14.08.2024, 16:00 ✶
Rzeczą oczywistą i wiadomą było, że każdy szanujący się ród czystej krwi czarodziei, nie zaprosi szlamy na swoje uroczystości rodzinne, jakiekolwiek by były. Pomijając oczywiście szlamolubców, zdrajców. Blackowie w końcu należą do rodów, którzy nie posunęliby się do ośmieszania swojego nazwiska.
Hogwart. Interesujące pytanie zadał Rodolphus. Chyba jedno i pierwsze tak daleko sięgające w przeszłość Nicholasa. Nie musiał się nawet długo nad odpowiedzią zastanawiać, aby ją przedstawić.
- Odmawiałem. Udawałem kontuzje nogi. Kombinowałem.Wiedział, że nie musiał na to pytanie odpowiadać. Ale nie było to tajemnicą. Ci, co znali Nicholasa, wiedzieli jakie miał zdanie odnośnie tańców na parkiecie. Odmawiał także po skończeniu szkoły, kiedy bywał na innych weselach czy balach. Gdziekolwiek, gdzie były tańce. Był wtedy przemieszczającym się cieniem. Obserwatorem.
- Więc zostań moim obserwatorem na ślubie Blacków.
Wcześniej radził pomyśleć. Ze względu na jego byłą kobietę. Teraz, pozwolił sobie poprzeć słowa Lestrange’a, aby poszedł tam za ich dwóch. Skoro zapewniał, że da radę. Nicholas będzie na niego czekał tej nocy, o ile nie będzie miał innych spraw na głowie. Czy nie dostanie czasem wezwania.
Kącik ust uniósł się ku górze, na słowa o zakazach ze strony Rodolphusa.
- Nie. Nie jesteś.Nawet jeżeli odpowiedź była jednoznacznie znana. Nicholas go po prostu sprawdzał. Testował. I choć znana była odpowiedź, wypowiedział ją na głos.
...Cokolwiek, co cię nie nadwyręży fizycznie...” – fragment słów jaki utkwił w pamięci Nicholasa. Dające do zrozumienia, że cokolwiek mogłoby fizycznie go zmęczyć, musiałby odpuścić. Choćby praktyczne ćwiczenia magii. Wymagające większej koncentracji i skupienia. Zostaje więc samo czytanie papierologii i ksiąg.
Przyjął jego delikatny pocałunek, słuchając kolejno jego słownego nacisku, na transportowanie do Munga.
- Popełniłbyś największą możliwą zbrodnię.Wysłanie śmierciożercy do Munga, było jak wyrok. Nicholas objął szyję Rodolphusa wolną ręką a następnie pocałował go nie siląc się na delikatność.
Przerwał po chwili pocałunek, puścił go i wstał.
- Pójdę poczytać. Będę w gabinecie.Oznajmił i skierował się do swojego gabinetu. Tam oddać się spokoju, swoich przemyśleń, ruszyć dalej pewne sprawy.
Koniec sesji