14.08.2024, 10:53 ✶
Akurat o tym że Erik jest wilkołakiem nie wiedział i pewnie nigdy nie pomyślałby, że Brenna postanowiła bawić się wilczka głównie dla kogoś innego. Może gdyby miał jakiś powód do tego, by coś podejrzewać albo zwyczajnie by zapytał, albo spróbował przegrzebać rejestr, ale czy to w ogóle cokolwiek zmieniało w tym temacie? Mógłby jej co najwyżej w obliczu takiej rewelacji powiedzieć, że mu przykro, ale nie byłaby to przesadnie wylewna relacja, czy może i nawet szczera, bo Bulstrode zwyczajnie nie do końca zdawał sobie sprawę z tego z czym wilkołactwo się wiązało. Tak, ktoś się zmieniał raz w miesiącu, tak, mógł być traktowany trochę gorzej, ale jaki to właściwie miało wymiar albo jak odciskało się na danej osobie i jej bliskich pozostawało dla niego tajemnicą.
- Zakochałaś? No tak, to pewnie ten tłuczek w głowę - parsknął, bo tak mu się skojarzyło, nawet jeśli nie miało to wiele wspólnego z prawdziwymi powodami jej nauki, tak samo jak i w niemożliwy sposób pewnie zakrzywiało chronologię. Szkoda, że nie wpadł na to jeszcze wcześniej, to mógłby jej gderać przedwczoraj, że w ogóle ta cała intryga z Beltane to była planowana od lat, od tego dokładnie momentu kiedy udało mu się ją znokautować na trybunach. - Cóż, mógłbym ją chyba określi ciekawą, ale po prawdzie to pewnie zalęgło się to wszystko, bo jakiś czas już dom stał pusty. Formalności, spóźnione listy i inne ustalenia. No i strasznie człowiekowi nie po drodze w sumie tutaj. Trochę zgadzam się z opinią, że to niezbyt ciekawe miejsce, czy zachęcające do jakichkolwiek wycieczek krajoznawczych.
Nie miał nic przeciwko temu, że nie puściła jego ręki. Ba, nawet niekoniecznie chciał by to zrobiła, jednak w tym momencie nie kierowała nim jego zwykła zachłanność, by jak najdłużej zatrzymać ją przy sobie, a zwykła troska. Jedyne co zmienił, to wsunął jej dłoń pod swoje ramię, kiedy ruszył z nią powoli w górę uliczki, wolną ręką nakrywając jej palce.
- Trzynasty? A co do tego wszystkiego ma trzynasty? Nie mów mi tylko, że wierzysz w te rzeczy, że trzynasty i to do tego piątek, to najbardziej przeklęty dzień jaki może się komuś przydarzyć? - parsknął, spoglądając na nią trochę podejrzliwie. - Chcesz... marynarkę? Bo niestety, ale tak się nieszczęśliwie zdarzyło, że jestem dosłownie najgorszą możliwą osobą pod słońcem, która może coś z tym faktycznie zrobić. Mogę co najwyżej zabrać ci resztki ciepła, które jeszcze w tobie zostały. Ale jeśli uda nam się bez problemów dojść do mnie to możesz dostać herbatę, bo kuchnia już prawie skończona, więc nie będzie z tym problemu. Może być?
- Zakochałaś? No tak, to pewnie ten tłuczek w głowę - parsknął, bo tak mu się skojarzyło, nawet jeśli nie miało to wiele wspólnego z prawdziwymi powodami jej nauki, tak samo jak i w niemożliwy sposób pewnie zakrzywiało chronologię. Szkoda, że nie wpadł na to jeszcze wcześniej, to mógłby jej gderać przedwczoraj, że w ogóle ta cała intryga z Beltane to była planowana od lat, od tego dokładnie momentu kiedy udało mu się ją znokautować na trybunach. - Cóż, mógłbym ją chyba określi ciekawą, ale po prawdzie to pewnie zalęgło się to wszystko, bo jakiś czas już dom stał pusty. Formalności, spóźnione listy i inne ustalenia. No i strasznie człowiekowi nie po drodze w sumie tutaj. Trochę zgadzam się z opinią, że to niezbyt ciekawe miejsce, czy zachęcające do jakichkolwiek wycieczek krajoznawczych.
Nie miał nic przeciwko temu, że nie puściła jego ręki. Ba, nawet niekoniecznie chciał by to zrobiła, jednak w tym momencie nie kierowała nim jego zwykła zachłanność, by jak najdłużej zatrzymać ją przy sobie, a zwykła troska. Jedyne co zmienił, to wsunął jej dłoń pod swoje ramię, kiedy ruszył z nią powoli w górę uliczki, wolną ręką nakrywając jej palce.
- Trzynasty? A co do tego wszystkiego ma trzynasty? Nie mów mi tylko, że wierzysz w te rzeczy, że trzynasty i to do tego piątek, to najbardziej przeklęty dzień jaki może się komuś przydarzyć? - parsknął, spoglądając na nią trochę podejrzliwie. - Chcesz... marynarkę? Bo niestety, ale tak się nieszczęśliwie zdarzyło, że jestem dosłownie najgorszą możliwą osobą pod słońcem, która może coś z tym faktycznie zrobić. Mogę co najwyżej zabrać ci resztki ciepła, które jeszcze w tobie zostały. Ale jeśli uda nam się bez problemów dojść do mnie to możesz dostać herbatę, bo kuchnia już prawie skończona, więc nie będzie z tym problemu. Może być?