13.08.2024, 23:03 ✶
Ich poprzednia wspólna noc była szczególna. Nie potrafił jej opisać w inny sposób bez wdawania się w przydługie monologi wewnętrzne. Kiedy wylądował tamtego lipcowego wieczora w posiadłości Shafiqa, wszedł do niego, jak do siebie, niosąc na plecach ogromny bagaż doświadczeń, który zdawał się zwiększać swoją wagę z każdym kolejnym krokiem. Potrzebował wówczas bliskości. Zrozumienia. Cierpliwości. Azylu, w którym nie musiał się niczego obawiać.
Anthony dał mu to i więcej, będąc po prostu tamtej nocy na wyciągnięcie ręki. I to chyba właśnie tej prosty z pozoru gest zaproszenia go na noc do siebie stanowił pierwszy krok w naprostowaniu ich relacji. Może dotarliby do tego punktu w inny sposób, pomimo kłótni podczas wspólnego treningu szermierczego, ale z jakim wynikiem? Co wówczas popchnęłoby ich ku sobie? Frustracja? Chęć wzniesienia na nowo mostu, który przerwali własną niepewnością? A może coś kompletnie innego?
Wzdrygnął się minimalnie, gdy poczuł wychłodzoną dłoń wędrującą po jego ciele. A po całej nocy spędzonej pod pierzynami było mu już tak przyjemnie ciepło... Wszystko zrujnowane przez jednego wampiro-podobnego czarodzieja, który się odpowiednio nie wygrzał przez te kilka godzin intensywnego snu. Myślałby kto, że samo towarzystwo w łóżku powinno go rozpalić.
— A byłem? Jakoś sobie nie przypominam — mruknął z przekorą, czując napór ze strony ciała drugiego mężczyzny. Westchnął ciężko i dla własnej wygody przekręcił się w pełni na brzuch, podpierając się minimalnie na przedramionach. — Latka lecą, umysł już nie jest tak bystry, jak kiedyś... Może gdyby pewien ktoś odświeżył moją pamięć, to rozjaśniłoby mi się w głowie. Kto wie, co moglibyśmy razem odkopać.
Wykręcił lekko głowę, zerkając zaspanym wzrokiem na Anthony. Nie był w stanie objąć spojrzeniem całej jego twarzy, jednak i tak powitał go lekkim uśmiechem. Och, budzić się tak codziennie, cóż by to było za życie...
Anthony dał mu to i więcej, będąc po prostu tamtej nocy na wyciągnięcie ręki. I to chyba właśnie tej prosty z pozoru gest zaproszenia go na noc do siebie stanowił pierwszy krok w naprostowaniu ich relacji. Może dotarliby do tego punktu w inny sposób, pomimo kłótni podczas wspólnego treningu szermierczego, ale z jakim wynikiem? Co wówczas popchnęłoby ich ku sobie? Frustracja? Chęć wzniesienia na nowo mostu, który przerwali własną niepewnością? A może coś kompletnie innego?
Wzdrygnął się minimalnie, gdy poczuł wychłodzoną dłoń wędrującą po jego ciele. A po całej nocy spędzonej pod pierzynami było mu już tak przyjemnie ciepło... Wszystko zrujnowane przez jednego wampiro-podobnego czarodzieja, który się odpowiednio nie wygrzał przez te kilka godzin intensywnego snu. Myślałby kto, że samo towarzystwo w łóżku powinno go rozpalić.
— A byłem? Jakoś sobie nie przypominam — mruknął z przekorą, czując napór ze strony ciała drugiego mężczyzny. Westchnął ciężko i dla własnej wygody przekręcił się w pełni na brzuch, podpierając się minimalnie na przedramionach. — Latka lecą, umysł już nie jest tak bystry, jak kiedyś... Może gdyby pewien ktoś odświeżył moją pamięć, to rozjaśniłoby mi się w głowie. Kto wie, co moglibyśmy razem odkopać.
Wykręcił lekko głowę, zerkając zaspanym wzrokiem na Anthony. Nie był w stanie objąć spojrzeniem całej jego twarzy, jednak i tak powitał go lekkim uśmiechem. Och, budzić się tak codziennie, cóż by to było za życie...
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞