14.08.2024, 12:39 ✶
- No wiesz... nie powiesz mi że nie zadziałało - to była bardzo zabawna gra i nie był w stanie się powstrzymać przed tym, żeby ponownie odbić temat w jej stronę. I racja, kiedy ją grzmotnął w łeb to nawet nie chodziło o to że udało mu się ustrzelić gryfonkę, i tak był z siebie nieziemsko niezadowolony. Może i nie trafił w to co powinien, ale przynajmniej oberwał ktoś, a nie jakaś ławka czy ściana trybun. Punkt zaliczony, można było śmigać dalej. Nie pamiętał tylko jak do całej sprawy ustosunkował się Anthony, ale nie miał mu jak powiedzieć że ustrzelił akurat Brennę, bo wtedy sobie w ogóle z tego nie zdawał sprawy.
- Absolutnie nie - zmarszczył brwi, jakby trochę postradała zmysły. - To miasto kłóci się z moją aurą. Ale kto wie, może zostanę landlordem jak Eden? Niemniej jednak, fajnie mieć jakieś miejsce pod ręką - wzruszył ramionami. Nie miał najmniejszych intencji porzucać rodowej posiadłości. Za wygodnie mu tam było, nie wspominając już o tym, że kryła w sobie wiele tajemnic, dostępnych tylko dla jej mieszkańców. Ukryte przejścia, niełamalne zabezpieczenia czy możliwość wejścia tylko przy znajomości odpowiedniego szyfru czy za pozwoleniem rodziny - jak tak sobie teraz o tym myślał, to tak jak Warownia uchodziła za niezdobytą twierdzę, tak kamienica Bulstrode'ów pozostawała jakimś swoistym jej odpowiednikiem, skrytym jednak w bezpiecznym cieniu.
- Drzewa? Ciekawe. W Londynie nie tak łatwo o drzewa, więc może powinienem je obejrzeć, szczególnie jeśli są krwiożercze. Nie ma to jak odrobina emocji podczas porannego spaceru. Albo lepiej, wieczornego, kiedy robi się ciemno. Co do Mglistych Mokradeł to jakoś odrobinę straciły dla mnie urok po tym jak zniknęła anomalia teleportacyjna. To już nie ta sama atmosfera, kiedy mogę się od utopca teleportować. Przeprowadzka natomiast, no proszę, czyżby zaczynało wam brakować miejsca w Warowni? A może kto wie, może faktycznie go do tego Shafiq przymusił - Atreus nie był do końca pewien co łączyło Anthony'ego z Morpheusem, ale nie zamierzał się do tego teraz tak po prostu przyznawać, bo troszkę głupio ze nie wiedział co działo się w życiu przyszywanego chrzestnego. Mógł sobie jednak wyobrazić, ze Morpheus faktycznie wybiera Little Hangleton przez wzgląd na atmosferę, bo każdy jasnowidz był trochę szalony, a wróżbici to już w szczególności. Dobrze że Florence nie ciągnęła sobie kart do popołudniowej herbatki.
Miło było widzieć, że jej aura nie błyskała już aż tak narastającą paniką. Ta wciąż była zauważalna, ale już w nie aż tak dużym natężeniu jak wcześniej, ale nie był pewien czy chodziło o jego starania czy może stan ten zaczął przemijać sam z siebie.
- Coś ci się chyba pomyliło. Czy to drzewa w Kniei nie miały umieć gadać? Prędzej powiedziałbym, że te co najwyżej wyją żałośnie, zbyt zrozpaczone faktem, że muszą w ogóle rosnąć w takim miejscu. Ścięcie ich to byłoby miłosierdzie - chociaż pewnie gdyby przerobić je na coś pożytecznego, na przykład fotel, to po nocach też by żałośnie skrzeczał. - No i wspaniale, ale nie obiecuję że będzie dobra, bo nie jestem w stanie teraz powiedzieć, jaka w ogóle została powpychana do szafek. Raczej taka wiesz, na gdyby coś i w innych awaryjnych sytuacjach. No i naprawdę, nie ma za co, zdarza się nawet najlepszym. Może to te lata praktyki jako aurora mnie uodporniły na poziom skażenia czarną magią w powietrzu, a do ciebie to bardziej dociera przez spisywanie źle zaparkowanych mioteł.
- Absolutnie nie - zmarszczył brwi, jakby trochę postradała zmysły. - To miasto kłóci się z moją aurą. Ale kto wie, może zostanę landlordem jak Eden? Niemniej jednak, fajnie mieć jakieś miejsce pod ręką - wzruszył ramionami. Nie miał najmniejszych intencji porzucać rodowej posiadłości. Za wygodnie mu tam było, nie wspominając już o tym, że kryła w sobie wiele tajemnic, dostępnych tylko dla jej mieszkańców. Ukryte przejścia, niełamalne zabezpieczenia czy możliwość wejścia tylko przy znajomości odpowiedniego szyfru czy za pozwoleniem rodziny - jak tak sobie teraz o tym myślał, to tak jak Warownia uchodziła za niezdobytą twierdzę, tak kamienica Bulstrode'ów pozostawała jakimś swoistym jej odpowiednikiem, skrytym jednak w bezpiecznym cieniu.
- Drzewa? Ciekawe. W Londynie nie tak łatwo o drzewa, więc może powinienem je obejrzeć, szczególnie jeśli są krwiożercze. Nie ma to jak odrobina emocji podczas porannego spaceru. Albo lepiej, wieczornego, kiedy robi się ciemno. Co do Mglistych Mokradeł to jakoś odrobinę straciły dla mnie urok po tym jak zniknęła anomalia teleportacyjna. To już nie ta sama atmosfera, kiedy mogę się od utopca teleportować. Przeprowadzka natomiast, no proszę, czyżby zaczynało wam brakować miejsca w Warowni? A może kto wie, może faktycznie go do tego Shafiq przymusił - Atreus nie był do końca pewien co łączyło Anthony'ego z Morpheusem, ale nie zamierzał się do tego teraz tak po prostu przyznawać, bo troszkę głupio ze nie wiedział co działo się w życiu przyszywanego chrzestnego. Mógł sobie jednak wyobrazić, ze Morpheus faktycznie wybiera Little Hangleton przez wzgląd na atmosferę, bo każdy jasnowidz był trochę szalony, a wróżbici to już w szczególności. Dobrze że Florence nie ciągnęła sobie kart do popołudniowej herbatki.
Miło było widzieć, że jej aura nie błyskała już aż tak narastającą paniką. Ta wciąż była zauważalna, ale już w nie aż tak dużym natężeniu jak wcześniej, ale nie był pewien czy chodziło o jego starania czy może stan ten zaczął przemijać sam z siebie.
- Coś ci się chyba pomyliło. Czy to drzewa w Kniei nie miały umieć gadać? Prędzej powiedziałbym, że te co najwyżej wyją żałośnie, zbyt zrozpaczone faktem, że muszą w ogóle rosnąć w takim miejscu. Ścięcie ich to byłoby miłosierdzie - chociaż pewnie gdyby przerobić je na coś pożytecznego, na przykład fotel, to po nocach też by żałośnie skrzeczał. - No i wspaniale, ale nie obiecuję że będzie dobra, bo nie jestem w stanie teraz powiedzieć, jaka w ogóle została powpychana do szafek. Raczej taka wiesz, na gdyby coś i w innych awaryjnych sytuacjach. No i naprawdę, nie ma za co, zdarza się nawet najlepszym. Może to te lata praktyki jako aurora mnie uodporniły na poziom skażenia czarną magią w powietrzu, a do ciebie to bardziej dociera przez spisywanie źle zaparkowanych mioteł.