13.01.2023, 12:48 ✶
- Podobno tak. Teraz już wiem, czemu każdy z tamtych czasów na kartach czarodziejów ma taką minę – W tym momencie zademonstrował, o jaki wyraz twarzy mu chodziło. Przestał się uśmiechać, zamiast tego wydął usta surowo i ponuro, tak jak czasy, w których przyszło żyć historycznym postaciom, o których wspominał - Oni wiedzieli, ile czasu i energii potrzeba, by w takim stroju skorzystać z toalety, więc gdy nachodziła ich potrzeba, to, zamiast zrobić co trzeba, głowili się, czy w ogóle warto – Schował ręce za plecy, spuścił lekko głowę i przeszedł się kawałek, udając głębokie zamyślenie. Gdy skończył ten występ, który miał być rekonstrukcją zagwozdek średniowiecznych czarodziejów, obrócił się w stronę rozmówcy i ponownie się uśmiechnął.
- Reżyser obiecał mi, że gdy przyjdzie czas, to szata będzie idealna. Podobno ma dogadane wszystko z krawcem. „Nie przejmuj się, będziesz zadowolony, rób co do ciebie należy”: tak mi powtarza – Chłopak westchnął głośno, nie był do końca przekonany w prawdomówność swojego przełożonego – A skoro mowa o poprawkach, to spójrz na to – powiedział i wyciągnął z głębokiej kieszeni kawałek drewna. Nie była to różdżka, w środku nie skrywał w sobie magicznego rdzenia, ale takową przypominał rozmiarami oraz kształtem. Gdyby ktoś nie był Ollivanderem, to nie miałby szans rozróżnić jej od tych prawdziwych. Lovegood podał mu rekwizyt.
- Czy uważasz, że to jest różdżka godna legendarnego założyciela Hogwartu? Taka zwykła, pospolita, wyglądająca tak jak moja lub twoja? – stwierdził i nasunął mu poprawną odpowiedź, kiwając niezadowolony głową. Nie podobało mu się, że była ona taka prosta, pozbawiona jakichkolwiek upiększeń, choć było to zgodne z baśniami. Według podręczników Godryk był bardzo praktyczną osobą, niedbającą przesadnie o estetykę.
- Możesz wybrać, oby tylko nie Salazar. Nie chcę, żebyś mnie zdradził – zawyrokował odrzucając tylko jednego z założycieli, jego zdaniem najgorszego. Uśmiechnął się z aprobatą, gdyż spodobało mu się, że chłopak już zaczął próbować dostosowywać swój wygląd do roli. Najbardziej według Theo pasowała do Fergusa Rowena, bo był byłym krukonem, ale Hufflepuff była świetną babką. Nie mogło być inaczej, w końcu Lovegood został przydzielony do jej domu.
- Jest wielki, groźny i bardzo przywiązany do miejsca, w którym ma powstać szkoła – opowiedział, rozkładając ręce i pokazując w ten sposób ogromny rozmiar stworzenia. Nie mógł zdradzić rasy smoka, bo nie pamiętał. Nie było to dla niego tak ważne. Miał scenę, w której przygotowywał się do walki z nim, ale nie wchodził w szczegóły.
- Nie mogę zdradzić zbyt dużo, ale będzie o przyjaźni, o zdradzie, o pokonywaniu przeciwności losu. Będzie nawet miejsce na romans. No i oczywiście na bardzo dużo efektownych pojedynków – opowiedział stojąc nieruchomo, by różdżkarz mógł dokładnie przyjrzeć się strojowi.
@Fergus Ollivander
- Reżyser obiecał mi, że gdy przyjdzie czas, to szata będzie idealna. Podobno ma dogadane wszystko z krawcem. „Nie przejmuj się, będziesz zadowolony, rób co do ciebie należy”: tak mi powtarza – Chłopak westchnął głośno, nie był do końca przekonany w prawdomówność swojego przełożonego – A skoro mowa o poprawkach, to spójrz na to – powiedział i wyciągnął z głębokiej kieszeni kawałek drewna. Nie była to różdżka, w środku nie skrywał w sobie magicznego rdzenia, ale takową przypominał rozmiarami oraz kształtem. Gdyby ktoś nie był Ollivanderem, to nie miałby szans rozróżnić jej od tych prawdziwych. Lovegood podał mu rekwizyt.
- Czy uważasz, że to jest różdżka godna legendarnego założyciela Hogwartu? Taka zwykła, pospolita, wyglądająca tak jak moja lub twoja? – stwierdził i nasunął mu poprawną odpowiedź, kiwając niezadowolony głową. Nie podobało mu się, że była ona taka prosta, pozbawiona jakichkolwiek upiększeń, choć było to zgodne z baśniami. Według podręczników Godryk był bardzo praktyczną osobą, niedbającą przesadnie o estetykę.
- Możesz wybrać, oby tylko nie Salazar. Nie chcę, żebyś mnie zdradził – zawyrokował odrzucając tylko jednego z założycieli, jego zdaniem najgorszego. Uśmiechnął się z aprobatą, gdyż spodobało mu się, że chłopak już zaczął próbować dostosowywać swój wygląd do roli. Najbardziej według Theo pasowała do Fergusa Rowena, bo był byłym krukonem, ale Hufflepuff była świetną babką. Nie mogło być inaczej, w końcu Lovegood został przydzielony do jej domu.
- Jest wielki, groźny i bardzo przywiązany do miejsca, w którym ma powstać szkoła – opowiedział, rozkładając ręce i pokazując w ten sposób ogromny rozmiar stworzenia. Nie mógł zdradzić rasy smoka, bo nie pamiętał. Nie było to dla niego tak ważne. Miał scenę, w której przygotowywał się do walki z nim, ale nie wchodził w szczegóły.
- Nie mogę zdradzić zbyt dużo, ale będzie o przyjaźni, o zdradzie, o pokonywaniu przeciwności losu. Będzie nawet miejsce na romans. No i oczywiście na bardzo dużo efektownych pojedynków – opowiedział stojąc nieruchomo, by różdżkarz mógł dokładnie przyjrzeć się strojowi.
@Fergus Ollivander