15.08.2024, 02:43 ✶
Bulstrode, przynajmniej w teorii, zajmował się w tym momencie dokładnie tym samym co Victoria, siedząc po drugiej stronie blisko zestawionych ze sobą biurek w przestrzeni wspólnej. Dzięki temu mieli więcej przestrzeni na rozłożone między nimi dokumenty, które trochę strategicznie zostały rozłożone tak, żeby panna Lestrange nie patrzyła co właściwie robił. Zbudował swój własny mały fort i właśnie pomiędzy jego ścianami zapisywał coś na pergaminie, chociaż biorąc pod uwagę ilość słów jaką tam nabazgrał, nie był to raport.
Uniósł na kobietę czujne spojrzenie, kiedy zaczęła kląć, przez moment obserwując jak przechodzi przez kolejne fazy opłakiwania raportu i nieszczęsnego pióra, na koniec decydując na wygrzebanie z nowego, całkiem eleganckiego instrumentu do pisania.
- O, no to jest nas dwoje. To pióro wygląda tak normalnie, że aż się zastanawiałem czy to nie kolejna goblińska sztuczka. W sensie wiesz, czy znowu nie wróciły po Beltane... - zmrużył trochę podejrzliwie oczy, bo coś ostatnio o tych goblinach było cicho. Niby się tak do niego odzywali z brygady, ale po początkowej wymianie listów zapadła drażniąca cisza. Westchnął i zaczął zaginać zapisany pergamin, robiąc to jednak na czuja, bo wciąż spoglądał znad stosu papierów na Lestrange. - Dostałaś w sumie coś ciekawego z tej loterii? Mnie się na przykład trafił eliksir przeciw ogniu, idealnie gdybyśmy znowu próbowali wskakiwać do limbo - parsknął i machnął różdżką. Złożony samolocik uniósł się delikatnie, łagodnie wznosząc w powietrze by poszybować gdzieś nad ich głowami i chwilowo zniknąć z radaru. Potem, przegrzebał swoje rzeczy, też w poszukiwaniu łączącego ich fantu z loterii, a kiedy w końcu to pióro znalazł, tryumfalnie zamachał nim, żeby sobie na nie spojrzała. Ale w sumie to wyglądała bardzo podobnie o ile nie tak samo, ewidentnie pochodząc od jakiegoś wymyślnego ptaszyska, no i tak samo jak jej było zakończone pozłacaną stalówką. Całkiem ładne, chociaż Bulstrode nie znał się specjalnie na piórach i czy jedno od drugiego było w stanie różnić się w znaczący sposób. Jednym niby pisało się lepiej jak drugim, ale nigdy nie wnikał w to która stalówka to jego ulubiona.
Uniósł na kobietę czujne spojrzenie, kiedy zaczęła kląć, przez moment obserwując jak przechodzi przez kolejne fazy opłakiwania raportu i nieszczęsnego pióra, na koniec decydując na wygrzebanie z nowego, całkiem eleganckiego instrumentu do pisania.
- O, no to jest nas dwoje. To pióro wygląda tak normalnie, że aż się zastanawiałem czy to nie kolejna goblińska sztuczka. W sensie wiesz, czy znowu nie wróciły po Beltane... - zmrużył trochę podejrzliwie oczy, bo coś ostatnio o tych goblinach było cicho. Niby się tak do niego odzywali z brygady, ale po początkowej wymianie listów zapadła drażniąca cisza. Westchnął i zaczął zaginać zapisany pergamin, robiąc to jednak na czuja, bo wciąż spoglądał znad stosu papierów na Lestrange. - Dostałaś w sumie coś ciekawego z tej loterii? Mnie się na przykład trafił eliksir przeciw ogniu, idealnie gdybyśmy znowu próbowali wskakiwać do limbo - parsknął i machnął różdżką. Złożony samolocik uniósł się delikatnie, łagodnie wznosząc w powietrze by poszybować gdzieś nad ich głowami i chwilowo zniknąć z radaru. Potem, przegrzebał swoje rzeczy, też w poszukiwaniu łączącego ich fantu z loterii, a kiedy w końcu to pióro znalazł, tryumfalnie zamachał nim, żeby sobie na nie spojrzała. Ale w sumie to wyglądała bardzo podobnie o ile nie tak samo, ewidentnie pochodząc od jakiegoś wymyślnego ptaszyska, no i tak samo jak jej było zakończone pozłacaną stalówką. Całkiem ładne, chociaż Bulstrode nie znał się specjalnie na piórach i czy jedno od drugiego było w stanie różnić się w znaczący sposób. Jednym niby pisało się lepiej jak drugim, ale nigdy nie wnikał w to która stalówka to jego ulubiona.