13.01.2023, 11:36 ✶
Nie wiedziała, jak duży zamęt wciąż panował w głowie Fergusa. Ani że miał pytania. Mogłaby mu zapewne zrelacjonować całą historię w najdrobniejszych szczegółach, nie chciała go jednak męczyć. I nie podejrzewała nawet, że ten chce wracać do momentów, w których gorączkowo walczyli o jego życie. A choć na co dzień wyrażała się aż nazbyt kwieciście, chętnie mówiąc więcej niż większość normalnych ludzi, opowiadanie ot tak, bez potrzeby, o takich sprawach niekoniecznie było w jej stylu.
Jeżeli nie pamiętał, może tak było nawet lepiej.
- Nie dziękuj, Nora rozszarpałaby mnie, gdyby dowiedziała się, że tu leżałeś, a ja jej nic nie powiedziałam - stwierdziła. Niby żartobliwie, chociaż cała ta sytuacja ciągle była zbyt poważna, aby Longbottom prezentowała swój zwykły uśmiech i radość życia. W kwestii pana Ollivandera - w gruncie rzeczy uważała za swój obowiązek danie znać rodzinie.
Dało się w końcu to uznać za sytuację służbową, chociaż wpakowała się w to absolutnie po godzinach pracy. W momencie, w którym jednak wezwano ludzi z Munga, nie dało się tego załatwić nieoficjalnie.
Obserwowała Fergusa z pewnym namysłem, gdy opowiadał historię. Jej nastrój jednak tylko się pogorszył. Jeżeli faktycznie szkatułka zadziałała w ten sposób, to była nie tylko pułapką, ale też czymś obrzuconym bardzo potężnym czarem wpływającym na umysł. Nie był to przypadek, gdy klątwołamacz odwrócił się na moment, a druga osoba z głupoty zaczęła oglądać coś, czego dotykać nie powinien.
Czarna magia. Jak nic masa czarnej magii. Brenna miała dziwne wrażenie, że coś takiego nawet nie powinno znaleźć się w zasobach Gringotta.
Nie krzyczała. Nie złościła się. Była pewna, że ojciec, krewni, a może i Nora zadbają o to za nią. Wyglądało zresztą na to, że odpowiedzialność na wypadek spadała bardziej na Flinta niż na samego Fergusa. Nie miała podstaw, aby podejrzewać, że Ollivander ją okłamuje, nie wiedziała też absolutnie niczego o jego kleptomanii, bo może byłaby nieco bardziej sceptyczna. W tej chwili jednak uwierzyła bez zastrzeżeń. To jakie błędy popełnił Castiel było rozczarowujące i niepokojące. Zwłaszcza w świetle tego, że zamierzał przeprowadzać eksperymenty na jej własnym bracie.
- Rozumiem – powiedziała tylko, wciąż z nieporuszonym wyrazem twarzy. – Jeżeli nie zrobiłeś tego z własnej woli, prawdopodobnie jakieś zaklęcie, którym obłożono szkatułkę, wpłynęło na twój umysł. Muszę zapytać, bo takie są procedury. Życzysz sobie złożyć oficjalne zawiadomienie przeciwko Castielowi?
Po tym, co zobaczyła i słyszała w gabinecie – choć oczywiście nie mogła w swoich podejrzeniach zajść aż tak daleko, co jej kuzynka, zdolna do widzenia nici powiązań między ludźmi – była niemal pewna, że nie i że wszystko skończy się na zawieszeniu. Flinta na pewno i tak czekało postępowanie wewnętrzne, a w zależności od tego, co stanie w jej raporcie, śledztwo ministerialne, a Brenna nie planowała przedstawiać sprawy w najgorszym możliwym świetle. Gdyby Ollivander jednak życzył sobie złożyć skargę, mogłoby to skończyć się dla Castiela marnie.
Jeżeli nie pamiętał, może tak było nawet lepiej.
- Nie dziękuj, Nora rozszarpałaby mnie, gdyby dowiedziała się, że tu leżałeś, a ja jej nic nie powiedziałam - stwierdziła. Niby żartobliwie, chociaż cała ta sytuacja ciągle była zbyt poważna, aby Longbottom prezentowała swój zwykły uśmiech i radość życia. W kwestii pana Ollivandera - w gruncie rzeczy uważała za swój obowiązek danie znać rodzinie.
Dało się w końcu to uznać za sytuację służbową, chociaż wpakowała się w to absolutnie po godzinach pracy. W momencie, w którym jednak wezwano ludzi z Munga, nie dało się tego załatwić nieoficjalnie.
Obserwowała Fergusa z pewnym namysłem, gdy opowiadał historię. Jej nastrój jednak tylko się pogorszył. Jeżeli faktycznie szkatułka zadziałała w ten sposób, to była nie tylko pułapką, ale też czymś obrzuconym bardzo potężnym czarem wpływającym na umysł. Nie był to przypadek, gdy klątwołamacz odwrócił się na moment, a druga osoba z głupoty zaczęła oglądać coś, czego dotykać nie powinien.
Czarna magia. Jak nic masa czarnej magii. Brenna miała dziwne wrażenie, że coś takiego nawet nie powinno znaleźć się w zasobach Gringotta.
Nie krzyczała. Nie złościła się. Była pewna, że ojciec, krewni, a może i Nora zadbają o to za nią. Wyglądało zresztą na to, że odpowiedzialność na wypadek spadała bardziej na Flinta niż na samego Fergusa. Nie miała podstaw, aby podejrzewać, że Ollivander ją okłamuje, nie wiedziała też absolutnie niczego o jego kleptomanii, bo może byłaby nieco bardziej sceptyczna. W tej chwili jednak uwierzyła bez zastrzeżeń. To jakie błędy popełnił Castiel było rozczarowujące i niepokojące. Zwłaszcza w świetle tego, że zamierzał przeprowadzać eksperymenty na jej własnym bracie.
- Rozumiem – powiedziała tylko, wciąż z nieporuszonym wyrazem twarzy. – Jeżeli nie zrobiłeś tego z własnej woli, prawdopodobnie jakieś zaklęcie, którym obłożono szkatułkę, wpłynęło na twój umysł. Muszę zapytać, bo takie są procedury. Życzysz sobie złożyć oficjalne zawiadomienie przeciwko Castielowi?
Po tym, co zobaczyła i słyszała w gabinecie – choć oczywiście nie mogła w swoich podejrzeniach zajść aż tak daleko, co jej kuzynka, zdolna do widzenia nici powiązań między ludźmi – była niemal pewna, że nie i że wszystko skończy się na zawieszeniu. Flinta na pewno i tak czekało postępowanie wewnętrzne, a w zależności od tego, co stanie w jej raporcie, śledztwo ministerialne, a Brenna nie planowała przedstawiać sprawy w najgorszym możliwym świetle. Gdyby Ollivander jednak życzył sobie złożyć skargę, mogłoby to skończyć się dla Castiela marnie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.