Jessie umiał się bić. Może nie zdołałby powalić jednym ciosem mugolskiego zapaśnika wagi ciężkiej, ale wiedział, jak zablokować cios i jak uderzyć, by zranić przeciwnika, ale nie siebie. Było to dobre przeciwko mugolom albo czystokrwistym dupkom, którzy nie potrafili nawet porządnie machnąć różdżką, ale chwalili się swoimi umiejętnościami, jakby byli w stanie dorównać Albusowi Dumbledore'owi. Tym najmilej wybijało się zęby.
Umiejętności te jednak nie były pomocne przeciw istocie nadludzkiej, dla której człowiecza kość mogła być równie łamliwa, co gałązka, która potrafiła w mgnieniu oka znaleźć się w innym miejscu, i spojrzenie, które potrafiło namieszać w ludzkim umyśle.
Tak, jakieś szkolenia mogły okazać się bardzo potrabną praktyką.
-Kiedy mnie ugryzł - jego dłoń na chwilę spoczęła w miejscu rany - moja koleżanka... Użyła zaklęcia... Wyczarowała rośliny, które go oplotły. Dlatego mnie wypuścił. On... Zdołał je rozerwać, ale już nie atakował... Powiedział, że jeszcze po nas wróci. I zniknął.
Upił kolejny łyk kojąco gorącej herbaty, dziękując w duchu Merlinowi, że dłoń mu nie zadrżała.
Pokiwał lekko głową i odetchną cicho z ulgą, gdy Brenna powiedziała, że pierwsza ofiara tego wampira powinna wkrótce wydobrzeć. To samo mówił mu wcześniej jeden z magomedyków, ale dobrze było usłyszeć to od osoby spoza personelu szpitala. Przynajmniej był pewny, że nie były to słowa, które miały jedynie go uspokoi.
Ale kolejne słowa Brenny zmroziły mu krew w żyłach. Kubek, ściśnięty między długimi palcami, zawisł bez ruchu w powietrzu.
O-o czym ty mówisz? - zapytał równie cichszym tonem, odstawiając filiżankę, zanim ją zrzuci. -Śmierciożercy? Szukają jej? Ale... Dlaczego? Moment... Więc jeżeli sprawa dojdzie do Ministerstwa i ktoś będzie chciał zadać mi pytania, byłam sam, tak? Jej tam nie było? A co z kelnerką? Widziała nas i... I ta dziewczyna... Była ledwo przytomna, ale nie wiem...
Na chwilę zamilkł. Dopiero w tym momencie jego dłonie zaczęły drżeć, gdy przeczesywał włosy i pocierał palcami swoje wargi.
-Nic nie mówiła... Nie wiedziałem i... O Merlinie dotarło do niego. -Mogliby nas znaleźć na Pokątnej... Mogli ją tam zobaczyć...
A jeśli tam byli? Jeśli ją zobaczyli? Czy przez Jessiego Menodorze teraz groziło niebezpieczeństwo?