17.08.2024, 15:47 ✶
Jonathan jakby miał się nad tym trochę dłużej zastanowić to chyba nie miał jednej ulubionej epoki historycznej. Każda, zwłaszcza jej teatralno-wydealizowana wersja, którą trzymał czasem w swojej głowie, miała w sobie coś wspaniałego i dołożyła kamyk do dalszego rozwoju sztuki. Jednak nie było co nad tym teraz myśleć i skoro Rita powiedziała, że lubi średniowiecze, to średniowiecze było teraz świetnym wyborem. Bo naprawdę było.
Jonathan skinął głową na znak, że zgadzał się z jej słowami.
– To co? Turniej rycerski z okazji urodzin? – powiedział pół żartem, pół serio. Charlotte chyba by go zabiła. Poprosiła, aby została królową tego wydarzenia, tylko po to by pod koniec zabawy skrócić go o głowę. Ale pewnie byłoby warto.
– Oczywiście, że byłabyś księżniczką moja droga – zapewnił Ritę z szerokim uśmiechem na twarzy. Bo kim innym miałaby być młoda Kelly, jeśli nie księżniczką? Przecież jeśli Selwyn miał w zwyczaju traktować kogoś niczym rodzinę królewską, to właśnie tę czarownicę i jej rodzeństwo, bo przecież nie brytyjską królową.
– I to jest ten duch walki! – Selwyn roześmiał się, widząc jak Rita nie zamierzała się poddawać. Tak. Zdecydowanie była odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu i nikt nie będzie próbował jej wmówić że było inaczej. – Jeśli potrzebujesz jakichkolwiek porad to po prostu mów, dobrze? Wiem, że to wiesz, ale chciałbym abyś naprawdę to wiedziała. – Wierzył, że Rita zdecydowanie poradzi sobie ze wszystkim sama, ale chciał jej dać znać, że zawsze z Anthonym będą gotowi jej pomóc i nie były to tylko puste słowa. Nie ważne, czy byłby to problem z uzupełnieniem jakiegoś raportu, czy też okazałoby się, że Rita niechcący, albo chcący, wylała na kogoś kawe i trzeba byłoby szybko reagować. – Jak mówię, mamy też na razie dość specyficzny okres z tymi wszystkimi przygotowaniami do Kambodży, na jesieni, po waszym wyjaździe, powinno być już zdecydowanie spokojniej.
A najgorszy okres tego całego przedsięwzięcia jeszcze był dopiero przed nimi.
Jonathan skinął głową na znak, że zgadzał się z jej słowami.
– To co? Turniej rycerski z okazji urodzin? – powiedział pół żartem, pół serio. Charlotte chyba by go zabiła. Poprosiła, aby została królową tego wydarzenia, tylko po to by pod koniec zabawy skrócić go o głowę. Ale pewnie byłoby warto.
– Oczywiście, że byłabyś księżniczką moja droga – zapewnił Ritę z szerokim uśmiechem na twarzy. Bo kim innym miałaby być młoda Kelly, jeśli nie księżniczką? Przecież jeśli Selwyn miał w zwyczaju traktować kogoś niczym rodzinę królewską, to właśnie tę czarownicę i jej rodzeństwo, bo przecież nie brytyjską królową.
– I to jest ten duch walki! – Selwyn roześmiał się, widząc jak Rita nie zamierzała się poddawać. Tak. Zdecydowanie była odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu i nikt nie będzie próbował jej wmówić że było inaczej. – Jeśli potrzebujesz jakichkolwiek porad to po prostu mów, dobrze? Wiem, że to wiesz, ale chciałbym abyś naprawdę to wiedziała. – Wierzył, że Rita zdecydowanie poradzi sobie ze wszystkim sama, ale chciał jej dać znać, że zawsze z Anthonym będą gotowi jej pomóc i nie były to tylko puste słowa. Nie ważne, czy byłby to problem z uzupełnieniem jakiegoś raportu, czy też okazałoby się, że Rita niechcący, albo chcący, wylała na kogoś kawe i trzeba byłoby szybko reagować. – Jak mówię, mamy też na razie dość specyficzny okres z tymi wszystkimi przygotowaniami do Kambodży, na jesieni, po waszym wyjaździe, powinno być już zdecydowanie spokojniej.
A najgorszy okres tego całego przedsięwzięcia jeszcze był dopiero przed nimi.