17.08.2024, 16:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.08.2024, 16:29 przez Scarlett Mulciber.)
Cały dzień spędziła na obrzeżach Oslo w domu swojej mentorki. Można powiedzieć, że jej pomaganie jakiś czas temu na dobre się skończyło, teraz pracowała na pełen etat, gdyż Frida nie domagała. Jej stan zdrowia drastycznie się pogorszył, przez co nie miała siły nawet wstać z łóżka. Scarlett starała się zająć jej interesem, a jednocześnie zaopiekować się kobietą.
Frida coraz częściej mówiła o śmierci, łamiąc młodej Mulciber serce. Jej głos był wtedy przerażająco spokojny, a Ona zdawała się być całkowicie pogodzona z nieuchronną przyszłością.
Scarlett te pogodzenie się wychodziło znacznie gorzej, choć wiedziała, że to samolubne, nie chciała by kobieta odchodziła.
Dawała z siebie wszystko, chcąc by jej ostatnia droga przeminęła w ciepłej i miłej atmosferze, zagłuszając swój wewnętrzny krzyk.
Gdy dotarła do domu, ściągnęła z ramienia torbę, którą z impetem rzuciła. Torba uderzyła w jedną z pustych ścian z głuchym hukiem upadając na ziemię. Jak gdyby skórzany przedmiot był winny jej całej frustracji.
-Panienko.. - urwał skrzat, gdy dziewczyna uniosła gwałtownie dłoń.
-Nie teraz... proszę.. - mruknęła przez zaciśnięte zęby. Wbiła wzrok w podłogę, zaciskając pięści. Nie chciała przelewać na niego swej złości, w zasadzie to na nikogo.
-Panienko... - podjął ponownie, nieco ostrożniej - [Panienki ojciec wrócił...
-c..so..- jej zdziwione spojrzenie powędrowało na skrzata - kurwa mać... -szepnęła, unosząc wzrok na sufit. Wzięła kilka głębokich wdechów, chcąc się wyciszyć w trybie ekspresowym. Przetarła dłoniami twarz, podchodząc śpiesznie do lustra, aby ocenić swój ogólny stan.
Jej dłonie powędrowały na policzki, które rozmasowała energicznie, aby te nabrały delikatnych rumieńców. Oczy miała nieco podkrążone, ale ojciec nigdy nie karcił za pracowitość.
Przeczesała dłonią włosy, wpatrując się we własne odbicie. Nie chciała by tata miał jakieś obawy co do zostawiania jej samej w Norwegii. Nie mogła teraz jechać do Londynu, jeszcze nie teraz.
Zastanawiało ją co sprowadza jej rodziciela do Norwegii. Co prawda zdarzało się, że ją odwiedzał, aczkolwiek ta wizyta była dość nagła i niespodziewana. Nie żeby miał się zapowiadać we własnym domu, po prostu przy ostatnim spotkaniu nic nie wspomniał o planach ponownego przyjazdu w lipcu.
Wzięła głęboki wdech, zaraz powoli wypuszczając powietrze z płuc. Obróciła się na pięcie, ruszając w kierunku gabinetu ojca.
Gdy znalazła się przed drzwiami pierw zapukała, przekraczając zaraz próg.
-Tatuś zrobił mi niespodziankę - na jej usta wpłynął psotny uśmiech. Pokonała dystans który ich dzielił, aby opatulić Richarda łapkami w krótkim uścisku. Niezbyt długo, tata nie lubił jak ktoś zanadto się po nim wiesza.
-Bardzo się cieszę - wyznała z uśmiechem, opierając się o jego biurko
- chociaż się nie spodziewałam... Nic się nie stało, prawda?- zapytała z troską w głosie, przechylając delikatnie głowę bok.
Frida coraz częściej mówiła o śmierci, łamiąc młodej Mulciber serce. Jej głos był wtedy przerażająco spokojny, a Ona zdawała się być całkowicie pogodzona z nieuchronną przyszłością.
Scarlett te pogodzenie się wychodziło znacznie gorzej, choć wiedziała, że to samolubne, nie chciała by kobieta odchodziła.
Dawała z siebie wszystko, chcąc by jej ostatnia droga przeminęła w ciepłej i miłej atmosferze, zagłuszając swój wewnętrzny krzyk.
Gdy dotarła do domu, ściągnęła z ramienia torbę, którą z impetem rzuciła. Torba uderzyła w jedną z pustych ścian z głuchym hukiem upadając na ziemię. Jak gdyby skórzany przedmiot był winny jej całej frustracji.
-Panienko.. - urwał skrzat, gdy dziewczyna uniosła gwałtownie dłoń.
-Nie teraz... proszę.. - mruknęła przez zaciśnięte zęby. Wbiła wzrok w podłogę, zaciskając pięści. Nie chciała przelewać na niego swej złości, w zasadzie to na nikogo.
-Panienko... - podjął ponownie, nieco ostrożniej - [Panienki ojciec wrócił...
-c..so..- jej zdziwione spojrzenie powędrowało na skrzata - kurwa mać... -szepnęła, unosząc wzrok na sufit. Wzięła kilka głębokich wdechów, chcąc się wyciszyć w trybie ekspresowym. Przetarła dłoniami twarz, podchodząc śpiesznie do lustra, aby ocenić swój ogólny stan.
Jej dłonie powędrowały na policzki, które rozmasowała energicznie, aby te nabrały delikatnych rumieńców. Oczy miała nieco podkrążone, ale ojciec nigdy nie karcił za pracowitość.
Przeczesała dłonią włosy, wpatrując się we własne odbicie. Nie chciała by tata miał jakieś obawy co do zostawiania jej samej w Norwegii. Nie mogła teraz jechać do Londynu, jeszcze nie teraz.
Zastanawiało ją co sprowadza jej rodziciela do Norwegii. Co prawda zdarzało się, że ją odwiedzał, aczkolwiek ta wizyta była dość nagła i niespodziewana. Nie żeby miał się zapowiadać we własnym domu, po prostu przy ostatnim spotkaniu nic nie wspomniał o planach ponownego przyjazdu w lipcu.
Wzięła głęboki wdech, zaraz powoli wypuszczając powietrze z płuc. Obróciła się na pięcie, ruszając w kierunku gabinetu ojca.
Gdy znalazła się przed drzwiami pierw zapukała, przekraczając zaraz próg.
-Tatuś zrobił mi niespodziankę - na jej usta wpłynął psotny uśmiech. Pokonała dystans który ich dzielił, aby opatulić Richarda łapkami w krótkim uścisku. Niezbyt długo, tata nie lubił jak ktoś zanadto się po nim wiesza.
-Bardzo się cieszę - wyznała z uśmiechem, opierając się o jego biurko
- chociaż się nie spodziewałam... Nic się nie stało, prawda?- zapytała z troską w głosie, przechylając delikatnie głowę bok.