17.08.2024, 19:49 ✶
- Dziękuję - dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i niemal od razu pojaśniała. Lubiła uprzejmych ludzi a ci, którzy życzyli smacznego, z reguły byli uprzejmi, więc nieznajomy od razu poprawił jej humor. Nie to, żeby wcześniej był on zły czy coś w tym stylu - ale jakoś tak milej jej się zrobiło. - Hmmm.
Uniosła brwi, gdy jej się przedstawił. Przestała przeżuwać i najpierw upiła łyk soku, by nie zapchać sobie przełyku. Nie podobało jej się to, że faktycznie okazało się, że go nie zna. Najpierw myślała, że to jej roztrzepana głowa i po prostu kolesia nie pamięta, ale tak to... Uh. Powinna mu się przedstawić? Chyba by wypadało. Ostrożnie wyciągnęła dłoń w jego kierunku.
- Olivia - zdecydowała się nie podawać swojego nazwiska, tak na wszelki wypadek. Przezorny zawsze ubezpieczony czy coś, prawda? Nie żeby to miało jej w czymkolwiek pomóc, jeżeli Bell okaże się świrem, ale no. - Bell... Nie występowałeś czasem na Lammas?
Przekrzywiła nieco głowę, bo cośtam słyszała o jakimś Bellu, ale cholera: nie pamiętała, żeby padło tam imię Flynn. Tylko inne.
- Albo twój brat - dokończyła, czerwieniąc się, gdy Flynn przeszedł do sedna. Nie patrzyła mężczyźnie w oczy, jej wzrok zawieszony był gdzieś między jego palcami a kluczem, który wyciągnął z kieszeni kurtki. Jeżeli się popisywał: tym lepiej, bo przynajmniej nie musiała patrzeć mu w oczy. A czemu nie chciała? NO CÓŻ. - Ja pierdolę.
Quirke oparła się o oparcie krzesła i przeciągnęła otwartą dłonią po twarzy. Wciąż czerwoniutkiej niczym dorodny pomidor. Dobrze, że zdążyła opróżnić usta, bo niechybnie by się zadławiła.
- Nie musisz mówić nic więcej. Nie będę przepraszać za urojenia Isaaca - burknęła, ściągając brwi w grymasie niezadowolenia. Już chyba wolałaby, żeby Avelina latała z jej zdjęciami jak ma kaktusa na łbie, niż... To. - Jeżeli nasłała cię jedna z jego dziewczyn, to możesz powiedzieć, że między nami związek definitywnie skończył się... Wiele lat temu, gdy Bagshot skończył Hogwart. Nie musi do mnie przychodzić i rwać mi włosów z głowy. To boli, swoje już dostałam na Lammas.
Odechciało jej się jeść, więc sięgnęła po paczkę papierosów. Z grzeczności wyciągnęła ją też w stronę Flynna. A miała, kurwa mać, rzucać.
Uniosła brwi, gdy jej się przedstawił. Przestała przeżuwać i najpierw upiła łyk soku, by nie zapchać sobie przełyku. Nie podobało jej się to, że faktycznie okazało się, że go nie zna. Najpierw myślała, że to jej roztrzepana głowa i po prostu kolesia nie pamięta, ale tak to... Uh. Powinna mu się przedstawić? Chyba by wypadało. Ostrożnie wyciągnęła dłoń w jego kierunku.
- Olivia - zdecydowała się nie podawać swojego nazwiska, tak na wszelki wypadek. Przezorny zawsze ubezpieczony czy coś, prawda? Nie żeby to miało jej w czymkolwiek pomóc, jeżeli Bell okaże się świrem, ale no. - Bell... Nie występowałeś czasem na Lammas?
Przekrzywiła nieco głowę, bo cośtam słyszała o jakimś Bellu, ale cholera: nie pamiętała, żeby padło tam imię Flynn. Tylko inne.
- Albo twój brat - dokończyła, czerwieniąc się, gdy Flynn przeszedł do sedna. Nie patrzyła mężczyźnie w oczy, jej wzrok zawieszony był gdzieś między jego palcami a kluczem, który wyciągnął z kieszeni kurtki. Jeżeli się popisywał: tym lepiej, bo przynajmniej nie musiała patrzeć mu w oczy. A czemu nie chciała? NO CÓŻ. - Ja pierdolę.
Quirke oparła się o oparcie krzesła i przeciągnęła otwartą dłonią po twarzy. Wciąż czerwoniutkiej niczym dorodny pomidor. Dobrze, że zdążyła opróżnić usta, bo niechybnie by się zadławiła.
- Nie musisz mówić nic więcej. Nie będę przepraszać za urojenia Isaaca - burknęła, ściągając brwi w grymasie niezadowolenia. Już chyba wolałaby, żeby Avelina latała z jej zdjęciami jak ma kaktusa na łbie, niż... To. - Jeżeli nasłała cię jedna z jego dziewczyn, to możesz powiedzieć, że między nami związek definitywnie skończył się... Wiele lat temu, gdy Bagshot skończył Hogwart. Nie musi do mnie przychodzić i rwać mi włosów z głowy. To boli, swoje już dostałam na Lammas.
Odechciało jej się jeść, więc sięgnęła po paczkę papierosów. Z grzeczności wyciągnęła ją też w stronę Flynna. A miała, kurwa mać, rzucać.