Mężczyzna jeszcze raz wywrócił oczami. Do kolesia ewidentnie nie docierało to, co do niego mówił. Swoją próbę przywrócenia go z głodowego szału do normalnego zachowania podjął, pozostało mu więc rozważyć nieco bardziej radykalną formę - siłową, ale w momencie, w którym zbliżył się już do niego, żeby mu zajebać z łokcia w czoło, Astaroth się odezwał.
- Ziemia do zjeba, ODSUŃ SIĘ DO NIEGO - wrzasnął, bo może krzyk jednak zadziała, ale nie, nie zadziałał zupełnie, bo wampir, zamiast zastosować się do logicznego i zrozumiałego „wypierdalaj”, jakie próbował werżnąć mu w teraz w czerep, jak ostatni paniczyk zaczął wzywać skrzata. Crow nie mógł na to pozwolić - niezależnie od tego, co tu się stało i jakie łączyły ich relacje, naprawdę mogli porozmawiać o tym jutro. Teraz jedynym co dostanie Yaxley będzie naplucie mu na gębę, a nie jakieś eliksiry od Migotka.
Nie mówiąc już nic, zaczął się z nim szarpać, całkowicie świadom ryzyka, jakie szło za próbą okiełznania wampira gołymi rękoma. W dodatku wampira, który się próbował wgryźć w czyjąś szyję.
Jak pewnie dało się przewidzieć, była to próba absolutnie żałosna, ale oboje z Laurentem byli od niego kuźwa wyżsi, sam nie wiedział, czego się po sobie teraz spodziewał, ale widząc jak Yaxley znowu kompletnie odpływa i chce blondyna ugryźć, wkurwił się już ostatecznie. Z całej siły go odepchnął, wykręcając przy tym palce zakleszczone na delikatnym ciele jego ofiary.
Najgorsze w trzymaniu kogoś w takim stanie było to, że za cholerę nie mógł wymyślić gdzie się z nim teleportować. Alexander to na nich co najwyżej napluje, niż im pomoże. A Cain? Co on mu poradzi, zrobi mu resuscytację? Pewnie nie mógł odstawić go do Munga. Viorica nie umiała leczyć, nie miał pojęcia gdzie teraz mieszka Avelina, pozostawała więc jedna możliwość... Chwycił Laurenta mocniej, zacisnął oczy i zniknął.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Ziemia do zjeba, ODSUŃ SIĘ DO NIEGO - wrzasnął, bo może krzyk jednak zadziała, ale nie, nie zadziałał zupełnie, bo wampir, zamiast zastosować się do logicznego i zrozumiałego „wypierdalaj”, jakie próbował werżnąć mu w teraz w czerep, jak ostatni paniczyk zaczął wzywać skrzata. Crow nie mógł na to pozwolić - niezależnie od tego, co tu się stało i jakie łączyły ich relacje, naprawdę mogli porozmawiać o tym jutro. Teraz jedynym co dostanie Yaxley będzie naplucie mu na gębę, a nie jakieś eliksiry od Migotka.
Nie mówiąc już nic, zaczął się z nim szarpać, całkowicie świadom ryzyka, jakie szło za próbą okiełznania wampira gołymi rękoma. W dodatku wampira, który się próbował wgryźć w czyjąś szyję.
Rzut PO 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Jak pewnie dało się przewidzieć, była to próba absolutnie żałosna, ale oboje z Laurentem byli od niego kuźwa wyżsi, sam nie wiedział, czego się po sobie teraz spodziewał, ale widząc jak Yaxley znowu kompletnie odpływa i chce blondyna ugryźć, wkurwił się już ostatecznie. Z całej siły go odepchnął, wykręcając przy tym palce zakleszczone na delikatnym ciele jego ofiary.
Rzut PO 1d100 - 62
Sukces!
Sukces!
Najgorsze w trzymaniu kogoś w takim stanie było to, że za cholerę nie mógł wymyślić gdzie się z nim teleportować. Alexander to na nich co najwyżej napluje, niż im pomoże. A Cain? Co on mu poradzi, zrobi mu resuscytację? Pewnie nie mógł odstawić go do Munga. Viorica nie umiała leczyć, nie miał pojęcia gdzie teraz mieszka Avelina, pozostawała więc jedna możliwość... Chwycił Laurenta mocniej, zacisnął oczy i zniknął.
Postacie opuszczają sesję
Rzuciłam na to nie po mechanicznemu - na zasadzie sprawdzenia jak dobrze / żałośnie to wyglądało. Jak ktoś ma jakieś obiekcje, to można do mnie napisać.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.