17.08.2024, 23:24 ✶
Gdyby Olivia nawet znała Norę to za grosze by to jej nie pomogło, bo Thomas i Nora wcale nie byli do siebie tak podobni do siebie - niektórzy mogliby ich nawet nie wziąć za rodzeństwo. Na szczęście jedna panna Quirke nie musiała się tym kłopotać. Może w przyszłości jak pozna właścicielkę klubokawiarni to się zorientuje o tym, teraz mogła żyć w błogiej nieświadomości.
Zamrugał i przekrzywił głowę patrząc na rudowłosą z dziwnym wyrazem twarzy. Czy ona właśnie mówiła mu, że jest dziwakiem? Kurde trochę dziwny sposób na wywieranie dobrego pierwszego wrażenia na osobie, która ma ci pomóc.
- Oh. Bo ja myśla... Nieważne, miło mi poznać - odpowiedział i uścisnął delikatnie kobiecą dłoń.
- Przede wszystkim musi być odosobnione, daleko od mugoli to dodatkowy plus. - zamyślił się drapiąc po brodzie w efekcie. Zupełnie nie zwracał uwagi na to gdzie spoczęły jego oczy, dlatego nie zdał sobie sprawy z tego, że przez dobrą minutę świdrował spojrzeniem czoło Olivii. - Tak, udamy się "do mnie" - cóż nie zamierzał zabierać jej do swojego domu, bo łamanie klątw to nie było pisanie listów i coś zawsze mogło pójść nie tak.
Popatrzył na Olivię marszcząc brwi i sięgnął do kieszeni, skąd wyjął papierową torbę. - Zaproponowałbym cukierka, ale skoro i tak go zaraz z siebie pozbędziesz - mruknął i sam pożarł słodycza, a kobiecie dał torbę. - To na efekty po podróży - wyjaśnił i wyciągnął ku niej dłoń wyczekująco.
*
Gdy tylko złapała go mogła poczuć ten jakże przyjemny ucisk towarzyszący teleportacji. Ciche pyknięcie zwiastowało ich zniknięcie jak i późniejsze pojawienie się w samym środku lasu. Otoczeni byli przez szum drzew i śpiew ptaków - ale tego zapewne panna Quirke nie doceni tak od razu. Zaraz po tym, gdy ponownie odzyskali ostrość widzenia Thomas odsunął się od kobiety. Wolał nie załapać się do strefy rażenia, gdyby torba nie zadziałał jak trzeba.
Miejsce wyglądałoby normalnie całkiem uroczo, niewielka polana z kilkoma głazami leżącymi na jej północnej części. Wyczekująco patrzył na rudowłosą czy mogą już zaczynać to po co tutaj przybyli.
Zamrugał i przekrzywił głowę patrząc na rudowłosą z dziwnym wyrazem twarzy. Czy ona właśnie mówiła mu, że jest dziwakiem? Kurde trochę dziwny sposób na wywieranie dobrego pierwszego wrażenia na osobie, która ma ci pomóc.
- Oh. Bo ja myśla... Nieważne, miło mi poznać - odpowiedział i uścisnął delikatnie kobiecą dłoń.
- Przede wszystkim musi być odosobnione, daleko od mugoli to dodatkowy plus. - zamyślił się drapiąc po brodzie w efekcie. Zupełnie nie zwracał uwagi na to gdzie spoczęły jego oczy, dlatego nie zdał sobie sprawy z tego, że przez dobrą minutę świdrował spojrzeniem czoło Olivii. - Tak, udamy się "do mnie" - cóż nie zamierzał zabierać jej do swojego domu, bo łamanie klątw to nie było pisanie listów i coś zawsze mogło pójść nie tak.
Popatrzył na Olivię marszcząc brwi i sięgnął do kieszeni, skąd wyjął papierową torbę. - Zaproponowałbym cukierka, ale skoro i tak go zaraz z siebie pozbędziesz - mruknął i sam pożarł słodycza, a kobiecie dał torbę. - To na efekty po podróży - wyjaśnił i wyciągnął ku niej dłoń wyczekująco.
*
Gdy tylko złapała go mogła poczuć ten jakże przyjemny ucisk towarzyszący teleportacji. Ciche pyknięcie zwiastowało ich zniknięcie jak i późniejsze pojawienie się w samym środku lasu. Otoczeni byli przez szum drzew i śpiew ptaków - ale tego zapewne panna Quirke nie doceni tak od razu. Zaraz po tym, gdy ponownie odzyskali ostrość widzenia Thomas odsunął się od kobiety. Wolał nie załapać się do strefy rażenia, gdyby torba nie zadziałał jak trzeba.
Miejsce wyglądałoby normalnie całkiem uroczo, niewielka polana z kilkoma głazami leżącymi na jej północnej części. Wyczekująco patrzył na rudowłosą czy mogą już zaczynać to po co tutaj przybyli.