Nie przestawała się zastanawiać nad losem tego dzieciaka. Nie dawało jej to spokoju, czy w ogóle ktoś by zauważył, gdyby go stąd zabrali? Na pewno byłoby mu lepiej u niej. Nie powinna podejmować takich decyzji samodzielnie, oczywiście, ale jej miękkie serce nie zamierzało dać za wygraną, rozsądek znikał gdy pojawiały się biedne, samotne dzieciaki. Westchnęła jedynie przeciągle nadal się nad tym wszystkim zastanawiając.
- No i co? - Mruknęła jeszcze do brata nim zostawił ją samą na plaży.
Wcale nie takie proste było czekanie tutaj na nich w samotności. Nie mogła im pomóc, gdyby coś poszło nie do końca według planu, ale wiedziała też, że gdyby znalazła się w chatce to w drugą stronę - mogłaby im jedynie zaszkodzić. Zdawała sobie sprawę, że jej domeną nie była walka, nie było przemycanie, nie były kradzieże. Norka potrafiła stworzyć eliksir, czy rozpoznać zioło, ewentualnie upiec ciastka, które mogłyby uśpić niebezpiecznych przeciwników, nic więcej. Dlatego też zdawała sobie sprawę, że znajduje się w odpowiednim miejscu. Trochę się jednak martwiła, bo chodziło przecież o jej brata i wujka, mniejsza o to, że przyszywanego wujka, dla niej był rodziną.
Czas okropnie jej się dłużył, nie mogła jednak nic na to poradzić.
Wpatrywała się w fale, które dopływały do brzegu, był to całkiem kojący obraz. Powodował, że nie myślała zupełnie o niczym, idealny widok na ten moment oczekiwania.
W końcu znaleźli się obok niej. Thomas i Woody, odetchnęła z ulgą na ich widok. Wreszcie mogła być spokojna. - Dobrze, że jesteście. - Przeniosła wzrok na skrzynię. - Widzę, że misja jest zakończona sukcesem. - Dodała z uśmiechem na twarzy. - Co z chłopcem? - Zapytała jeszcze, jakoś nie mogła się powstrzymać.
- Mogę? - W sumie to nie czekała na pozwolenie, tylko podeszła do skrzyni, żeby sprawdzić, co jest w środku. Była ciekawa, dlaczego kobieta tak bardzo pragnęła ją odzyskać.
Otworzyła wieko powoli, nie wiedziała przecież, co tam znajdzie, a co jeśli będzie to jakieś stworzenie, które zechce ugryźć ją w twarz? Niepewnie zajrzała do środka. Wcześniej rzuciła oczywiście zaklęcie, aby otworzyć skrzynię, bo była ona zamknięta na klucz.
- Hmmm. - Mruknęła cicho, gdy zobaczyła foczą skórę. Nie wiedziała, czy chce jej dotknąć, bo wydawała się obślizgła. - Wygląda, jakby coś zdechło. - Po chwili jednak i dłuższym zastanowieniu pojawiła się pewna myśl. - Czytałam kiedyś o takich stworzeniach, które ubierają foczą skórę i wchodzą do morza, zamieniają się w foki, są to selkie, czy myślicie, że ona? - Urwała, bo w sumie nie miała pewności, czy to co mówi ma większy sens.