13.08.2024, 12:37 ✶
Inne dziewczyny mogłyby uznać, że schlebia im uwaga Enzo – był w końcu chłopcem ładnym i ładnie potrafiącym mówić, obdarzonym jakimś naturalnym czarem – albo wręcz przeciwnie, wyśmiać wszelkie próby. Jeśli szło o Brennę, to… ona po prostu bardzo zainteresowała się tematem Marshall Street Baths, bo rzecz jasna jak przystało na czystokrwistą, w dodatku wychowywaną w Dolinie Godryka, nie miała pojęcia, co to w ogóle jest ani gdzie leżą jakieś Marshall Street. Czytała mugolską fantastykę, owszem, ale dopiero to czytanie zaczynała i nawet jeżeli mugole w Dolinie mieszkali tuż za płotem, a ona pozdrawiała mugolskich sąsiadów na ulicach i czasem bawiła się kiedyś z ich dziećmi, nie oznaczało to, że rozumie ich świat. Nie rozumiała.
Zapytałaby może o to, i oburzyła się, że w jeziorze to pływa się w ogóle najlepiej, mają takie jedno w Dolinie, gdzie tam jakimś basenom do jezior i rzek, gdyby jej uwagi nie pochłaniał potencjalny topielec, o którym wciąż nie wiedziała, że jest trytonem.
– Centaury by nie chciały z tobą gadać, tak myślę, już za dorosły jesteś, dzieci to wypuszczają, ale nie wiem, jak im wejdzie ktoś starszy, to ja się nie zdziwię, jak hyc, i go ustrzelają… – zdążyła powiedzieć tyle, z pewnością gówniary, która do Zakazanego Lasu wpakowała się już kilka razy, i raz mało brakowało, żeby oberwała centaurzą strzałą. Wiele jej to nie nauczyło, ale zrobiło się trochę ostrożniejsza, a odkąd dostała ładną odznakę prefekta i w ogóle, wchodziła w leśne odmęty już znacznie rzadziej niż kiedyś.
Odruchowo poderwała się, mocniej zaciskając dłoń na różdżce, gdy istota się przebudziła i wystrzeliła ku powierzchni wody. Dopiero teraz dostrzegł jego twarz, przedziwny kolor skóry, łuski, i zrozumiała, że to pewnie jakiś tryton – wiedziała o nich tylko tyle, że mają ogony i żyją pod wodą, dla niej bohaterowie morskich opowieści bardziej niż realne istoty. Woda prysnęła na nich oboje, tryton walnął ją kijem gdzieś w okolice kolan, a Brenna odskoczyła wprawdzie sprawnie przed kolejnym ciosem, jednak choć go uniknęła – poślizgnęła się na błocie i opadła na ziemię, brudząc sobie szatę.
Tryton tymczasem wydał z siebie przedziwny, wibrujący wręcz w uszach odgłos, cisnął kijem w twarz Enzo, a potem zanurkował – z takim chlapnięciem, że znów zalał ich oboje wodą.
Zapytałaby może o to, i oburzyła się, że w jeziorze to pływa się w ogóle najlepiej, mają takie jedno w Dolinie, gdzie tam jakimś basenom do jezior i rzek, gdyby jej uwagi nie pochłaniał potencjalny topielec, o którym wciąż nie wiedziała, że jest trytonem.
– Centaury by nie chciały z tobą gadać, tak myślę, już za dorosły jesteś, dzieci to wypuszczają, ale nie wiem, jak im wejdzie ktoś starszy, to ja się nie zdziwię, jak hyc, i go ustrzelają… – zdążyła powiedzieć tyle, z pewnością gówniary, która do Zakazanego Lasu wpakowała się już kilka razy, i raz mało brakowało, żeby oberwała centaurzą strzałą. Wiele jej to nie nauczyło, ale zrobiło się trochę ostrożniejsza, a odkąd dostała ładną odznakę prefekta i w ogóle, wchodziła w leśne odmęty już znacznie rzadziej niż kiedyś.
Odruchowo poderwała się, mocniej zaciskając dłoń na różdżce, gdy istota się przebudziła i wystrzeliła ku powierzchni wody. Dopiero teraz dostrzegł jego twarz, przedziwny kolor skóry, łuski, i zrozumiała, że to pewnie jakiś tryton – wiedziała o nich tylko tyle, że mają ogony i żyją pod wodą, dla niej bohaterowie morskich opowieści bardziej niż realne istoty. Woda prysnęła na nich oboje, tryton walnął ją kijem gdzieś w okolice kolan, a Brenna odskoczyła wprawdzie sprawnie przed kolejnym ciosem, jednak choć go uniknęła – poślizgnęła się na błocie i opadła na ziemię, brudząc sobie szatę.
Tryton tymczasem wydał z siebie przedziwny, wibrujący wręcz w uszach odgłos, cisnął kijem w twarz Enzo, a potem zanurkował – z takim chlapnięciem, że znów zalał ich oboje wodą.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.