Fiery raczej nie dzieliła się informacją na temat klątwy praktycznie z nikim. Nie lubiła współczucia, wolała raczej radzić sobie sama. Nie potrzebowała pomocy, a przynajmniej nie pokazywała tego, że jej potrzebuje. Przywykła już do tego, że tak jest, że to wszystko się wydarzyło i nie miała za bardzo wpływu na to, jak teraz wygląda życie jej braci. To nie tak, że nie próbowała go zmienić, tyle, że po każdej próbie nadzieja ulatywała coraz bardziej, aż w końcu praktycznie jej w niej nie było. Ileż razy bowiem można próbować? W końcu przychodziła rezygnacja, czy się tego chciało, czy nie. Może nawet trochę jej było wstyd za to, że się z tym pogodziła, nie widziała jednak innego wyjścia, nie po tych próbach, które odbyła.
- Dziękuję za to, że chcesz spróbować, to naprawdę miłe. - Samo w sobie, że wyraził chęć się w to zaangażować. Nie musiał przecież w ogóle tego robić. Wiele to dla niej znaczyło. Faktycznie dotyk dłoni mężczyzny był dosyć pokrzepiający i uspokajający, powoli schodziło z niej to chwilowe zdenerwowanie, które się pojawiło. Właściwie to nawet zrobiło jej się lżej, że podzieliła się tym z nim. Poznał jej największą tajemnicę.
- Nie będę cię powstrzymywać, jeśli kiedyś znajdziesz chwilę, to chętnie przedstawię cię moim braciom, myślę, że nie będą mieli nic przeciwko takiej próbie. - Próba nie była niczym zobowiązującym. Nie nastawiała się na sukces, ale chciała dać Thomasowi szansę, aby skorzystał ze swoich sztuczek. Może akurat uda mu się odwrócić klątwę? Tego nikt nie wiedział, oczywiście nie miała w sobie zbyt wiele nadziei, bo w ciągu tych dziesięciu lat, właściwie to ponad dziesięciu naprawdę wiele osób próbowało już coś z tym zrobić, jednak nikomu się nie udało. Może nie bez powodu obudziła się akurat obok niego w tym chlewie? Może to zdarzyło się dlatego, że faktycznie mógł jej pomóc? Dopóki tego nie sprawdzą, to nie będą mieli pewności. Nic jednak nie działo się bez przyczyny, a przynajmniej tak jej ktoś kiedyś powiedział.
- Masz rację, oczywiście, że masz rację. Wybierz tylko kiedy ci pasuje, myślę, że będziemy musieli spotkać się w cyrku, wolałabym nie wzbudzać kontrowersji spacerując z lwami. - Dodała z uśmiechem. Może i nie były szczególnie niebezpieczne, jednak dla postronnych ludzi prowadzanie takich zwierząt na smyczy na pewno nie było do końca normalne.