17.08.2024, 01:55 ✶
Tak naprawdę to i tak mógłby ten list wysłać... ale nie, nie rodziły mu się w głowie takie pomysły, bo od denerwowania ludzi już miał, a jego siostra nieszczególnie dobrze reagowała na takie zaczepki - działając tak bardzo na przekór jej woli, wykazałby się nie tylko dowcipnością, ale i okrucieństwem, na jakie Peppa zwyczajnie nie zasłużyła. Smarkerusa to on mógłby spacyfikować za to, co ostatnio powiedział Lily, ale Peppa? Peppa była dobrym człowiekiem. Może czasami robiła głupkowate rzeczy, nikomu jednak źle w obecności Jamesa nie życzyła.
- A spytam go jak go spotkam - powiedział i pokazał jej język. - No jasne, że nie zapomniałem o kominkach, ale wiesz... Ona mieszka w Cokeworth i... - James się speszył. Nie, Peppa nie wiedziała i pewnie nie znała nazwy tej miejscowości, bo była to miejscowość mugolska. Tam nie było kominków. Nie znał żadnego domu, nawet tych przy Spinners End (a przecież Snape tak uwielbiał mówić o swoich czarodziejskich korzeniach...), co by był podłączony do sieci.
Zaciął się.
- Naprawdę mogę do niej polecieć? Mama pewnie pokręciłaby głową, ale jak ty myślisz, że to dobry pomysł... - Nagle zrobił się skoczny, aż rozpierała go energia. Na kilka krótkich sekund wpadł w panikę, kiedy filiżanka zatańczyła na blacie stołu, ale kiedy jego siostra opanowała tę małą katastrofę, od razu wrócił do podrygiwania w miejscu. - DZIĘKI PEPS, NA CIEBIE ZAWSZE MOŻNA LICZYĆ - krzyknął i wybiegł z kuchni jak strzała, kompletnie zapominając o czymkolwiek innym.
Może coś było między nimi... Może.
- A spytam go jak go spotkam - powiedział i pokazał jej język. - No jasne, że nie zapomniałem o kominkach, ale wiesz... Ona mieszka w Cokeworth i... - James się speszył. Nie, Peppa nie wiedziała i pewnie nie znała nazwy tej miejscowości, bo była to miejscowość mugolska. Tam nie było kominków. Nie znał żadnego domu, nawet tych przy Spinners End (a przecież Snape tak uwielbiał mówić o swoich czarodziejskich korzeniach...), co by był podłączony do sieci.
Zaciął się.
- Naprawdę mogę do niej polecieć? Mama pewnie pokręciłaby głową, ale jak ty myślisz, że to dobry pomysł... - Nagle zrobił się skoczny, aż rozpierała go energia. Na kilka krótkich sekund wpadł w panikę, kiedy filiżanka zatańczyła na blacie stołu, ale kiedy jego siostra opanowała tę małą katastrofę, od razu wrócił do podrygiwania w miejscu. - DZIĘKI PEPS, NA CIEBIE ZAWSZE MOŻNA LICZYĆ - krzyknął i wybiegł z kuchni jak strzała, kompletnie zapominając o czymkolwiek innym.
Może coś było między nimi... Może.
Koniec sesji