15.08.2024, 22:36 ✶
Olivia dość często była wysyłana przez matkę na posyłki - to tu, to tam. Raz dostarczała eliksiry, raz odbierała puste fiolki, bo niektóre były robione na zamówienie i były bardzo ładne i szkoda, żeby się zmarnowały. No i swoje też kosztowały, więc czasem doliczały z matką kaucję. Albo inaczej: zwrócisz fiolki to dostaniesz na następną dostawę zniżkę. Nie to, żeby brakowało im pieniędzy, ale niektórzy mieli takie wymagania, że konieczne były nie tylko konsultacje, ale i pomoc tych drani, którzy tworzyli w szkle. A ci to sobie dopiero drogo liczyli.
Na szczęście w przypadku zamówień z Kotła to nie był ten rodzaj problemu. Tutaj po prostu dała im to, co trzeba, a skoro już dostała coś do picia i jedzenia... To nie mogła odmówić. W zasadzie to mogła nawet wziąć coś mocniejszego, bo to była ostatnia paczka, którą dostarczała. I owszem, mogła wysłać ją sową, ale tak dawno nie była w Dziurawym Kotle, że miała wrażenie, że zaraz wszyscy tu zapomną o jej istnieniu. A tak nie mogło być! To, że odrobinę się zmieniła i przestała tyle chlać nie oznaczało, że chciała by zapomnieli, kim jest Olivia Quirke. Zwłaszcza że przecież jeszcze chwila a będzie podpierdalać matce klientów - to i znajomości się przydadzą.
Usiadła więc przy stoliku i z wdzięcznością podziękowała za jedzenie. Głośne burczenie w brzuchu zostało częściowo zamaskowane przez grające w tle radio. Olivia jednak nie zwracała na nie uwagi. Dopiero teraz zorientowała się, jak długo nie jadła. Było co: południe? A ona zjadła tylko coś lekkiego rano i tyle. Jej żołądek po raz kolejny wykrzywił się w wyrazie protestu, więc niemal z prędkością światła rudowłosa sięgnęła po frotkę, by związać niesforne kosmyki. Ostatnie czego chciała to jeść własne kudły.
- Hm? - zapytała, jednocześnie pakując widelec z frytką do ust. Nie kojarzyła tego mężczyzny na pierwszy rzut oka, więc rzuciła drugi raz. Filuternego kręcenia biodrami nie zarejestrowała, bo była zbyt wpatrzona w swój talerz. Ale skoro mówił że nie wierzy, że widzi ją na żywo... Czyżby? - Jeżeli Paxton rozesłała moje zdjęcia z kaktusem na głowie, to mogę dać ci autograf, ale wiedz że ją za to uduszę.
Powiedziała, kulturalnie najpierw przełykając to, co miała w ustach. Wykonała gest mówiący siadaj, miejsca jest dużo, zanim chwyciła po sok.
- Jeśli ci nie przeszkadza, że jem, to śmiało. Od rana nie miałam nic w ustach - mruknęła, pakując kolejną frytkę do ust. Wciąż wpatrywała się w twarz Flynna, kminiąc czy zna tego kolesia. Ale w żadnym kościele nie bił dzwon. Ave też nie chwaliła się, że rozesłała jej zdjęcia. Więc... Kim był? - Um... Chyba. Mam kiepską pamięć, przypomnisz się?
Na szczęście w przypadku zamówień z Kotła to nie był ten rodzaj problemu. Tutaj po prostu dała im to, co trzeba, a skoro już dostała coś do picia i jedzenia... To nie mogła odmówić. W zasadzie to mogła nawet wziąć coś mocniejszego, bo to była ostatnia paczka, którą dostarczała. I owszem, mogła wysłać ją sową, ale tak dawno nie była w Dziurawym Kotle, że miała wrażenie, że zaraz wszyscy tu zapomną o jej istnieniu. A tak nie mogło być! To, że odrobinę się zmieniła i przestała tyle chlać nie oznaczało, że chciała by zapomnieli, kim jest Olivia Quirke. Zwłaszcza że przecież jeszcze chwila a będzie podpierdalać matce klientów - to i znajomości się przydadzą.
Usiadła więc przy stoliku i z wdzięcznością podziękowała za jedzenie. Głośne burczenie w brzuchu zostało częściowo zamaskowane przez grające w tle radio. Olivia jednak nie zwracała na nie uwagi. Dopiero teraz zorientowała się, jak długo nie jadła. Było co: południe? A ona zjadła tylko coś lekkiego rano i tyle. Jej żołądek po raz kolejny wykrzywił się w wyrazie protestu, więc niemal z prędkością światła rudowłosa sięgnęła po frotkę, by związać niesforne kosmyki. Ostatnie czego chciała to jeść własne kudły.
- Hm? - zapytała, jednocześnie pakując widelec z frytką do ust. Nie kojarzyła tego mężczyzny na pierwszy rzut oka, więc rzuciła drugi raz. Filuternego kręcenia biodrami nie zarejestrowała, bo była zbyt wpatrzona w swój talerz. Ale skoro mówił że nie wierzy, że widzi ją na żywo... Czyżby? - Jeżeli Paxton rozesłała moje zdjęcia z kaktusem na głowie, to mogę dać ci autograf, ale wiedz że ją za to uduszę.
Powiedziała, kulturalnie najpierw przełykając to, co miała w ustach. Wykonała gest mówiący siadaj, miejsca jest dużo, zanim chwyciła po sok.
- Jeśli ci nie przeszkadza, że jem, to śmiało. Od rana nie miałam nic w ustach - mruknęła, pakując kolejną frytkę do ust. Wciąż wpatrywała się w twarz Flynna, kminiąc czy zna tego kolesia. Ale w żadnym kościele nie bił dzwon. Ave też nie chwaliła się, że rozesłała jej zdjęcia. Więc... Kim był? - Um... Chyba. Mam kiepską pamięć, przypomnisz się?