13.08.2024, 11:44 ✶
Sophie nie wierzyła własnym uszom. Charlie miał się wyprowadzić?
-Nie, nie. Wuju, to niemożliwe, tata nie podjąłby takiej decyzji. Przecież Charlie…- Spojrzała na kuzyna i zrobiła się czerwona a później blada.-Ja też zrobiłam głupie rzeczy a Charlie dopiero przyjechał! Wuju, bardzo cię proszę porozmawiaj z Lorien… ja napiszę list do taty!- Sophie była zrozpaczona. Dopiero co odzyskała kuzynów, a już jeden z nich musiał się wyprowadzić.
-Która kuzynka? To nie Charliego wina, tak, tak! Leonard dobrze mówi, wuju, proszę! Porozmawiajmy z tatą, ja go poproszę. Napiszę list!- Przytakiwała Leo. Wstała nawet, gotowa żeby pobiec do pokoju i naprawdę wysmarować list. Nie chciała jednak odchodzić od stołu bez pytania, więc czekała na decyzję Richarda. Poprosi ojca, żeby darował Charliemu. Kuzyn może i był siusiumajtkiem, ale Mulciberówna na swój własny sposób kochała każdego członka swojej rodziny. Dom bez kuzynów był smutny i cichy. Sama świadomość że byli, poprawiała jej samopoczucie. Bała się, że jeśli Charles się wyprowadzi to starszy z braci pójdzie w jego ślady. I wtedy znowu zostanie sama...
-I napiszę też do kuzynki, że to nie wina Charliego. Która to kuzynka, wuju? Przecież to naprawdę nie jest jego wina. Leo, prawda? Wuju, a Ty co o tym myślisz? Razem na pewno przekonamy tatę i Lorien!- Mówiła, wyraźnie poruszona. Zachciało jej się płakać. To nie tak miało być! Wuj Richard na pewno coś zaradzi.
-Nie, nie. Wuju, to niemożliwe, tata nie podjąłby takiej decyzji. Przecież Charlie…- Spojrzała na kuzyna i zrobiła się czerwona a później blada.-Ja też zrobiłam głupie rzeczy a Charlie dopiero przyjechał! Wuju, bardzo cię proszę porozmawiaj z Lorien… ja napiszę list do taty!- Sophie była zrozpaczona. Dopiero co odzyskała kuzynów, a już jeden z nich musiał się wyprowadzić.
-Która kuzynka? To nie Charliego wina, tak, tak! Leonard dobrze mówi, wuju, proszę! Porozmawiajmy z tatą, ja go poproszę. Napiszę list!- Przytakiwała Leo. Wstała nawet, gotowa żeby pobiec do pokoju i naprawdę wysmarować list. Nie chciała jednak odchodzić od stołu bez pytania, więc czekała na decyzję Richarda. Poprosi ojca, żeby darował Charliemu. Kuzyn może i był siusiumajtkiem, ale Mulciberówna na swój własny sposób kochała każdego członka swojej rodziny. Dom bez kuzynów był smutny i cichy. Sama świadomość że byli, poprawiała jej samopoczucie. Bała się, że jeśli Charles się wyprowadzi to starszy z braci pójdzie w jego ślady. I wtedy znowu zostanie sama...
-I napiszę też do kuzynki, że to nie wina Charliego. Która to kuzynka, wuju? Przecież to naprawdę nie jest jego wina. Leo, prawda? Wuju, a Ty co o tym myślisz? Razem na pewno przekonamy tatę i Lorien!- Mówiła, wyraźnie poruszona. Zachciało jej się płakać. To nie tak miało być! Wuj Richard na pewno coś zaradzi.