- No właśnie za dobrze cię znam! - Miałknęła tym razem bardzo głośno. Kto, jak kto, ale brat mało kiedy do czego podchodził poważnie, już ona sobie z tego zdawała sprawę.
- Nigdy nie śniło mi się, że jestem kotem, w sumie mogło być gorzej, mogliśmy zostać myszami, szczurami, czy jakimiś pająkami, fuuuuj. - Dodała teraz nieco spokojniejszym tonem. Grunt, że byli tu razem. Nie ma się co oszukiwać, wiedziała, że w towarzystwie brata pod żadną postacią nic jej nie grozi. Zresztą ten sen był dużo przyjemniejszy od tego, w którym ktoś próbował ją zabić. Pamiętała, że wtedy ten sen też był bardzo realny, ba nawet pozostały jej ślady na ciele po próbach morderstwa na jej osobie, miała nadzieję, że po tym nie zostanie jej kocia sierść, czy coś innego.
Głód, który ją męczył okazał się być jednak aktualnie najmniejszym problemem. Mężczyzna, który wszedł do zaułka najwyraźniej nie zamierzał dać im spokoju. Zbliżał się do nich, co zaczęło jej się wydawać raczej niebezpieczne. Szczególnie, że te kije nie wyglądały jako coś, co miało pomóc rozmawiać pokojowo.
Oczywiście, że nie posłuchała brata, jak to niby miała go zostawić? Uciec. Chyba do reszty oszlał pod tą kocią postacią. Nigdy w życiu nie zostawiłaby go samego. - Nie ma szans. - Maiuknęła jeszcze do niego.
Kiedy usłyszała, co mówią ci ludzie również się nastroszyła i syknęła na nich przez zęby. Była w bojowym nastroju, gotowa ich zadrapać, jeśli tylko podejdą bliżej nich.
Zamiast schować się za swoim kocim bratem postanowiła stanąć obok niego gotowa do tej nierównej walki, która na nich czekała.