15.08.2024, 18:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.12.2024, 16:20 przez Electra Prewett.)
Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej – a przynajmniej nie tak wyobrażała go sobie Electra, która miała dziś zagrać swój pierwszy mecz jako ścigająca Gryffindoru.
Gdyby ktoś powiedział jej parę lat temu, że stanie się fanką quidditcha i zacznie poważnie uprawiać ten sport, to pewnie mocno by się zdziwiła. Nikt w jej rodzinie nie przepadał za aktywnością fizyczną, zwłaszcza matka, która bardzo martwiła się o zdrowie dzieci. Wszystko jednak zmieniło się po tym, jak poszła do Hogwartu i zyskała więcej swobody. Poza nadopiekuńczym wzrokiem matki, Electra mogła wreszcie próbować nowych rzeczy, takich jak rzucanie w siebie nawzajem kaflem. Szybko okazało się zresztą, że ma smykałkę do latania i sportu, przez co zainteresowała się nią drużyna Domu Lwa. W ten właśnie sposób Electra Prewett stała się graczką już na drugim roku i zamierzała pokazać wszystkim, że nie warto jej lekceważyć.
Wiele osób pewnie odczuwało tremę przed pierwszym takim publicznym wystąpieniem, ale Electra wręcz buzowała energią. Co prawda jej rola miała polegać głównie na podawaniu kafla innym ścigającym, ale liczyła na to, że będzie miała okazję popisać się jakimś skomplikowanym trikiem.
Mecz okazał się być jednak zupełnie innym wyzwaniem od treningów. Drużyna Ravenclaw była bardzo zawzięta i dotrzymywała kroku gryfonom. Gra wymagała teraz od Electry maksymalnego skupienia, którego nie mogły przerwać nawet krople deszczu. Próbując wypatrywać kafla w ulewie, nie zauważyła lecącego prosto w jej stronę tłuczka. W ostatniej sekundzie udało jej się usłyszeć lecącą piłkę i zrobić unik, ale straciła przez to równowagę na miotle. Przez chwilę chybotała się z jednej strony na drugą, próbując odzyskać kontrolę nad trajektorią lotu. Kiedy wreszcie się to udało, zauważyła, że wyleciała prawie na drugą stronę boiska. Już miała wrócić do gry, ale dyrektor ogłosił przerwanie meczu przez deszcz.
To nie mogło się tak skończyć! Brak rozstrzygnięcia był chyba gorszy od porażki.
– Hej, ty! – rozgoryczona Electra podleciała do pałkarza, który posłał w jej stronę feralnego tłuczka. – Co to miało być? – nie było to sportowe zachowanie, ale musiała teraz jakoś wyładować frustrację.
Gdyby ktoś powiedział jej parę lat temu, że stanie się fanką quidditcha i zacznie poważnie uprawiać ten sport, to pewnie mocno by się zdziwiła. Nikt w jej rodzinie nie przepadał za aktywnością fizyczną, zwłaszcza matka, która bardzo martwiła się o zdrowie dzieci. Wszystko jednak zmieniło się po tym, jak poszła do Hogwartu i zyskała więcej swobody. Poza nadopiekuńczym wzrokiem matki, Electra mogła wreszcie próbować nowych rzeczy, takich jak rzucanie w siebie nawzajem kaflem. Szybko okazało się zresztą, że ma smykałkę do latania i sportu, przez co zainteresowała się nią drużyna Domu Lwa. W ten właśnie sposób Electra Prewett stała się graczką już na drugim roku i zamierzała pokazać wszystkim, że nie warto jej lekceważyć.
Wiele osób pewnie odczuwało tremę przed pierwszym takim publicznym wystąpieniem, ale Electra wręcz buzowała energią. Co prawda jej rola miała polegać głównie na podawaniu kafla innym ścigającym, ale liczyła na to, że będzie miała okazję popisać się jakimś skomplikowanym trikiem.
Mecz okazał się być jednak zupełnie innym wyzwaniem od treningów. Drużyna Ravenclaw była bardzo zawzięta i dotrzymywała kroku gryfonom. Gra wymagała teraz od Electry maksymalnego skupienia, którego nie mogły przerwać nawet krople deszczu. Próbując wypatrywać kafla w ulewie, nie zauważyła lecącego prosto w jej stronę tłuczka. W ostatniej sekundzie udało jej się usłyszeć lecącą piłkę i zrobić unik, ale straciła przez to równowagę na miotle. Przez chwilę chybotała się z jednej strony na drugą, próbując odzyskać kontrolę nad trajektorią lotu. Kiedy wreszcie się to udało, zauważyła, że wyleciała prawie na drugą stronę boiska. Już miała wrócić do gry, ale dyrektor ogłosił przerwanie meczu przez deszcz.
To nie mogło się tak skończyć! Brak rozstrzygnięcia był chyba gorszy od porażki.
– Hej, ty! – rozgoryczona Electra podleciała do pałkarza, który posłał w jej stronę feralnego tłuczka. – Co to miało być? – nie było to sportowe zachowanie, ale musiała teraz jakoś wyładować frustrację.