podziałało, ale... ale nie na długo - była odrobine tylko zafascynowana tym, z jaką właściwie łatwością wampir wyrwał się z jej zaklęcia. Ale może mogła się tego spodziewać po tym, jak szybko w ogóle poruszał się w tym zaułku. Wydawało się, jakby wystarczyło mgnienie oka, by znalazł się w innym miejscu, a może była to tylko zasługa stresu działającego na nią pod wpływem chwili. - W każdym razie, nie zajęło mu długo, żeby się z tego zaklęcia wyrwać. A potem... potem powiedział nam, że to jeszcze nie koniec i... - zmarszczyła brwi, w jakimś nagłym uświadomieniu sobie, że faktycznie im wtedy pogroził. Nie była tylko pewna na ile jego obietnica była wiążąca. - Że po nas wróci - skończyła dziwnie sztywno i z pewnym chłodem. Nie pierwszy raz ktoś jej groził, że jeszcze ją znajdzie, jednocześnie kryjąc za tym obietnicę wyrządzenia krzywdy. O tyle o ile jednak Borginów faktycznie się bała, to w tym momencie nie mogła nie zastanawiać się jak właściwie wampir chciał ją, ich, znaleźć. Posiadał jakieś nadludzkie zmysły? Dziewczyna nie wiedziała o tych istotach na tyle dużo, żeby wydać jednoznaczną opinię w tej kwestii, ale o tyle o ile w tym kontekście niezbyt martwiła się o siebie, bo żyła w absolutnym przeświadczeniu że w Dolinie Godryka była wręcz nietykalna, to czuła się odrobinie niepewnie w odniesieniu do Jessiego.
- Bardzo krótkie. Nie miał też zarostu - dopowiedziała. Ale mimo tego że chciała być dzielna, to ciężko jej było z pełnym spokojem wracać do ciemnej sylwetki w zaułku. Przesuwała palcami po ustawionym przed nią kubku, co jakiś czas równając jego krawędź do linii słojów, które składały się na drewniany blat stołu. Nie ważne jednak jak ustawiła naczynie, to nigdy nie mogło stać w odpowiedni sposób.
Uśmiechnęła się do Brenny ciepło, kiedy ta wyciągnęła do niej dłoń, ściskając jej własną.
- Cóż... - westchnęła, wiercąc się na krześle. - Kiedy on go ugryzł to... w sumie Jessie próbował go uderzyć kiedy tamten do niego skoczył, ale nie zdążył. Dlatego rzuciłam zaklęcie. Oplotłam go pnączami, tak żeby musiał go puścić i to w sumie podziałało, ale... ale nie na długo - była odrobine tylko zafascynowana tym, z jaką właściwie łatwością wampir wyrwał się z jej zaklęcia. Ale może mogła się tego spodziewać po tym, jak szybko w ogóle poruszał się w tym zaułku. Wydawało się, jakby wystarczyło mgnienie oka, by znalazł się w innym miejscu, a może była to tylko zasługa stresu działającego na nią pod wpływem chwili. - W każdym razie, nie zajęło mu długo, żeby się z tego zaklęcia wyrwać. A potem... potem powiedział nam, że to jeszcze nie koniec i... - zmarszczyła brwi, w jakimś nagłym uświadomieniu sobie, że faktycznie im wtedy pogroził. Nie była tylko pewna na ile jego obietnica była wiążąca. - Że po nas wróci - skończyła dziwnie sztywno i z pewnym chłodem. Nie pierwszy raz ktoś jej groził, że jeszcze ją znajdzie, jednocześnie kryjąc za tym obietnicę wyrządzenia krzywdy. O tyle o ile jednak Borginów faktycznie się bała, to w tym momencie nie mogła nie zastanawiać się jak właściwie wampir chciał ją, ich, znaleźć. Posiadał jakieś nadludzkie zmysły? Dziewczyna nie wiedziała o tych istotach na tyle dużo, żeby wydać jednoznaczną opinię w tej kwestii, ale o tyle o ile w tym kontekście niezbyt martwiła się o siebie, bo żyła w absolutnym przeświadczeniu że w Dolinie Godryka była wręcz nietykalna, to czuła się odrobinie niepewnie w odniesieniu do Jessiego.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.