15.08.2024, 22:06 ✶
Olivia również nie była śliczną drobną blondynką. Była ruda, miała piegi - wyładniała dopiero pod koniec szkoły. Niektórzy uważali, że jest płaska. Wielu z tego powodu jej dokuczało. Czy to ją kiedykolwiek dotknęło? Cóż, wiedziała to tylko ona sama, ale patrząc na to, jak zerkała teraz na Millie i w jaki sposób wyciągała w jej stronę paczkę papierosów, to chyba co nieco o tym wiedziała. Jak to było zazdrościć i jak to było przyjmować współczucie od innych.
- Mnie też wystawił, całkiem niedawno - wzruszyła ramionami, jakby spłynęło to po niej jak po kaczce. Ale to nie była prawda, bo potem gdy go spotkała, to nie tylko się popłakała, ale i mu nawymyślała od najgorszych. Po prostu wyrzuciła z siebie to wszystko, co w niej siedziało, bo przecież do pewnego momentu było dobrze, ale nagle kontakt się urwał. - Powinien był ci powiedzieć. Albo mi. Ja nic nie wiedziałam, a potem... Jakoś tak wyszło, że byliśmy ze sobą, ale ten związek miał datę przydatności, wiesz? Jak skończył szkołę to wyjechał, potem napisał kilka listów a potem były one coraz rzadsze i rzadsze i nagle się urwały. Może to i lepiej, że nie zrobił ci nadziei? Mimo że wiedziałam, że wyjedzie, to i tak jego wyjazd mocno zabolał.
Odpowiedziała zupełnie szczerze, zaciągając się swoim papierosem. Usiadła obok Moody, ale nie przyglądała się jej jakoś specjalnie natarczywie. Ot, po prostu była obok i gapiła się w ścianę razem z nią, obracając ćmika między palcami.
- Teraz wrócił, więc możesz go wystawiać ile chcesz. Faceci to głąby, może za drugim razem do niego dotrze? - mruknęła, zezując na Millie. Nie wyglądała tak, jakby się chełpiła że "ona wygrała". Przeciwnie - w jej oczach błyszczały przekorne iskierki, takie które mogłyby sugerować zrób to i mu dokop, bo ja nie mam jaj, żeby to zrobić. - Fajki są dobre, a ostatnio trafiłam na takie totalnie bezwonne. Zaklęte, takie że nie śmierdzą tak jak te zwykłe. Ale wiesz co? Chyba tego zapachu będzie mi brakować, gdy w końcu postanowię rzucić to w cholerę. Ale masz rację, zajmują ręce, pozwalają odetchnąć. I wyjść na chwilę pod dobrym pretekstem, gdy nie chcesz już kogoś oglądać.
- Ta recepta... jak nie pomoże i Black postanowi przepisać ci coś innego, przyjdź do nas. Teraz też ci policzę mniej. Po znajomości.
To nie była litość, chociaż owszem - to co powiedziała jej znajoma z Hogwartu sprawiło, że odrobinę czuła się winna. A to przecież nie była jej wina tylko Isaaca. Jak zwykle ci faceci... Ale chociaż tak mogła zrekompensować Millie fakt, że pewnie przez dłuższy czas czuła się podle i oszukanie - po części przez nią.
- Mnie też wystawił, całkiem niedawno - wzruszyła ramionami, jakby spłynęło to po niej jak po kaczce. Ale to nie była prawda, bo potem gdy go spotkała, to nie tylko się popłakała, ale i mu nawymyślała od najgorszych. Po prostu wyrzuciła z siebie to wszystko, co w niej siedziało, bo przecież do pewnego momentu było dobrze, ale nagle kontakt się urwał. - Powinien był ci powiedzieć. Albo mi. Ja nic nie wiedziałam, a potem... Jakoś tak wyszło, że byliśmy ze sobą, ale ten związek miał datę przydatności, wiesz? Jak skończył szkołę to wyjechał, potem napisał kilka listów a potem były one coraz rzadsze i rzadsze i nagle się urwały. Może to i lepiej, że nie zrobił ci nadziei? Mimo że wiedziałam, że wyjedzie, to i tak jego wyjazd mocno zabolał.
Odpowiedziała zupełnie szczerze, zaciągając się swoim papierosem. Usiadła obok Moody, ale nie przyglądała się jej jakoś specjalnie natarczywie. Ot, po prostu była obok i gapiła się w ścianę razem z nią, obracając ćmika między palcami.
- Teraz wrócił, więc możesz go wystawiać ile chcesz. Faceci to głąby, może za drugim razem do niego dotrze? - mruknęła, zezując na Millie. Nie wyglądała tak, jakby się chełpiła że "ona wygrała". Przeciwnie - w jej oczach błyszczały przekorne iskierki, takie które mogłyby sugerować zrób to i mu dokop, bo ja nie mam jaj, żeby to zrobić. - Fajki są dobre, a ostatnio trafiłam na takie totalnie bezwonne. Zaklęte, takie że nie śmierdzą tak jak te zwykłe. Ale wiesz co? Chyba tego zapachu będzie mi brakować, gdy w końcu postanowię rzucić to w cholerę. Ale masz rację, zajmują ręce, pozwalają odetchnąć. I wyjść na chwilę pod dobrym pretekstem, gdy nie chcesz już kogoś oglądać.
- Ta recepta... jak nie pomoże i Black postanowi przepisać ci coś innego, przyjdź do nas. Teraz też ci policzę mniej. Po znajomości.
To nie była litość, chociaż owszem - to co powiedziała jej znajoma z Hogwartu sprawiło, że odrobinę czuła się winna. A to przecież nie była jej wina tylko Isaaca. Jak zwykle ci faceci... Ale chociaż tak mogła zrekompensować Millie fakt, że pewnie przez dłuższy czas czuła się podle i oszukanie - po części przez nią.